– Ciekawość ma w sobie pewien brak – mówił Bralczyk.
I od tego braku wszystko się zaczyna. Jesteśmy ciekawi, ponieważ czegoś nie wiemy. Chcemy zobaczyć, sprawdzić, zrozumieć. Ciekawość przypomina więc głód – tyle że głód wiedzy. Kiedy znajdziemy odpowiedź, możemy ją zaspokoić. Ale wtedy sama ciekawość znika.
Historia słowa „ciekawy” prowadzi jednak znacznie dalej. Jak wyjaśniał Bralczyk, polskie słowo wiąże się z dawnym rdzeniem oznaczającym ruch, płynięcie i bieganie. Z tego samego źródła pochodzą między innymi „ciec”, „uciekać” i „dociekać”. To ostatnie szczególnie dobrze pasuje do współczesnego znaczenia. Dociekać to przecież dochodzić do czegoś. Ciekawość wprawia człowieka w ruch.
Dawniej „ciekawy” mógł zresztą oznaczać kogoś szybkiego, prędkiego czy popędliwego. W języku myśliwskim słowem tym określano także psa rączego albo mającego dobry węch. Dopiero z czasem na pierwszy plan wysunęło się znaczenie, które znamy dziś: człowiek chcący wiedzieć.
Ciekawość nie zawsze była zaletą
Dziś ciekawość kojarzy się z poznawaniem świata. Ciekawość dziecka uznajemy za naturalną, a ciekawość naukową – za warunek odkrywania nowych rzeczy. Język pamięta jednak czasy, gdy ciekawość budziła znacznie więcej podejrzliwości.
Mamy przecież „czystą” i „naturalną” ciekawość, ale także „niezdrową”, „naganną” czy „nieposkromioną”.
– Ta ciekawość także nam się często z wścibstwem kojarzy – zauważał Bralczyk.
Stąd „wścibianie nosa” w nie swoje sprawy i stare powiedzenie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Profesor przypomniał też Mickiewicza, który w „Tukaju” pisał o „trojakiej” drodze do zguby: ciekawości, łakomstwie i trwodze.
Najwięcej o współczesnym znaczeniu słowa „ciekawy” mówi jednak codzienna rozmowa.
„Ciekawa książka” – to pochwała. „Ciekawy człowiek” – również. Ale „ciekawa interpretacja” może już znaczyć coś zupełnie innego.
– Kiedy nie chcemy głośno skrytykować, a sumienie nam nie pozwala chwalić, to mówimy: no, ciekawa interpretacja mówił Bralczyk.
Podobnie działa „ciekawy smak”, „ciekawa kreacja” czy „ciekawa koncepcja”. Wszystko zależy od sytuacji i tonu. „No, ciekawe…” może przecież oznaczać autentyczne zainteresowanie. Może też być sygnałem niedowierzania albo podejrzliwości.
Dziś na Lubelskim Festiwalu Nauki
Na dziś w ramach programu wydarzeń specjalnych LFN zaplanowano trzy wydarzenia, które poświęcone będą sztucznej inteligencji, uzależnieniom od nowych mediów oraz roli nauki w walce z dezinformacją.
18.00–18.45 Wykład „Czy maszyny mogą myśleć?”
Prof. dr hab. Andrzej Dragan
18.45–19.30 Wykład „Czy uzależnienia od nowoczesnych mediów mają kształt koła?”
Dr hab. Aneta Przepiórka, prof. KUL
19.45–20.30 Panel dyskusyjny „Czy nauka potrafi bronić się przed dezinformacją?”
W dyskusji wezmą udział: dr hab. Kamil Filipek, dr hab. Aneta Przepiórka, prof. KUL, red. Anna Ślązak oraz dr Andrzej Zykubek.
Prelekcje odbędą się w Centrum Transferu Wiedzy KUL przy ulicy Radziszewskiego.

Komentarze