Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Premier Morawiecki w Lublinie. „Ukraina okazała Polsce jawny brak szacunku”

Mateusz Morawiecki, premier Polski w latach 2017–2023, podczas Samorządowego Kongresu Trójmorza w Lublinie wygłosił ciekawe przemówienie, po czym opowiedział nam o uhonorowaniu „Bohaterów UPA” przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, budowaniu relacji z Europą Zachodnią i wizji rozwoju Polski.

Mateusz Morawiecki przyjechał do Lublina, żeby wystąpić podczas podczas drugiego dnia Samorządowego Kongresu Trójmorza, organizowanego przez marszałka Jarosława Stawiarskiego.

- Jako państwa flanki wschodniej wyznaczamy tempo rozwoju gospodarczego. I mamy wielką ambicję być nie tylko lokomotywą wzrostu dla całej Unii Europejskiej, ale także bastionem bezpieczeństwa flanki wschodniej, a jednocześnie doganiać tych, którzy najszybciej rozwinęli się przed nami, a nam nie było to dane. Zdajemy sobie jednak sprawę, że soki żywotne i mechanizmy wzrostu, które do tej pory nam, można powiedzieć, ceteris paribus sprzyjały, się wyczerpały. Renta demograficzna, relatywnie niskie koszty energii przez trzydzieści lat po okresie transformacji, stosunkowo wysoka konkurencyjność na rynku pracy przy wysokich przyrostach produktywności. To wszystko sprawiało, że mieliśmy atrakcyjną bazę kosztową. Ale jednocześnie mieliśmy też wykształcone narody, utalentowanych pracowników. To były mechanizmy wzrostu Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. I popatrzcie, praktycznie wszystkie te mechanizmy już nie istnieją - mówił były premier Polski.

Morawiecki zauważył, że renta demograficzna zamieniła się na naszych oczach w kataklizm demograficzny, że niskie koszty energii przepoczwarzyły się w najwyższe koszty energii, że bardzo dobrze wykształcona siła robocza już nie daje takiej relacji płacowej jak wcześniej, że Europa Zachodnia również poprzez masową migrację i drenaż mózgów wyssała soki żywotne z Europy Zachodniej

- My w Polsce zatrzymaliśmy to w roku 2018, kiedy pierwszy raz od dwustu lat Polska zaczęła mieć dodatnie saldo migracyjne. Więcej Polaków wracało z zagranicy, niż wyjeżdżało - opowiadał 57-latek.

Premier Morawiecki postawił wreszcie kluczowe dla swojego wywodu pytanie: skąd czerpać paliwo dla wzrostu gospodarczego? I tym samym nawiązał do Kongresu Samorządowego Trójmorza. 

- Widzę ogromny potencjał w rozbudowie wszystkich tych arterii komunikacyjnych i gospodarczych na osi północ–południe, które mogą być kolejnym mechanizmem, kolejnym motorem wzrostu na następne dziesięć lat. Dlatego łączenie regionów Trójmorza jest tak ważne. Rozróżnijmy też tutaj, czym różni się Międzymorze od Trójmorza. Powiem krótko: dla mnie Trójmorze to płaszczyzna współpracy gospodarczej między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem. Ta przestrzeń to przede wszystkim mechanizm współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony przed zagrożeniem rosyjskim. A więc są to formaty uzupełniające. Dla mnie Trójmorze to płaszczyzna budowania infrastruktury energetycznej, internetowej i komunikacyjnej: od Rail Baltica po Rail Adriatica, od Via Carpatii po infrastrukturę drogową. Tak, żeby nasz region był magnesem przyciągającym kapitał i nowe inwestycje.

