Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Życie po Sejmie. Czym będą się zajmować przegrani w wyborach parlamentarnych?

Dziewięcioro parlamentarzystów z naszego regionu żegna się z Wiejską. Co będą robić po przegranych wyborach? Ci, na których nie czekają etaty w urzędzie, zamierzają szukać pracy. Inni będą odpoczywać.
Życie po Sejmie. Czym będą się zajmować przegrani w wyborach parlamentarnych?

Jednym z największych pechowców jest Janusz Palikot. Lider lubelskiej listy Zjednoczonej Lewicy zdobył ponad 15 tys. głosów, ale jego ugrupowanie nie przekroczyło ośmioprocentowego progu wyborczego dla komitetów koalicyjnych i do Sejmu nie weszło. Kontrowersyjny polityk z Lublina na razie nie chce mówić, czym będzie się teraz zajmował.

4131 głosów nie wystarczyło do zdobycia mandatu Magdalenie Gąsior-Marek. 32-letnia posłanka PO od ośmiu lat jest na urlopie bezpłatnym w Urzędzie Marszałkowskim. Wracać tam jednak nie zamierza.

Etat w Urzędzie Marszałkowskim czeka też na Jacka Czerniaka, który startował z lubelskiej listy Zjednoczonej Lewicy (6017 głosów). – Mój urlop skończy się trzy miesiące, po wygaśnięciu mandatu poselskiego. Do tego czasu będę zastanawiał się, co dalej z polską lewicą – mówi szef wojewódzkich struktur SLD.

Po 26 latach pracy poselskiej z Sejmem żegna się Franciszek Stefaniuk (PSL, 3051 głosów). Doświadczony parlamentarzysta jest już w wieku emerytalnym.

– Nareszcie korzystam z prawdziwej wolności i zaczynam czuć się normalnym człowiekiem. Największą radość ma rodzina. W wyborach startowałem po to, żeby nikt nie mówił, że mnie strach obleciał – przyznaje.

Emeryturę pobiera także Zofia Popiołek (Zjednoczona Lewica, 1128 głosów).

– Będę miała z czego żyć – zapewnia posłanka. – Na pewno znów będę aktywnie działać w radzie dzielnicy Starego Miasta w Lublinie. Polityką zajęłam się cztery lata temu i wspominam to doświadczenie negatywnie. To brudna rzecz, która niczemu nie służy – mówi.

Henryk Smolarz z PSL zamierza zająć się gospodarstwem rolnym, które ostatnio prowadziła jego żona. – Potrzebuję chwili wytchnienia od polityki, ale na pewno będę działał społecznie. W wyborach osiągnąłem podobny wynik co cztery lata temu i to zobowiązuje – mówi poseł (5686 głosów).

Na aucie znaleźli się też dwaj młodzi politycy, którzy w 2011 roku dostali się do Sejmu jako kandydaci Ruchu Palikota. Marek Poznański (startował z listy PO, 2887 głosów) zamierza wrócić do archeologii.

– Chcę kontynuować działania przy rewitalizacji podziemi hrubieszowskich i badaniach w Czermnie. Ale mam też trzy propozycje zawodowe. Podchodzę do tego wszystkiego z dużym dystansem i na pewno nie będę wieszał się na najbliższym drzewie – zapewnia Poznański.

Z kolei Michał Kabaciński na razie zastanawia się nad swoją przyszłością. – Trzeba z czegoś żyć. Mam kilka propozycji. Może zajmę się własnym biznesem? – zastanawia się. Z polityki rezygnować nie zamierza. – Mam dopiero 27 lat, jeszcze pięć razy będę startował do Sejmu.

O swoich planach nie chce mówić Mariusz Grad z PO. – Jeszcze przez dwa tygodnie będę posłem. W tym czasie zastanowię się co dalej – mówi Grad.

Odprawy na do widzenia

Posłowi, który odchodzi z Sejmu, przysługuje 3-krotność uposażenia. Miesięcznie wynosi ono 9892,30 zł brutto.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama