Ruch Radzionków – Górnik Łęczna 1:0 (0:0)
Po raz ostatni Górnik przegrał w lidze w 8 kolejce, w Jaworznie ze Szczakowianką. Później łęcznianie popisali się serią 8 meczów bez porażki, wydatnie poprawiając swoją pozycję w tabeli. Każda passa ma jednak swój kres. W 17 kolejce górnicy ponownie wybrali się na Górny Śląsk i niestety tym razem również bez powodzenia.
- 28.10.2001 22:02
Po bardzo dobrym starcie wydawało się, że Ruch po rocznej banicji powróci w szeregi ekstraklasy. Forma „Cidrów” uległa jednak załamaniu i winda z radzionkowianami, zaczęła szybko zjeżdżać w dół tabeli, aż do strefy spadkowej. Naturalną koleją rzeczy w takiej sytuacji – w polskim futbolu – jest zmiana na trenerskiej posadzie. Miejsce Jana Pietrygi zajął dobrze znany w Łęcznej Marek Koniarek, który w sezonie 1999/2000 wespół z Pawłem Kowalskim wprowadził do I ligi GKS Katowice kosztem... Górnika. Na razie trenerska roszada w Ruchu przynosi zakładany efekt, gdyż po remisie w Łodzi drugi mecz pod wodzą nowego opiekuna Ślązacy zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść.
Mimo kilku osłabień w kadrze Górnik rozpoczął mecz w Radzionkowie z dużym animuszem. W zestawieniu z kiepską postawą miejscowej defensywy, która z Dariuszem Klyttą na czele grała bardzo niepewnie i popełniała sporo prostych błędów, wydawało się, że gol dla gości jest tylko kwestią czasu. Już w 7 min podopieczni Pawła Kowalskiego powinni prowadzić. Adam Bosowski zagrał na wolne pole do Pawła Pranagala, który mając przed sobą tylko leżącego Klyttę strzelił obok bramki. Za moment Piotra Cetnarowicza zablokowali obrońcy, a w 30 min uderzenie Marcina Warakomskiego z 30 m zdołał zatrzymać golkiper Ruchu. Górnik grał lepszą i poukładaną piłkę. Krótko mówiąc robił dobre wrażenie, ale za to punktów w futbolu nie dają.
Po zmianie stron przez 20 min gra toczyła się głównie w środku boiska. Goście byli stroną dominującą, ale im bliżej pola karnego „Cidrów”, tym rozwiązań na skuteczne zwieńczenie akcji było mniej. Ruch się miotał, lecz to on zdołał strzelić gola. Sygnał do ataków dał w 69 min Wojciech Grzyb, ale Marcin Mańka tym razem stał na posterunku. Po upływie 5 min był już bezradny. Piotr Żaba ograł Bosowskiego, podciągnął do linii końcowej i podał na pole karne. Nadbiegający Roman Madej nie miał żadnych problemów, by z 2 m trafić z głowy do siatki. Gospodarze poszli za ciosem i w 84 min „Mania” musiał wyciągnąć się jak struna, aby przeciąć lob Rafała Jarosza. Za chwilę groźnie strzelił zza „szesnastki” Grzyb. Przez ostatnie 5 min górnicy grali bez kontuzjowanego Piotra Wójcika. Paradoksalnie, mimo osłabienia, zaczęli wyraźnie przeważać na murawie, spychając Ruch do głębokiej obrony. Niestety zabrakło czasu na stworzenie dogodnej okazji do zdobycia wyrównującego gola.
BRAMKA
1:0 Madej 74.
SKŁADY
Górnik: Mańka – Bosowski, Jarzynka, Jaroszyński – Warakomski (65 Wójcik),
G. Bronowicki, P. Bronowicki, Bugała, Pranagal – Szałachowski (77 Piszczek), Cetnarowicz (77 Feliksiak).
Ruch: Klytta – Myszor, B. Wilk, Wrześniewski – Banaś, Szymiński (79 Markowski), Madej, Grzyb, Oprzondek (72 Koseła)
– Jarosz (90 Waluś), Żaba.
KARTKI
Żółte: Szymiński, Madej (R). Sędziował: Paweł Skonieczny z Gdańska. Widzów: 600.
Reklama













Komentarze