Wczorajsza, ostatnia rozprawa przed ogłoszeniem wyroku w procesie prof. Elżbiety Starosławskiej, odbyła się bez jej obecności. Taki wniosek złożył jej pełnomocnik, mec. Andrzej Mierzwa. Poinformował, że pani profesor nie mogła stawić się w sądzie z przyczyn osobistych.
– Nie widzę jednak przedłużania postępowania – zaznaczył mec. Mierzwa. – Jednocześnie chciałbym zmodyfikować dotychczasowe roszczenia (przywrócenie na stanowisko dyrektora COZL – red.) o ewentualne odszkodowanie w wysokości trzech miesięcznych wynagrodzeń, czyli 37,5 tysiąca złotych.
Pełnomocnik prof. Starosławskiej w mowie końcowej odniósł się do zarzutów Zarządu Województwa wobec byłej dyrektor i zaznaczył, że wszystkie są nieprawdziwe. Chodziło m.in. o złamanie ustawy antykorupcyjnej i ustawy o zamówieniach publicznych. Według niego, zarzut, że była dyrektor pozostawała w stosunku pracy ze spółką Roche Polska, która wygrywała przetargi na dostawę leków dla Centrum, jest nieprawdziwy.
Jak tłumaczył, badania kliniczne prof. Starosławska rzeczywiście prowadziła, ale nie na rzecz Roche Polska, tylko innych podmiotów z grupy Roche. – Strona pozwana nie wykazała tożsamości tych podmiotów – podkreślał mec. Mierzwa.
Tego samego argumentu użył przy zarzucie o łamanie ustawy o zamówieniach publicznych. – Powódka nie pozostawała w stosunku prawnym z Roche Polska – podkreślał Mierzwa. – Co do utraty zaufania, na którą wskazywał Zarząd Województwa, to nie może być ona subiektywna i trzeba rozważyć, czy przywrócenie na stanowisko jest celowe i możliwe. Jeśli weźmiemy pod uwagę cel polityczny zamiast dobra pacjentów, to faktycznie nie będzie to celowe.
Dodał, że w całej sprawie chodziło o „znalezienie kozła ofiarnego”.
– Zdaniem zarządu obecne kłopoty inwestycyjne i finansowe COZL są skutkiem działań byłej dyrektor. Utrata zaufania jest całkowicie uzasadniona, a powody zwolnienia nie budzą żadnych wątpliwości – zaznaczyła mec. Małgorzata Wrzołek, pełnomocnik COZL. – Powódka naruszyła m.in. przepisy, które jako dyrektor powinna znać. Tak jednak nie było. Jak twierdziła, podpisywała np. dokumenty dotyczące przetargu bez dostatecznej wiedzy na ten temat – argumentowała mec. Wrzołek. – W jaki sposób mogła też nie mieć nic wspólnego z firmą Roche Polska, skoro na wszystkich umowach jest wyraźnie napisane, że są zawarte właśnie z tą spółką.
Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 10 maja.
Wczorajsza, ostatnia rozprawa przed ogłoszeniem wyroku w procesie prof. Elżbiety Starosławskiej, odbyła się bez jej obecności. Taki wniosek złożył jej pełnomocnik, mec. Andrzej Mierzwa. Poinformował, że pani profesor nie mogła stawić się w sądzie z przyczyn osobistych.
– Nie widzę jednak przedłużania postępowania – zaznaczył mec. Mierzwa. – Jednocześnie chciałbym zmodyfikować dotychczasowe roszczenia (przywrócenie na stanowisko dyrektora COZL – red.) o ewentualne odszkodowanie w wysokości trzech miesięcznych wynagrodzeń, czyli 37,5 tysiąca złotych.

Komentarze