- I niech mi będzie wolno uzupełnić tę naszą gospodarczą dyskusję o Trójmorzu właśnie o komponent militarny. Nie tylko odpornościowy czy zbrojeniowy, choć bezpieczeństwo jest oczywiście najważniejsze, ale właśnie o komponent przemysłowy: przemysł zbrojeniowy, niskie koszty energii potrzebne do tego, żeby produkować tutaj stal, właśnie na terytorium Trójmorza. To jest fundamentalnie ważne, żebyśmy byli konkurencyjni względem Zachodu i konkurencyjni względem Wschodu. Żebyśmy wyrwali się z tego, co nazywamy pułapką średniego rozwoju. Widzę szansę, żeby tak się stało, ale musimy skorzystać z tej wielkiej geopolitycznej, ekonomicznej i politycznej szansy, jaką jest właśnie Trójmorze. My w Polsce mamy prawie 4 biliony złotych kapitału, w dużym stopniu niewykorzystanego. Podejrzewam, że w innych państwach jest podobnie. I mamy wielkie wyzwanie we wszystkich krajach Trójmorza, żeby tę międzynarodową pozycję inwestycyjną, która jest negatywna i która jest wynikiem takiego, a nie innego modelu gospodarczego przez ostatnie trzydzieści pięć lat, modelu coraz większego uzależniania od Zachodu, zacząć powoli zmieniać. Mamy wielką szansę wyrwać się z tej pułapki zależności od kapitału zagranicznego.

- Mając tak potężny zasób, jaki mamy my w Polsce, gdzie 4,5 procent PKB przeznaczamy na zbrojenia, grzechem byłoby nie wykorzystać tego do rozwoju technologii podwójnego zastosowania, które za chwilę będą na tyle konkurencyjne, żeby stały się naszym kołem zamachowym. Wszystkie satelity, radary, dalmierze, celowniki, różnego rodzaju sprzęt ICT, praktycznie całe ICT, sztuczna inteligencja oczywiście, wszystko to, co wiąże się z przemysłem dronowym, tarczami antydronowymi, to wszystko może być wykorzystywane zarówno w przemyśle zbrojeniowym, jak i cywilnym. I musi być kołem zamachowym dla państw Trójmorza. Musimy tylko zrozumieć, że jedziemy na jednym wózku. Nie dać się rozgrywać tym z Zachodu, nie dać się rozgrywać tym ze Wschodu. Mamy wspólny interes i niech ten wspólny interes zaprowadzi nas do wielkiego znaczenia - puentował Mateusz Morawiecki.

Jawny brak szacunku Ukrainy i wizja rozwoju Polski

Po wystąpieniu Mateusza Morawieckiego w budynku Lubelskiego Centrum Konferencyjnego wraz z dziennikarzami innych redakcji rozmawialiśmy chwilę z byłym premierem o kilku bieżących sprawach.

- Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych Północ imię Bohaterów UPA”. Jak pan ocenia taki sposób uhonorowanie osób związanych z UPA i OUN? Czy Polska powinna mocniej reagować na takie działania ze strony Ukrainy?

Mateusz Morawiecki: - To decyzja dotycząca ludzi, którzy dokonali tyle zła, że nigdy czegoś takiego nie powinno mieć miejsca. Wymaga to bardzo mocnej reakcji władz polskich. Mam nadzieję, że również na najwyższym poziomie będą tutaj interwencje, ponieważ oczywiście my nie jesteśmy w stanie kształtować polityki historycznej naszego sąsiada. Ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego. Bo wiemy, co się dzieje w Niemczech. Wiemy, co się dzieje na Ukrainie. Wiemy, co się dzieje w Rosji. Ale nie może być tak, żebyśmy pozostawili tego typu głosy bez reakcji po naszej stronie. UPA, OUN, wszyscy, którzy brali udział w rzezi wołyńskiej, są dla nas zbrodniarzami, formacjami ludobójczymi.

- Czy wobec tego Polska powinna uzależnić dalszą pomoc dla Ukrainy od kwestii historycznych? Wielu uważa, że to jawny brak szacunku wobec tego, co Polska zrobiła dla Ukrainy.

