Od momentu kiedy stało się jasne, że wybory parlamentarne w cuglach wygrał PiS, nie ustają spekulacje na temat planów przejęcia przez tę partię władzy w sejmikach. Obecnie PiS rządzi jedynie na Podkarpaciu, w pozostałych województwach większość mają PO i PSL, które dodatkowo na Śląsku wspierane są przez SLD, a na Opolszczyźnie przez Mniejszość Niemiecką.
We wtorek radio ZET poinformowało, że PSL zerwało koalicję z PO w województwie lubuskim. To reakcja ludowców na to, że Platforma dogadała się z SLD i chciała poszerzyć koalicję.
Zaskoczeni takim obrotem sprawy są liderzy ludowców, którzy nie zostali o tym uprzedzeni.
Janusz Piechociński i Jarosław Kalinowski rozesłali oświadczenie, w którym piszą, że PSL podtrzymuje wszystkie zobowiązania koalicyjne, ale oczekuje wzajemności ze strony PO.
W środę konferencję prasową na temat współpracy obu ugrupowań w sejmiku zwołują prezes Zarządu Wojewódzkiego PSL w Lublinie europoseł Krzysztof Hetman i przewodniczący Zarządu Regionu Lubelskiego PO poseł Włodzimierz Karpinski.
– Już sam fakt, że wystąpimy razem jest dość wymowny. Ale o szczegółach powiemy na konferencji – mówi Karpiński.
– W ostatnich dniach rozsiewa się mnóstwo plotek, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Nie potrzebujemy zacieśniać współpracy. Pracujemy normalnie i nie ma zagrożenia dla koalicji w sejmiku – zapewnia z kolei europoseł Hetman.
Politycy PiS nieoficjalnie mówią o kilku scenariuszach przejęcia władzy w sejmikach. Pierwszy z nich to proponowane przez władze partii utworzenie województw środkowopomorskiego i warszawskiego. Byłoby to pretekstem do skrócenia kadencji samorządów i ogłoszenia nowych wyborów. Trwają analizy prawne dotyczące tego wariantu.
– W grę wchodzą też rozmowy koalicyjne z PSL po zmianie władz ugrupowania (Piechocińskiego prawdopodobnie zastąpi Władysław Kosiniak-Kamysz – red.), ale jest na nie jeszcze trochę za wcześnie – mówi jeden z lubelskich polityków Prawa i Sprawiedliwości. – Możliwe jest też przeciąganie pojedynczych radnych, ale to mogą być próby karkołomne. Choć podchody już mają miejsce, to władze PO i PSL będą sprowadzać takie osoby na ziemię. Zapewne temu ma służyć konferencja prasowa.
Do odwołania marszałka w trakcie kadencji potrzeba głosów 20 z 33 radnych sejmiku. PiS ma w nim obecnie 13 przedstawicieli (12 radnych ma PSL, 7 PO, a jeden jest niezrzeszony). Ale okazją do zmian może być czerwcowe głosowanie nad absolutorium dla zarządu województwa. Wtedy może wystarczyć bezwzględna większość, czyli 17 głosów.

Komentarze