Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Klęska żywiołowa czy organizacyjna? W wielu komisjach na wyborców nikt nie będzie czekał

O wprowadzenie w Polsce stanu klęski żywiołowej apelują do rządu Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich, które przekonują, że w ten sposób można odsunąć wybory wyznaczone na 10 maja. W samym Lublinie nie uda się otworzyć kilkudziesięciu lokali do głosowania, bo nie skompletowano im komisji.
Klęska żywiołowa czy organizacyjna? W wielu komisjach na wyborców nikt nie będzie czekał
Na wyborców nikt nie będzie czekał w kilkudziesięciu lokalach do głosowania, m.in. w podstawówce przy ul. Zuchów

Autor: Maciej Kaczanowski / archiwum

Skalę problemu w Lublinie obrazuje postanowienie komisarza wyborczego o powołaniu obwodowych komisji, które mają pracować 10 maja w lokalach do głosowania. Lokali jest ponad 200, komisji znacznie mniej, dlatego wiele lokali może być zamkniętych, bo nie udało się w nich zapewnić nawet minimalnej dozwolonej obsady komisji.

Tak jest chociażby w obwodzie głosowania nr 1, którego komisja miałaby pracować w Przedszkolu nr 15 przy ul. Bohaterów Monte Cassino. Na wyborców nikt nie będzie też czekał w kilkudziesięciu innych lokalach do głosowania, m.in. w podstawówce przy ul. Zuchów, w szkole muzycznej przy Narutowicza, przy Koralowej, Wróblej, Tymiankowej, czy też obu lokalach przy Różanej.
O tym, że przeprowadzenie wyborów 10 maja jest nierealne, mówi już wiele samorządów. Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich apelują do rządu o wprowadzenie w kraju stanu klęski żywiołowej.

– Ten rodzaj stanu nadzwyczajnego, zgodnie z obowiązującym prawem byłby najbardziej adekwatny do zwalczania epidemii – piszą samorządowcy we wspólnym oświadczeniu. Podkreślają, że dzięki temu można uniknąć wyborów 10 maja, bo zgodnie z Konstytucją nie można ich organizować w trakcie stanu nadzwyczajnego (w tym klęski żywiołowej) oraz 90 dni po jego zakończeniu. Konstytucja mówi też, że w razie ogłoszenia takiego stanu automatycznie zostaje przedłużona kadencja urzędujących władz, w tym również prezydenta RP.

Inny pomysł na opóźnienie wyborów ma obóz rządzący, czyli Zjednoczona Prawica. Chce przeforsować zmianę Konstytucji wydłużającą obecną kadencję prezydenta RP do siedmiu lat z jednoczesnym wykluczeniem późniejszego ubiegania się przez Andrzeja Dudę o ponowny wybór. Taki projekt, poparty przez PiS, firmuje partia Porozumienie, która namawia opozycję do poparcia tego pomysłu.

Kierujący Porozumieniem Jarosław Gowin nie skreśla jednak scenariusza, w którym, w razie sprzeciwu opozycji wobec zmiany Konstytucji, wybory odsuwane są w czasie za pomocą stanu klęski żywiołowej.

– Od samego początku proponujemy naszym partnerom z PiS rozwiązanie alternatywne, czyli wprowadzenie krótkiego, nawet symbolicznego, jednodniowego stanu klęski żywiołowej, dobre przygotowanie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym i przeprowadzenie tych wyborów w połowie sierpnia. To jest też propozycja, która leży na stole – potwierdził Gowin na poniedziałkowej konferencji prasowej.

PiS, chociaż namawia do wydłużenia obecnej kadencji Andrzeja Dudy, nie rezygnuje jednocześnie z przeprowadzenia wyborów 10 maja drogą korespondencyjną. Ustawa w tej sprawie została przyjęta przez Sejm, teraz pracuje nad nią Senat, gdzie większość ma opozycja.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama