Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po 20 latach odwołali prezesa Lubelskiej Izby Rolniczej. "To są ludzie nastawieni przez PiS"

Momentami było tak głośno i nerwowo, że protokolantka nie nadążała notować. A jeden z gości – przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa Jarosław Sachajko (Kukiz’15) – musiał czekać pod drzwiami. W takiej atmosferze został wczoraj odwołany Robert Jakubiec, wieloletni prezes Lubelskiej Izby Rolniczej
Po 20 latach odwołali prezesa Lubelskiej Izby Rolniczej. "To są ludzie nastawieni przez PiS"
Poniedziałkowe obrady Lubelskiej Izby Rolniczej przebiegały w nerwowej atmosferze

Walne Zgromadzenie jest najwyższym organem Lubelskiej Izby Rolniczej. Na początku wczorajszych obrad wiceprezes LIR Gustaw Jędrzejek złożył wniosek o odwołanie prezesa Jakubca, który pełni tę funkcję od 20 lat. Jakubiec nie pozostał dłużny i złożył wniosek dotyczący odwołania zarówno wiceprezesa jak też członków zarządu LIR.

– Do prezesa nie mamy zastrzeżeń, a tu nagle ten przewrót. Dobrze, że nie w nocy – komentował na gorąco Jan Magnuszewski, delegat z powiatu hrubieszowskiego. – Po co ten pośpiech?

– Ten wniosek jest złożony w złym momencie – przed świętami – przekonywał z kolei Jan Gryn, inny delegat z powiatu hrubieszowskiego. I dodał: Chyba, że pan prezes jest albo złodziejem, albo komunistą.

– Jak będziemy dzielić się opłatkiem, jak teraz będziemy skakać sobie do oczu i pluć? – pytał Jacek Semeniuk z powiatu chełmskiego.

Ze zgłoszonych wniosków większość zyskał jedynie ten dotyczący odwołania prezesa. Zamieszaniu nie było końca. Sekretarz Walnego Zgromadzenia nie nadążał liczyć, a protokolantka gubiła się w notowaniu wszystkiego, co delegaci mówili. W ferworze walki zapomniano nawet o gościach. Jeden z nich – przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa Jarosław Sachajko (Kukiz’15) nie od razu został zaproszony na salę obrad. Czekał przed drzwiami.

W tym czasie członkowie zarządu nawzajem przerzucali się oskarżeniami. – Jeśli jest to skok na kasę, to beze mnie – denerwował się Jakubiec. – Były trzy kontrole NIK, pięć z Urzędu Kontroli Skarbowej. Jako jedyna izba w kraju nie mamy ze strony kontrolerów zastrzeżeń.

W tajnym głosowaniu został jednak odwołany. Zdaniem Jakubca zdecydowała o tym polityka. – Ja nic nie zawiniłem – mówił Jakubiec. – To są ludzie nastawieni przez PiS.

– Na pewno to nie sprawy polityczne zdecydowały, tylko to, że zarząd czteroosobowy był sobie, a prezes sobie. Nie było współpracy – odpierał zarzuty wiceprezes Jędrzejek. – Niedemokratycznie, bez naszych ustaleń, były podejmowane pewne decyzje.

Nowym prezesem LIR został wybrany Piotr Burek, delegat z powiatu opolskiego. – Na pewno postaram się spełnić państwa oczekiwania – zapewniał delegatów.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama