– Dla wielu chorych jesteśmy jedynym ratunkiem, bo w naszym szpitalu wykonujemy wysokospecjalistyczne zabiegi, w tym wiele unikatowych. Jednak od wielu lat nasza praca nie jest odpowiednio wynagradzana – podkreśla lek. med. Krzysztof Jaguś, kardiochirurg i przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy przy SPSK4.
– Zasadnicze wynagrodzenia lekarzy specjalistów nie zmieniły się od 2008 roku, podczas gdy w innych szpitalach regionu płace są znacznie wyższe, bo były systematycznie podwyższane – dodaje.
Jak informują związkowcy, zasadnicze wynagrodzenie lekarza z 15-letnim stażem i II stopniem specjalizacji na pełnym etacie wynosi ok. 4,6 tys. zł. Lekarz z 20-letnim stażem i II stopniem specjalizacji na połowie etatu otrzymuje 2,4 tys. zł podstawowej pensji.
Ale to nie znaczy, że tyle lekarze dostają „na rękę”. – W pierwszym przypadku po wszystkich odtrąceniach zostaje ok. 3 tys. zł, a w drugim ok. 2 tys. zł.
Lekarze twierdzą, że z powodu niskich płac są zmuszeni do podejmowania dodatkowej pracy poza szpitalem. – Sam pracuję w czterech innych miejscach. Czasem oznacza to pracę nawet po 16 godzin na dobę. Koledzy ze szpitala pracują podobnie. Czy lekarz, który pracuje tyle godzin bez przerwy, może zagwarantować pacjentowi bezpieczeństwo? – pyta dr n.med. Grzegorz Pietras, ginekolog i wiceprzewodniczący OZZL przy SPSK4.
Związkowcy nie zgadzają się także na organizację dyżurów, która „zagraża bezpieczeństwu pacjentów”. – Dziś, np. na torakochirurgii, jest jeden dyżurujący lekarz. Jeśli będzie musiał zająć się pacjentami na szpitalnym oddziale ratunkowym, pozostali chorzy zostaną bez opieki – alarmuje dr Jaguś.
Spór zbiorowy lekarzy z dyrekcją jest na etapie mediacji. Kolejne spotkanie wyznaczono na 24 listopada. – Do tej pory stanowisko dyrektora było jednoznaczne: nie może podnieść wynagrodzeń, bo szpital nie ma na to pieniędzy. – Jeśli kolejne spotkanie nie przyniesie rezultatów, będziemy zmuszeni sięgać po inne formy protestu. Ze strajkiem włącznie – mówi dr Jaguś.
Rzeczniczka SPSK4 odpowiada, że szpital nie jest w stanie wygospodarować pieniędzy na podwyżki z bieżących kontraktów. – Zwłaszcza, że według prognozy zakończymy ten rok z ujemnym wynikiem finansowym – tłumaczy Marta Podgórska. Jej zdaniem, każdy szpital ma inną strukturę wydatków, zatem nie można porównywać zarobków lekarzy z różnych placówek.
Czy szpital nie obawia niebezpiecznych dla pacjentów skutków przemęczenia lekarzy? Podgórska zapewnia, że do tej pory w szpitalu nie było żadnego błędu medycznego, który mógłby wynikać z tego, że lekarz był przemęczony.

Komentarze