Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Były strażnik z Aresztu Śledczego wpadł na wynoszeniu sprzętów z pracy. Łagodniejszy wyrok

Sąd Okręgowy w Lublinie złagodził wyrok wobec Łukasza S. Były strażnik z aresztu przy ul. Południowej w Lublinie został w styczniu skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzyletni zakaz pracy w instytucjach publicznych. To kara za przekroczenie uprawnień i wynoszenie do domu służbowych sprzętów. Mężczyzna odwołał się od tego wyroku.
Były strażnik z Aresztu Śledczego wpadł na wynoszeniu sprzętów z pracy. Łagodniejszy wyrok

W zeszłym tygodniu sąd uchylił orzeczony wobec Łukasza S. zakaz pracy w budżetówce. Jednocześnie jednak utrzymano karę pozbawienie wolności w zawieszeniu.

Pierwszy proces Łukasza S. toczył się w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód. – Oskarżony ukradł mienie swojego pracodawcy – uzasadniał styczniowy wyrok sędzia Bernard Domaradzki. – Stąd kara w postaci zakazu pracy w sferze budżetowej. Oskarżony nie powinien mieć dostępu do mienia publicznego.

Łukasz S. nie przyznawał się do winy. Skandal z jego udziałem wyszedł na jaw ponad rok temu. Łukasz S. pracował w Areszcie Śledczym w Lublinie. Został przyłapany na wynoszeniu z pracy drobnych sprzętów AGD: żelazka i maszynki do strzyżenia. Wpadł podczas specjalnej kontroli, zarządzonej przez swoich przełożonych. W jego szafce znaleziono służbowe przedmioty przygotowane do wyniesienia poza mury aresztu. Po rozmowie z dyrekcją aresztu zwrócił zabrane sprzęty.

Najpoważniejsze zarzuty stawiane Łukaszowi S. dotyczyły przekroczenia uprawnień. Podczas kontroli okazało się bowiem, że mundurowy miał własny zestaw kluczy do pomieszczeń służbowych. Klucze te nie figurowały w żadnej ewidencji. Strażnikowi zarzucono także brak nadzoru nad więźniami pracującymi w magazynie.

– Oskarżony w swoich wyjaśnieniach w istocie potwierdził, że używał kluczy, których nie było w ewidencji – dodał w uzasadnieniu wyroku sędzia Domaradzki. – Nie negował również, że nie pilnował osadzonych.

Łukasz S. przekonywał sąd, że zabierał do domu służbowe sprzęty, żeby je naprawić. Podczas procesu nie znaleziono na to jednak żadnych dowodów. Łukaszowi S. groziło nawet do 10 lat więzienia. Po kontroli w areszcie Łukasz S. został wyrzucony ze służby. Zatrudnił się później jako magazynier.

W zeszłym tygodniu sąd uchylił orzeczony wobec Łukasza S. zakaz pracy w budżetówce. Jednocześnie jednak utrzymano karę pozbawienie wolności w zawieszeniu.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama