Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lublin: Dziki wciąż uciekają urzędnikom. Będzie odstrzał?

Jeżeli nie uda się wyłapać biegających po mieście dzików do zastawionych pułapek, to Ratusz rozważy przeprowadzenie odstrzału. Na takie rozwiązanie zdecydowało się już kilka miast, w tym Warszawa. Lublin na razie ogranicza się do klatek-pułapek, ale dziki je omijają
Lublin: Dziki wciąż uciekają urzędnikom. Będzie odstrzał?
Ustawienie specjalnych pułapek na dziki nie daje efektów

Autor: Maciej Kaczanowski/archiwum

Najczęściej dziki widywane są na północy miasta. – W rejonie ul. Zelwerowicza, Poligonowej, Halickiego, Sławinkowskiej, Skowronkowej – wylicza Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. – Stąd mamy najwięcej zgłoszeń.

Mieszkańcy narzekają, że zwierzęta ryją im w ogródkach. Ostatnio donosił o tym radny, którego sąsiadom dziki weszły w szkodę. – Zryły i wyjadły szpinak, jaki zasiali jesienią na wiosenny zbiór – relacjonował radny Stanisław Brzozowski (PiS) w jednym ze swych licznych pism do prezydenta miasta, w których prosi o rozwiązanie problemu.

– Dostrzegamy wagę problemu – odpisuje radnemu Artur Szymczyk, zastępca prezydenta Lublina. Miasto już od jesieni próbuje wyłapać dziki wabiąc je do tzw. odłowni, czyli klatek z przynętą. Jeśli zwierzę wejdzie do środka, klatka zatrzaśnie się za nim i będzie je można wywieźć.

Ale na razie żaden dzik się na to nie nabrał. Jedną z klatek przestawiono więc z okolic ul. Skowronkowej na przeciwną stronę Sławinkowskiej. Druga ma trafić na północny skraj górek czechowskich. – Dodatkowo odłownie zostały uzupełnione o smołę bukową, której specyficzny zapach wabi zwierzynę – informuje Olga Mazurek-Podleśna z Urzędu Miasta.

Ratusz liczy na to, że to pomoże.

– Próby odłowu do klatek nadal będą kontynuowane – zapowiada Artur Szymczyk, zastępca prezydenta miasta w piśmie do radnego, ale jednocześnie zastrzega: – Jeżeli prowadzone działania nie przyniosą wymiernych rezultatów, temat ten zostanie poddany ocenie pod kątem realizacji odstrzału redukcyjnego dzików na terenie Lublina.

Nawet, jeśli miasto zdecyduje się na tak radykalne rozwiązanie – a na razie się nie zdecydowało – nie będzie to oznaczać, że ludzie ze strzelbami zaczną uganiać się za dzikami wśród budynków mieszkalnych.

– Odstrzał mógłby być prowadzony w odległości co najmniej 100 metrów od zabudowań – mówi Marek Wieczerzak z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, w którego strukturach działa Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Łowieckiej. Jednak to nie straż, a prezydent Lublina musiałby podjąć decyzję o odstrzale. Na razie pozostaje przy bezkrwawych łowach.

– Skupiamy się na dalszych próbach odłowu dzików za pośrednictwem przenośnych odłowni – podkreśla Mazurek-Podleśna.

Przygody z dzikami miała już Warszawa i również tam ustawienie odłowni niewiele pomogło, więc miasto zdecydowało się na odstrzał. Taka operacja prowadzona była też m.in. w Jaworznie.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama