Komplet kibiców zgromadzonych na stadionie na Śląsku mógł poczuć się zawiedziony po pierwszym biegu – Andriej Karpow przywiózł do mety trzy punkty, ale Troy Batchelor przegrał rywalizację na dystansie z Pawłem Miesiącem i Dawidem Lampartem. Do małej niespodzianki doszło w gonitwie młodzieżowej – Lars Skupień stoczył wyrównaną walkę z Wiktorem Lampartem. Na trasie obaj wymieniali się prowadzeniem, ale jeszcze na ostatnich metrach zawodnik ROW ograł wicemistrza Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów.
Ponownie, dzień po dniu, spotkali się Andreas Jonsson i Kacper Woryna. Lider żółto-biało-niebieskich pokazał wielką klasę, bo zdominował ulubieńca rybnickich fanów i Skupienia. W czwartym biegu było wszystko, co uwielbiają sympatycy „czarnego sportu” – walka już od startu, mijanki na szerokości zaledwie kilku centymetrów i blokowanie rywali. Górą w tej znakomitej gonitwie był Jonsson. Jak sam przyznał Szwed, sen pozwolił mu się nieco zregenerować.
Żużlowcy każdy bieg traktowali jak walkę o życie. Nawierzchnia była tak przygotowana, że nawet z ostatniej pozycji można było jeszcze pokusić się o zdobycie cennych punktów. Właśnie tak podchodził do tego „Łełek”, który po powrocie na tor postraszył Lebiediewa, a ten upadł na ostatnim okrążeniu. Sędzia Krzysztof Meyze przyjrzał się całej sytuacji i wykluczył Łotysza. Co więcej, szczęśliwie dla lublinian zaliczył również wynik tego biegu – „Koziołki” wygrały 5:1 i był remis po 15.
Każdy kolejny start nie dawał odpowiedzi na pytanie, kto jest bliżej awansu do PGE Ekstraligi. Na tablicy wyników pojawiały się kolejne remisy. Znakomicie spisywali się liderzy swoich ekip Jonsson i Woryna. Zdecydowanie inaczej sprawa wyglądała za to w przypadku Batchelora. Australijczyk miał ogromne problemy, żeby utrzymać prowadzenie, co nie umknęło uwadze kibiców. Na przełamanie trzeba było poczekać do ósmego biegu. Miesiąc i Lampart znakomicie wyszli spod taśmy, ale zbyt łatwo ograli ich Woryna oraz fantastycznie spisujący się zwycięzca tej gonitwy – junior Skupień, który jeździ na żużlu dopiero od dwóch lat. ROW wyszedł na prowadzenie 26:22. Przed 21-latkiem stanęło nie lada wyzwanie, bo dźwigał na swoich barkach całą drużynę. Na domiar złego w kolejnej gonitwie musiał zastąpić wykluczonego Australijczyka i poradzić sobie w pojedynkę z Klingiem i Lambertem, bo dwa ostrzeżenia obejrzał Karpow. Wspiął się jednak na wyżyny swoich umiejętności i rozdzielił lubelską parę.
W dwunastym biegu obok siebie stanęli bracia Lampartowie oraz Robert Chmiel i Andrzej Lebiediew. Łotysz ostro podjechał pod Dawida na trzecim okrążeniu. W konsekwencji zawodnik Motoru się wywrócił, a razem z nim także jego brat. Starszy z nich był wściekły na rywala, ale sędzia uznał, że próbował się położyć na Lebiediewie i wykluczył go z powtórki. Osamotniony Wiktor dojechał do mety jako trzeci.
Przed biegami nominowanymi gospodarze prowadzili już 43:35. Czołową postacią Motoru w decydujących wyścigach był Miesiąc, który wystąpił w obu tych gonitwach. Towarzyszyli mu Lambert oraz Jonsson, ale obaj mogli narzekać na samolubnie jadącego „Łełka”. Najpierw zaczęło się od katastrofy w wykonaniu lublinian, bo polsko-brytyjski duet walczył pomiędzy sobą i pozwolił rywalom odjechać już na samym początku. W kolejnym starcie Jonsson uratował Motor i zdobył dwa punkty. Rybniczanie mają jednak solidną zaliczkę przed rewanżem – wygrali 52:38.
---
ROW Rybnik – Speed Car Motor Lublin 52:38
ROW: 9. Troy Batchelor 2+2 (0,1*,t,1*), 10. Andriej Karpow 10 (3,2,w,2,3), 11. Andrzej Lebiediew 8 (1,w,3,3,1), 12. Mateusz Szczepaniak 9+1 (3,1,1,2,2*), 13. Kacper Woryna 10+3 (1*,3,2*,1*,3), 14. Robert Chmiel 3+1 (1,0,2*), 15. Lars Skupień 10 (3,2,3,2)
Motor: 1. Dawid Lampart 4+1 (1*,3,0,w), 2. Paweł Miesiąc 8+1 (2,2*,1,3,0,d), 3. Joel Kling 5 (2,2,1,0,-), 4. Robert Lambert 8+1 (0,1*,3,3,1), 5. Andreas Jonsson 10 (3,3,2,0,2), 6. Wiktor Lampart 3 (2,0,1), 7. Kacper Konieczny 0 (0,0,0)

















Komentarze