Mateusz Morawiecki: - Oczywiście, że to jest jawny brak szacunku i to jest coś, co absolutnie nie może mieć miejsca. Nie możemy tego pozostawić bez jakiejkolwiek reakcji. Widzimy bardzo dokładnie, że na skłóceniu nas z Ukraińcami najbardziej skorzystałaby Rosja. W związku z tym musimy uważać, żeby nie zacząć pomagać Rosji, jak to się mówi, żeby nie strzelić sobie po prostu w stopę. Niestety, polityka międzynarodowa jest bardzo skomplikowana i odbywa się na wielu płaszczyznach. Musimy z całą mocą, bardzo zdecydowanie reagować na takie sytuacje, o których mnie tutaj państwo poinformowaliście, czyli na uhonorowywanie zbrodniarzy. Ale jednocześnie nie możemy pośrednio wspierać Rosji.

- Podczas pierwszego dnia Samorządowego Kongresu Trójmorza w Lublinie prezydent Andrzej Duda i profesor Przemysław Czarnek mówili o tym, że Polska powinna budować współpracę międzynarodową przede wszystkim na osi Północ–Południe, a nie Wschód–Zachód. Czy zgadza się pan z taką wizją rozwoju Polski?

Mateusz Morawiecki: - Jako osoba, która dość mocno interesuje się sprawami gospodarczymi, nie powiedziałbym, że Europa Zachodnia całkowicie upada. Byłoby to zupełnie przedwczesne. Raczej moi koledzy mieli na myśli to, że jest tam stagnacja, że nie ma nowego paliwa dla wzrostu gospodarczego i w tym sensie sytuacja jest tam niewesoła. Ale pamiętajmy, że to są cały czas jedne z najbogatszych państw świata. Właściwie najbogatsze państwa świata, obok części krajów Dalekiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych. W związku z tym ani nie powinniśmy się do nich odwracać plecami, ani się na nie obrażać, ponieważ osiemdziesiąt procent naszego eksportu trafia do Europy Zachodniej. Te zależności handlowe, inwestycyjne, biznesowe, finansowe i kapitałowe trzeba oczywiście dostrzegać. Co nie znaczy, że nie należy wykorzystywać osi Północ–Południe, która do tej pory była w niewystarczającym stopniu odzwierciedlona w sile politycznej Unii Europejskiej. I w tym kontekście mogę powiedzieć, że to właśnie Polska i państwa flanki wschodniej wykorzystują duże budżety zbrojeniowe do umacniania naszego bezpieczeństwa. Powinniśmy cały ten segment dóbr podwójnego zastosowania we właściwy sposób wprząc w mechanizmy gospodarcze. To jest wielkie zadanie dla nas, żeby te setki miliardów złotych wykorzystać dla wzrostu gospodarczego, a nie tylko do kupowania broni z zagranicy.

- Chcieliśmy jeszcze zapytać o program SAFE. Rząd zapowiada podpisanie około czterdziestu kontraktów jeszcze do końca tygodnia. Czy zmienił pan swoją krytyczną opinię na temat tego programu?

- Nie tylko nie zmieniłem zdania, ale jeżeli słyszę, że wielkie kontrakty zbrojeniowe mają być podpisywane w ciągu kilku dni, to włosy mi się na głowie jeżą. Jak można skomplikowane projekty, programy, zakupy zbrojeniowe, współpracę, offsety, transfery technologii negocjować w ciągu tygodnia, dwóch czy trzech? To jest zupełnie niepoważne. Tak może robić tylko ktoś, kto kompletnie nie orientuje się w realiach świata biznesowego. To oznacza, że będziemy po prostu ogrywani przez tych, którzy będą się cieszyć, że za kredyty, które my pożyczamy, podpisujemy zamówienia wiążące nas przez kolejne lata. Jest to absolutnie niepoważne. Apeluję do rządzących: przestańcie marnować pieniądze Polaków. Zajmijcie się promocją polskiego biznesu zbrojeniowego.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama