Uroczystość miała wyjątkowo emocjonalny charakter. Wspominano dramatyczne dni walki z ogniem, który w maju objął ogromne połacie lasów na Roztoczu. W obchodach uczestniczył minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek, samorządowcy oraz strażacy PSP i OSP z całego regionu.
Już na początku uroczystości uczczono minutą ciszy pamięć pilota Andrzeja Gawrona, który zginął podczas akcji gaśniczej. Pośmiertnie został odznaczony Złotą Odznaką „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”. Odznaczenie odebrał jego syn, Maciej Gawron. Później wręczono odznaczenia funkcjonariuszom PSP i druhom OSP za szczególne zaangażowanie podczas akcji gaśniczej. Złożono także podziękowania cywilom, którzy pomagali w akcji w inny sposób - dostarczali ciepłe posiłki i przekąski.
„Obraz był przerażający”
Podczas uroczystości wyświetlono film pokazujący przebieg pożaru. Strażacy wspominali, że sytuacja zmieniała się z minuty na minutę.
– Ogień nie czekał, przeskakiwał, wyprzedzał strażaków i zmuszał ich do decyzji podejmowanych natychmiast – relacjonowano.
Pożar szybko przeszedł w pożar wierzchołkowy. Silny wiatr powodował kolejne przerzuty ognia. Strażacy jechali wąskimi drogami leśnymi często nie wiedząc, czy będą mogli zawrócić.
– Najmniejszy błąd kierowcy mógł kosztować spalenie auta, zdrowie i życie strażaków – podkreślano w materiale.
W kulminacyjnym momencie do działań skierowano siły i środki z połowy kraju. W akcji uczestniczyło blisko 3 tys. osób, w tym około 900 strażaków PSP, 1600 druhów OSP, policjanci, żołnierze i leśnicy. Nad lasami pracowały 2 policyjne śmigłowce Black Hawk, siedem śmigłowców i cztery samoloty gaśnicze typu Dromader.
„To wy jesteście największym kapitałem tej formacji”
Komendant powiatowy PSP w Biłgoraju bryg. Tomasz Taradyś dziękował wszystkim uczestnikom akcji i podkreślał rolę współpracy różnych środowisk.
– To nie sprzęt stanowi o sile straży pożarnej, ale człowiek. Wasze umiejętności, determinacja, szybkość działania i odpowiedzialność są tym, co naprawdę ratuje ludzkie życie i mienie – mówił.
Szczególne podziękowania skierował także do mieszkańców, kół gospodyń wiejskich i lokalnych przedsiębiorców, którzy wspierali strażaków podczas wielodniowej akcji.
Kierwiński: „Jesteście bohaterami dnia codziennego”
Minister Marcin Kierwiński mówił, że majowy pożar zapisze się w historii polskiego pożarnictwa jako jedna z najtrudniejszych akcji ostatnich lat.
– To było siedem dni i nocy walki o ludzkie życie, mienie i przyrodę. Jak zawsze sprostaliście temu zadaniu – podkreślał.
Wspominał moment, gdy po pierwszej dobie wydawało się, że sytuacja jest opanowana, ale później silny wiatr gwałtownie rozprzestrzenił ogień.
– Moduły GFFF mówiły wtedy: „mamy ostatnią linię obrony”. Wiedzieliśmy, że jeśli jej nie utrzymamy, straty będą znacznie większe – relacjonował.
Kierwiński podkreślał, że największe wrażenie zrobiła na nim współpraca wszystkich służb i instytucji.
– Nie było żadnej dyskusji, żadnego oglądania się na innych. Każdy wiedział, że w chwili próby musi dać z siebie wszystko – mówił.
Dodał też, że nawet najnowocześniejszy sprzęt nie zastąpi odwagi ludzi.
– Nawet najbardziej zaawansowane wozy i śmigłowce nie zastąpią determinacji i bohaterstwa człowieka. To było kluczowe w każdej godzinie tej akcji – zaznaczył.
„Służby zadziałały perfekcyjnie”
Po uroczystości minister został zapytany o wnioski po pożarze Puszczy Solskiej i przygotowanie służb na podobne zagrożenia w przyszłości.
– Mam pewność, że służby podległe MSWiA zadziałały tutaj w sposób perfekcyjny. Jakość współpracy i zaangażowania była na najwyższym poziomie – powiedział.
Jak dodał, jednym z najważniejszych kierunków będzie dalszy rozwój modułów GFFF przeznaczonych do walki z pożarami w trudno dostępnych terenach.
– Gdy rozpoczynaliśmy kadencję, były dwa takie moduły. Dziś jest ich siedem albo osiem i będziemy tworzyć kolejne – zapowiedział.
Minister mówił także o modernizacji służb mundurowych.
– Trwa największy w historii program modernizacji służb podległych MSWiA, wart prawie 13 miliardów złotych. Ale są rzeczy, których nie da się przeliczyć na pieniądze. Jedną z nich jest poczucie dumy z bycia strażakiem – podkreślił.
„Płonęło nasze Roztocze”
Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip przyznał, że pożar był dla mieszkańców regionu traumatycznym doświadczeniem.
– Płonęła Puszcza Solska, płonęło nasze Roztocze. To były lasy, o które pokolenia mieszkańców dbały przez lata – mówił.
Podkreślał jednak, że dzięki ogromnemu wysiłkowi służb udało się ochronić ludzi i zabudowania.
– Nie spłonął żaden budynek w Józefowie i nie ucierpiała ludność cywilna – zaznaczył.
Obchody zakończył występ młodzieżowej drużyny pożarniczej z Pisklaków, która wykonała utwór poświęcony pilotowi i strażakom uczestniczącym w akcji.













Komentarze