W piątek Mirosław W. usłyszał prokuratorskie zarzuty. Śledczy oskarżyli go o stosowanie przemocy w celu przerwania ciąży.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w jednym z mieszkań na lubelskich Tatarach. Mężczyzna mieszkał tam razem ze swoją konkubiną. Oboje byli bez pracy. Jak ustalili śledczy, Mirosław W. znęcał się nad kobietą. zarówno psychicznie jak i fizycznie, przynajmniej od października 2014 r.
– Wyzywał ją, szarpał, popychał, przypalał papierosami i groził nożem – wylicza Paweł Banach, szef Prokuratury Rejonowej w Lublinie.
Kiedy zaszła w ciążę, jej partner jasno dawał do zrozumienia, że nie chce dziecka. W czerwcu ubiegłego roku po raz kolejny posunął się do rękoczynów.
– Bił i kopał kobietę po brzuchu. Chciał w ten sposób przerwać ciążę – dodaje prokurator Banach. – Doprowadził przez to do wcześniejszego porodu. Na szczęście dziecko urodziło się zdrowe.
Z ustaleń śledczych wynika, że po narodzinach potomka Mirosław W. nadal znęcał się nad jego matką. Do ostatniej awantury doszło pod koniec listopada ub. r. Wtedy kobieta, prawdopodobnie w obawie o życie dziecka, powiadomiła o wszystkim policję. Jak wynika z akt sprawy, dopiero wtedy mundurowi założyli rodzinie tzw. niebieską kartę. 48-latek trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś. Podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do winy.
– Jak się napiję, to nie wiem co robię – wyjaśniał śledczym Mirosław W. – Robiłem to wszystko w złości i nerwach. Byłem zazdrosny.
Mirosław W. ma za sobą kryminalną przeszłość. Był już skazany za przestępstwa seksualne. Za kratami spędził 7 lat. Teraz groziło mu do 10 lat więzienia. Mężczyzna postanowił jednak dobrowolnie poddać się karze. Uzgodnił z prokuratorem wyrok 2 lat bezwzględnego więzienia.
Śledczy przystali na to m.in. z uwagi na postawę kobiety. Deklaruje, że wybaczyła swojemu oprawcy i nadal chce z nim żyć. Ostateczna decyzja w sprawie kary dla Mirosława W. należy do sądu.


Komentarze