Jakie zastrzeżenia fundacja ma do komisji? Te same, co zwykle: że jest zbyt liczna i kosztuje za dużo. Komisja ma 24 członków, którzy dostają średnio 1300 zł miesięcznie. Na poparcie tezy, że to za dużo, fundacja sięga po protokół z kontroli przeprowadzonej w komisji przez Urząd Miasta w 2011 r. I wskazuje punkt, że „nie można uznać za oszczędne wydatków na funkcjonowanie komisji” m.in. ze względu na jej liczebność. Wtedy zasiadało w niej dokładnie tyle samo osób, co dziś.
O tym, ile osób zasiada w komisji decyduje prezydent i nie zamierza zmniejszać liczby jej członków. – Nie ma takich planów – zapewnia Beata Krzyżanowska, rzecznik Ratusza.
Z kolei o wysokości wynagrodzeń dla osób zasiadających w komisji decyduje Rada Miasta uchwalając corocznie Gminny Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Właśnie w tym dokumencie zapisana jest stawka: to 10 proc. płacy minimalnej za udział w każdym posiedzeniu komisji lub zespołów, na które komisja się dzieli.
– Zasady są od 10 lat niezmienne – mówi Krzyżanowska. Zmieniają się za to kwoty wpływające na konta członków komisji, bo co roku rośnie płaca minimalna ustalana przez rząd.
O to, by w przyszłym roku zmienić zasady wynagradzania Fundacja Wolności zaapelowała w przesłanym do wszystkich radnych liście.
– W naszym przekonaniu środku wydatkowane na wynagrodzenia członków komisji są nieracjonalnie wysokie, zwłaszcza w porównaniu z miastami podobnej wielkości – stwierdza Krzysztof Jakubowski, prezes fundacji.
Przytacza dane za rok 2014 z Olsztyna, gdzie koszty wynagrodzeń w przeliczeniu na jednego członka komisji wyniosły 1593 zł rocznie, Białegostoku - 2578 zł, Rzeszowa - 5323 zł i Kielc - 7245 zł. Zestawia je z danymi z Lublina, gdzie koszty wynagrodzeń w przeliczeniu na jednego członka komisji wyniosły rocznie 16 693 zł.
– Prezydent nie zamierza podejmować w tej sprawie działań, ponieważ podmiotem inicjującym treść gminnego programu jest właśnie komisja – mówi Krzyżanowska.
Ostateczny kształt programu zależy jednak od Rady Miasta, która do projektu uchwały może wnieść poprawki. Spośród 24 członków komisji, co czwarty jest radnym.
Wraz z apelem o „radykalne zmniejszenie wynagrodzeń” członkom komisji lubelska Fundacja Wolności przesłała radnym także kopie rachunków za wyjazdowe szkolenie komisji, które odbyło się w czerwcu ub. r. w Sandomierzu.
Samo przeprowadzenie szkolenia kosztowało 3200 zł, transport 1080 zł, zaś na 8350 zł opiewa rachunek z Hotelu Grodzkiego za zakwaterowanie, usługi gastronomiczne i wynajem sali. Koszty poniosło miasto. Rzeczniczka Ratusza tłumaczy, że z rozeznania rynku wynikało, że oferta z Sandomierza jest najtańsza.




Komentarze