Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych za dużo przejada? Fundacja rozsyła rachunki

Ratusz nie ograniczy wynagrodzeń członkom Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ani nie zmniejszy jej składu. To oficjalny komentarz władz miasta do apeli Fundacji Wolności, która rozesłała w tej sprawie list do wszystkich miejskich radnych. Wraz z apelem o „radykalne zmniejszenie wynagrodzeń” członkom komisji fundacja przesłała radnym także kopie rachunków za wyjazdowe szkolenie komisji, które odbyło się w czerwcu ub. r. w Sandomierzu.
Czy Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych za dużo przejada? Fundacja rozsyła rachunki

Jakie zastrzeżenia fundacja ma do komisji? Te same, co zwykle: że jest zbyt liczna i kosztuje za dużo. Komisja ma 24 członków, którzy dostają średnio 1300 zł miesięcznie. Na poparcie tezy, że to za dużo, fundacja sięga po protokół z kontroli przeprowadzonej w komisji przez Urząd Miasta w 2011 r. I wskazuje punkt, że „nie można uznać za oszczędne wydatków na funkcjonowanie komisji” m.in. ze względu na jej liczebność. Wtedy zasiadało w niej dokładnie tyle samo osób, co dziś.

O tym, ile osób zasiada w komisji decyduje prezydent i nie zamierza zmniejszać liczby jej członków. – Nie ma takich planów – zapewnia Beata Krzyżanowska, rzecznik Ratusza.

Z kolei o wysokości wynagrodzeń dla osób zasiadających w komisji decyduje Rada Miasta uchwalając corocznie Gminny Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Właśnie w tym dokumencie zapisana jest stawka: to 10 proc. płacy minimalnej za udział w każdym posiedzeniu komisji lub zespołów, na które komisja się dzieli.

– Zasady są od 10 lat niezmienne – mówi Krzyżanowska. Zmieniają się za to kwoty wpływające na konta członków komisji, bo co roku rośnie płaca minimalna ustalana przez rząd.
O to, by w przyszłym roku zmienić zasady wynagradzania Fundacja Wolności zaapelowała w przesłanym do wszystkich radnych liście.

– W naszym przekonaniu środku wydatkowane na wynagrodzenia członków komisji są nieracjonalnie wysokie, zwłaszcza w porównaniu z miastami podobnej wielkości – stwierdza Krzysztof Jakubowski, prezes fundacji.

Przytacza dane za rok 2014 z Olsztyna, gdzie koszty wynagrodzeń w przeliczeniu na jednego członka komisji wyniosły 1593 zł rocznie, Białegostoku - 2578 zł, Rzeszowa - 5323 zł i Kielc - 7245 zł. Zestawia je z danymi z Lublina, gdzie koszty wynagrodzeń w przeliczeniu na jednego członka komisji wyniosły rocznie 16 693 zł.

– Prezydent nie zamierza podejmować w tej sprawie działań, ponieważ podmiotem inicjującym treść gminnego programu jest właśnie komisja – mówi Krzyżanowska.

Ostateczny kształt programu zależy jednak od Rady Miasta, która do projektu uchwały może wnieść poprawki. Spośród 24 członków komisji, co czwarty jest radnym.

Wraz z apelem o „radykalne zmniejszenie wynagrodzeń” członkom komisji lubelska Fundacja Wolności przesłała radnym także kopie rachunków za wyjazdowe szkolenie komisji, które odbyło się w czerwcu ub. r. w Sandomierzu.

Samo przeprowadzenie szkolenia kosztowało 3200 zł, transport 1080 zł, zaś na 8350 zł opiewa rachunek z Hotelu Grodzkiego za zakwaterowanie, usługi gastronomiczne i wynajem sali. Koszty poniosło miasto. Rzeczniczka Ratusza tłumaczy, że z rozeznania rynku wynikało, że oferta z Sandomierza jest najtańsza.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama