Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Montex ciągle najlepszy

Lubella Montex Lublin - Zagłębie Cuprum Bank Lubin 33:24 (17:12)
Wypełniona hala, gorący doping, transmisja telewizyjna, zacięta walka na parkiecie i... emocje tylko do przerwy. Taką oprawę miał sobotni mecz dwóch najlepszych zespołów żeńskiej ekstraklasy piłki ręcznej. Lubella Montex Lublin pokonała Zagłębie Lubin 33:24, pozostając jedyną drużyną w rozgrywkach, która nie straciła jeszcze punktu. Mecz wzbudził spore zainteresowanie, na trybunach hali MOSiR już dawno nie zasiadło tylu kibiców. \"Reaktywował się” nawet klub kibica lubelskiej siódemki. Wszystko za sprawą rywalek, które w prasowych wywiadach zapowiadały niespodziankę, a więc wygraną z Monteksem w jego hali. Zagłębie ma w swoim składzie Dagmarę Kowalską i Iwonę Pabich, byłe zawodniczki mistrzyń Polski, co dodawało kolejnego smaczku. Pabich nie ukrywa, że rozstała się z zespołem trenera Andrzeja Drużkowskiego, mówiąc delikatnie bez żalu, za co spotkały ją gwizdy na przedmeczowej prezentacji. Kowalska, jeszcze w ubiegłym roku ulubienica lubelskiej publiczności, także zebrała porcję gwizdów. Tak się już utarło, że odejście z Monteksu traktowane jest jak zdrada. Każda ze stron chciał więc coś udowodnić. - To przykre, kiedy kibice na nas gwiżdżą - powiedziała Dagmara Kowalska. - Iwona i ja zrobiłyśmy wiele dla Monteksu i na pewno nie zasłużyłyśmy na takie przyjęcie. Na parkiecie od pierwszej minuty rozgorzała zacięta walka. Po szybko zdobytych bramkach - Małgorzata Majerek i Kowalska - każde kolejne trafienie wymagało dużego wysiłku. Oba zespoły nie uniknęły błędów, ale mecz mógł się naprawdę podobać (\"bomby” Izy Czapko, efektowne bramki Moniki Marzec, \"bloki” w obronie, parady bramkarek itd.). I Montex, i Zagłębie nie przebierały w środkach, broniąc dostępu do własnej bramki. Kontrataki zawodniczki przerywały nie bawiąc się w zbędne uprzejmości. Przez dziesięć minut trwała wymiana \"bramka za bramkę”, a 60 sek później po trafieniach Iwony Błaszkowskiej i Larysy Duchnowej Zagłębie wyszło na prowadzenie 7:5. Nie na długo. - Kiedy przeciwniczki zaczynają bić to liczą, że nas przestraszą - wyjaśnia Wioletta Luberecka. - Tymczasem to działa na nas mobilizująco. Nigdy nie odpuszczamy w takich sytuacjach. Zagłębie w krótkich odstępach czasu złapało trzy dwuminutowe kary, a Montex podkręcił tempo. - To był przełomowy moment meczu - ocenia Bożena Karkut, trenerka Zagłębia. - Moim zdaniem sędziowie zbyt pochopnie ukarali moje zawodniczki. Przyznaję jednak, że nie wypaczyło to końcowego wyniku. Dobra gra w obronie pozwalała na wyprowadzanie błyskawicznych kontr, a ten element gry podopieczne trenera Drużkowskiego opanowały niemal do perfekcji. Lublinianki po przechwycie jednym podaniem \"uruchamiały” Sabinę Włodek, która dopełniała formalności. - Byłyśmy dzisiaj skoncentrowane - powiedziała Małgorzata Majerek. - Naprawdę się sprężyłyśmy i jeszcze raz udowodniłyśmy, że jesteśmy najlepsze. Trener dobrze nas przygotował, grałyśmy dzisiaj naprawdę dobrze. Oby tak było w Lidze Mistrzów. Po dwudziestu minutach gry Montex prowadził 14:9, a na przerwę schodził z pięciobramkową zaliczką. Druga odsłona nie dostarczyła już tylu emocji, bo przewaga gospodyń była aż nadto widoczna. Zagłębiu udało się, co należy uznać za sukces, uniknąć przegranej więcej iż różnicą dziesięciu trafień. SKŁADY I BRAMKI Montex: Chatkowa, Chemicz - Luberecka 4, Czapko 7, Wodniak 3, Żukiel 5, Włodek 6, Majerek 5, Marzec 3. Kary: 6 min. Zagłębie: Pabich, Główczak - Błaszkowska 4, Kot 6, Kowalska 4, Pociecha 1, Ciepłowska, Stańczak 3, Szymczyk, Sztefan 2, Duchnowa 4, Ziółkowska. Kary: 6 min. Sędziowali: Arkadiusz i Leszek Sołodkowie z Warszawy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama