Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości prowadzą śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów chociażby w mieszkaniu matki prezydenta Karola Nawrockiego, Jarosława Kaczyńskiego czy Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego TV Republika. Premier Donald Tusk ocenił sprawę jako bardzo poważną i zapowiedział dalsze działania służb.
Prowokatorzy złapani
Zatrzymano już dwie osoby. Jedna usłyszała zarzut udziału w grupie przestępczej. Druga kierowania jej działalnością. Według śledczych grupa działała głównie w Internecie. Jej członkowie często nie znali się osobiście. Kontaktowali się przez komunikatory i platformy internetowe.
- Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowanymi grupami młodych ludzi, którzy czy to dla „fejmu”, czy to dla osobistej satysfakcji, nie z pobudek ideologicznych czy partyjnych, dopuszczali się już takich rzeczy w przeszłości - mówił premier Donald Tusk.
Marcin Kierwiński potwierdził, że zatrzymani to młodzi obywatele Polski, którzy mieli już wcześniej problemy z prawem. Według szefa resortu MSWiA motywacją mogła być chęć zdobycia rozgłosu w sieci. Prokuratura podkreśla, że struktura szybko nabrała hierarchicznego charakteru. Miała własny system zależności i kontroli. Zadaniem części członków było wywoływanie reakcji służb poprzez masowe zgłoszenia o nieistniejących zagrożeniach. Chodziło o alarmy kierowane jednocześnie do kilkudziesięciu instytucji publicznych. Jeden z zatrzymanych został już tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Drugi częściowo przyznał się do zarzutów. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania i dalsze czynności.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański przekazał, że powołano specjalny zespół z udziałem ekspertów od cyberbezpieczeństwa, NASK i ABW. Śledczy analizują także techniczne szczegóły zgłoszeń, w tym sposób zakupu internetowych bramek wykorzystywanych do wysyłania alarmów. Prokuratura zaznacza, że badane są wszystkie powiązania zatrzymanych i pełna skala działalności grupy.
Służby muszą działać sprawniej
Podczas Kongresu Trójmorza o całą sprawę spytaliśmy Adama Andruszkiewicza, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
- Zdecydowanie wolelibyśmy, żeby do tych sytuacji nie dochodziły i służby działały sprawnie w tej materii. Ale dobrze, że podejmowane są działania. Oczekujemy, że sprawcy będą konsekwentnie ujmowani. A służby w przyszłości będą skuteczniej blokować tego typu prowokacje. Niezależnie, czy fałszywy alarm dotyczyć będzie pana prezydenta, jednego z parlamentarzystów czy jakiegokolwiek Polaka. Jeśli prowokatorzy są w stanie przełamać zabezpieczenia i wejść do mieszkania powiązanego z panem prezydentem, to tym bardziej mogą wejść do mieszkania każdego z nas. Rząd musi uruchomić możliwie najnowocześniejsze narzędzie, żeby to zablokować. Jeśli są wiadomości o zatrzymaniu podejrzanych, to dobrze. Ale nie ma co ukrywać: to zabawa, w której przestępcy wykorzystują innowacyjne narzędzia do prowokacyjnych działań. I często są przed służbami - powiedział nam sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
- Kwestie bezpieczeństwa powinny być wyłączone z bieżącego sporu politycznego. Kancelaria pana prezydenta Nawrockiego i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego są żywo zainteresowane rozmową ze stroną rządową o cyberbezpieczeństwie kraju. Jesteśmy w stanie to skutecznie przeprowadzić. Tylko wystarczy być w kontakcie, w dialogu, wymieniać się informacjami. W BBN mamy ekspertów od cyberbezpieczeństwa. Sam minister Bartosz Grodecki jako wiceminister w MSWiA zajmował się cyberbezpieczeństwem na co dzień - podsumował Adam Andruszkiewicz w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim.














Komentarze