Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak Przemysław Czarnek przeszarżował

Już OZE-sroze wydawało się pogrążać Przemysława Czarnka. Ale rozeszło się po kościach, bo to w końcu „tylko panele”. Tym razem Czarnek może się nie wybronić. Słowa o zaprzestaniu finansowania obrony i odbudowy Ukrainy są groźne i uderzają w bezpieczeństwo Polski. PiS stanowczo odciął się od poglądów swojego kandydata na premiera – wkrótce zapewne byłego kandydata na premiera.
Jak Przemysław Czarnek przeszarżował

Źródło: Jarosław Kaczyński/X

- Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń w Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich. 

Te słowa padły z ust Przemysława Czarnka w TV Republika. I choć wydaje się, że w wykonaniu Czarnka już nic nas zdziwić bardziej nie może, to jednak może. Bo wszyscy – od prawa do lewa, od dziecka do staruszka – wiemy, że wojna jest tuż za progiem i jeśli świat jej nie zatrzyma, wejdzie do nas. Wie to również Przemysław Czarnek, bo przecież sam, kiedy jeszcze nie był kandydatem na premiera, mówił: – Mamy wspierać Ukrainę aż do samego zwycięstwa z Rosją. Nie tylko dla Ukrainy, ale przede wszystkim dla nas.

Co się zmieniło? Przemysław Czarnek został namaszczony przez prezesa i wszedł w tryb walki. O elektorat, o głosy, o sondaże. Jest w tej walce arogancki, cyniczny, agresywny, bezwzględny i nieprzewidywalny. Wie, że walczy o wszystko. Dlatego nie przebiera w słowach i w środkach. Bardzo głośno krzyczy i wali na oślep. Przekracza kolejne granice – w tym przyzwoitości – jakby sondował, jak daleko może się jeszcze posunąć. 

I chyba właśnie posunął się o krok za daleko.

Jarosław Kaczyński natychmiast zareagował w serwisie X. Stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego przekazał Rafał Leśkiewicz z Kancelarii Prezydenta: „Prezydent Karol Nawrocki nigdy nie mówił o tym, by zaprzestać pomocy Ukrainie, zatem Ukrainie należy pomagać w walce z Federacją Rosyjską. Na pewno trzeba Ukrainie pomagać, na pewno i to jest stanowisko pana prezydenta.”

Wydaje się, że wszystko jasne. Wypadałoby się jakoś zgrabnie wycofać z tych głupich i niebezpiecznych słów. Ale to nie Przemysław Czarnek. 

Zapytany w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce, czy powtórzyłby swoje kontrowersyjne słowa, odparł: „Bez najmniejszego zahamowania”. Przekonywał przy tym, że „pan prezes w tej sprawie nigdy nie był przeciwny mojemu zdaniu” i że „nie ma żadnej sprzeczności między tym, co napisał pan prezes Jarosław Kaczyński i tym, co ja głoszę od wielu lat i także w ostatnich dniach.” A na koniec zapytał: „Co jest kontrowersyjnego w tym, że można na chwilkę wstrzymać pomoc dla Ukrainy?”

Jarosław Kaczyński ma teraz nie lada problem. Trochę głupio odwoływać swojego kandydata na premiera, skoro nie tak dawno się go powołało, a w zanadrzu nie widać innego. To byłby piękny prezent dla opozycji. Ale znacznie gorzej wypuszczać Czarnka do ludzi, bo nie wiadomo, co jeszcze nawywija. Komu naubliża, jak bardzo nakłamie, co trzeba będzie po nim sprzątać. I jak bardzo zaniży sondaże.

Wydaje się, że najlepszą opcją jest stopniowe wyciszanie aktywności „kandydata na premiera”. I taki chytry plan zapewne powstał już w kierownictwie PiS wobec Przemysława Czarnka – przypuszczam, że nieformalnie już „byłego kandydata na premiera”. 

Tymczasem ręce zaciera z radości Mateusz Morawiecki – wyważony, zdystansowany, skupiony na politycznych celach. Nic nie musi robić, bo Przemysław Czarnek odwala za niego całą robotę, moszcząc mu bezpieczną pozycję startową w walce o władzę. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama