Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Speed Car Motor Lublin po 10 kolejkach, czyli nie taka PGE Ekstraliga straszna

Jest dobrze. Na czoło stawki nie ma co liczyć, ale nie ma też ostatniego miejsca. A o to przecież chodziło. Speed Car Motor Lublin stawia sobie za punkt obowiązkowy utrzymanie, a wszystko co ponad to, to przyjemny bonus
Speed Car Motor Lublin po 10 kolejkach, czyli nie taka PGE Ekstraliga straszna

Autor: Wojciech Szubartowski

W jednym z poprzednich tekstów pisałem, że warto mieć z tyłu głowy liczbę pięć – właśnie tyle spotkań wygrała w ubiegłym sezonie Unia Tarnów, która pożegnała się z PGE Ekstraligą. „Jaskółki” miały tyle samo punktów co Falubaz Zielona Góra, czyli 10. Speed Car Motor Lublin do tej pory ma na koncie trzy zwycięstwa i 7 punktów. Jest jednak w o tyle komfortowej sytuacji, że kompletnie bez formy są ekipy Get Well Toruń i truly.work Stal Gorzów.

Torunianie powoli muszą się mentalnie przestawiać na Nice 1. Ligę Żużlową, bo ich sytuacja nie jest słaba, tylko fatalna. Z kolei wicemistrz Polski zajmuje wyższą lokatę niż „Koziołki”, ale poza Bartoszem Zmarzlikiem kibice z Gorzowa nie mogą w ciemno liczyć na pozostałych jeźdźców. Motor ma przed sobą jeszcze dwa domowe spotkania w rundzie rewanżowej – właśnie ze Stalą oraz z zawodzącym forBET Włókniarzem Częstochowa. Nie trzeba się długo zastanawiać, żeby wiedzieć, że priorytetem jest wygrana z pierwszą z tych ekip.

Zostawmy jednak liczby i tabele. Najważniejsze w tym wszystkim jest przecież to, co dzieje się na torze. A Motor się po prostu dobrze ogląda. Nie mówimy tutaj o jeździe, która zapewni medal Mistrzostw Polski, ale o speedwayu z ikrą. Walka? Jest. Mijanki? Są. Szpryca? Niekiedy na kaskach rywali. Lublinianie, śladem popularnego programu telewizyjnego, zdążyli też obalić pewne mity.

Mikkel Michelsen chciał uniknąć łatki „ekstraligowego niewypału” i z marszu stał się liderem drużyny. Jest nim nawet teraz, kiedy do zespołu dołączył Grigorij Łaguta. Rosjanin miał piorunujący początek w żółto-biało-niebieskich barwach, ale w ostatnich spotkaniach nieco spuścił z tonu. Budzić zaczął się również Wiktor Lampart. Menedżer Motoru – Jacek Ziółkowski – liczył na lepszą dyspozycję zarówno jego, jak i Wiktora Trofimowa. Paweł Miesiąc, chociaż to jeździec bez głowy, to jednak pasuje do towarzystwa, w którym przyszło mu się ścigać. I w tej całej wyliczance brakuje jeszcze Dawida Lamparta (który ma ewidentne problemy z formą) i Roberta Lamberta (Brytyjczyk potrafi zdobyć cenne punkty, wchodząc z rezerwy).

Kibic ma radochę. Co by nie mówić, to fanatycy „czarnego sportu” nie mogą mieć dużych powodów do narzekań, przynajmniej jeśli chodzi o poziom sportowy. Znajdą się jednak pewnie tacy, co nie mogą się nadziwić, że jedna tylko osoba jest w stanie zająć kilka krzesełek na trybunach. Najwidoczniej co drugi widz to iluzjonista, który do perfekcji opanował sztuczki z siatkami i taśmą. To bardzo znamienne, że jeszcze te kilka lat temu problemy z taśmą w Lublinie mieli żużlowcy, a teraz podobna przypadłość dopadła niektórych kibiców. Jedną rzecz udało się uporządkować, przyjdzie i czas na kolejne.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama