Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ROZMOWA

Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Nie udało nam się zmienić DNA zespołu

Rozmowa Jurijem Szatałowem, trenerem Górnika Łęczna
Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Nie udało nam się zmienić DNA zespołu

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

• Zdradzi Pan za co dokładnie zobaczył Pan czerwoną kartkę w wyjazdowym meczu z Polonią Warszawa?

– Za wyjście poza strefę techniczną na boisko w trakcie trwania meczu.

• Po meczu z Odrą wielu kibiców zarzuciło piłkarzom brak należytego zaangażowania w meczu decydującym o utrzymaniu. Podziela Pan ich zdanie?

– Kibic ma pełne prawo do własnej opinii, natomiast ja osobiście się z nią nie zgadzam. Oglądając to spotkanie z trybun, faktycznie można było odnieść takie wrażenie, ale moim zdaniem u chłopaków tak zadziałał po prostu paraliżujący stres. Sam byłem zawodnikiem i doskonale wiem, co czuje się w takich momentach. Walka o utrzymanie w lidze to ogromny ciężar gatunkowy – psychicznie znacznie łatwiej gra się o awans niż o przetrwanie. Moja ocena tego meczu jest jednak inna. W drugiej połowie zespół zaprezentował się już zupełnie inaczej i myślę, że wszyscy to dostrzegli. Stracona bramka paradoksalnie zdjęła z nich tę blokadę stresu i zaczęli grać swoje.

• Ma Pan ważny kontrakt do końca czerwca przyszłego roku, ale kibice na pewno chcieliby usłyszeć, czy zostaje Pan w Górniku na kolejny sezon?

 – Mam ważny kontrakt, a wszystkie moje myśli są i będą skupione wokół jednego celu: aby Górnik jak najszybciej, natychmiast wrócił do I ligi. Jeśli otrzymam do tego odpowiednie narzędzia, to na pewno zostanę w klubie.

• Co Pana zdaniem zaważyło o tym, że Górnikowi nie udało się ostatecznie wydostać ze strefy spadkowej, choć byliście tego bardzo blisko?

 – Kluczowe było to, że nie udało nam się zmienić DNA tego zespołu. Cały czas mocno do tego dążyliśmy – zarówno w codziennej pracy, jak i w okresie transferowym – ale ostatecznie ten plan nam nie wyszedł. Trzon drużyny wciąż w dużej mierze stanowili zawodnicy, którzy grali tutaj w rundzie jesiennej.

• Nie da się ukryć, że wiosną drużynę dotknęła plaga kontuzji. Czy część z nich była związana z dużymi obciążeniami treningowymi zimą?

 – Zupełnie nie zgadzam się z tą tezą. Te urazy to efekt twardej walki w meczach, które wygrywaliśmy aż do starcia ze Zniczem. Nasi zawodnicy wznosili się na wyżyny swoich umiejętności. Gdy dajesz z siebie ponad 100 procent to organizm jest wyjątkowo obciążony. W dzisiejszym futbolu obciążenia treningowe są bardzo rygorystycznie monitorowane, dlatego nie ma mowy o żadnym przetrenowaniu czy „zajeżdżaniu” zawodników.

• Czy to właśnie kontuzje w głównej mierze sprawiły, że Górnik skończył sezon w strefie spadkowej?

– Gdybym miał wskazać główne przyczyny, to byłyby to dwa najważniejsze punkty: wspomniany brak zmiany DNA zespołu oraz właśnie plaga kontuzji. Straciliśmy takich piłkarzy jak Orlik, Spacil, Jaroszyński, Janaszek, Deja, Ogaga czy Kruk. Mówimy tutaj o aż sześciu zawodnikach z podstawowego składu, z czego tylko w przypadku Kruka był to uraz o charakterze nie mechanicznym. To musiało się na nas odbić.

• W mojej opinii, po wyjazdowej wygranej z Miedzią Legnica wydawało się, że misja utrzymania Górnika faktycznie może zakończyć się sukcesem. Jednak kilka dni później tylko zremisowaliście w Pruszkowie ze Zniczem. Czy to spotkanie było newralgicznym momentem rundy wiosennej?

– Tak, mówiłem o tym już wcześniej. Te spotkania były ułożone w kalendarzu zbyt blisko siebie. Po wyczerpującym meczu w Legnicy wypadło nam kilku zawodników z kadry, przez co nasz margines błędu drastycznie się skurczył. W szeregi drużyny zaczęła wkradać się trema oraz stres, co sprawiło, że w Pruszkowie nie byliśmy w stanie dać z siebie stu procent zaangażowania.

• Wielu zawodnikom z końcem czerwca kończą się kontrakty z Górnikiem. Rozmawiał Pan już z prezesem Grzegorzem Szkutnikiem na temat tego jak będzie wyglądać kadra drużyny w Betclic II Lidze?

 – Tak, pierwsze wstępne rozmowy z prezesem odbyliśmy jeszcze przed meczem ze Zniczem. Dyskutowaliśmy wtedy wyłącznie pod kątem gry w pierwszej lidze. Wytypowaliśmy już zawodników, którym po sezonie kończą się umowy w innych klubach i którzy mogliby stać się realnym wzmocnieniem naszego zespołu.

• Jakiego Górnika kibice będą oglądać w sezonie 2025/2026?

 – Musimy zdecydowanie poprawić dwa elementy: przejść metamorfozę pod kątem DNA oraz wejść na wyższy poziom czysto piłkarski. Cel na nowy sezon może być tylko jeden. Praca bez jasno określonego celu mija się z powołaniem.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

R
Kibic 28.05.2026 23:09
Plan przygotowań ogłoszony!!! To chyba nie ma sensu żeby ci którzy odejdą brali w nim udział, więc od 11 czerwca już chyba będziemy widzieli nowych! Przestańmy usprawiedliwiać zawodników że są przemęczeni... to jest ich praca za to biorą pieniądze na które inni muszą pracować miesiącami! Jak immsie nie podoba to niech odchodzą i szukają gdzie indziej!!! ale jak już pokazały przykłady takich panów piłkarzy... źle się to skończyło dla nich
Reklama