Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Granica ma być gotowa na najgorszy scenariusz. 650 miejsc schronienia w Dorohusku

Wojsko i Straż Graniczna wzmacniają ochronę przejść granicznych na Lubelszczyźnie. W Dorohusku przygotowano miejsca schronienia dla 650 osób, a służby opracowały procedury szybkiego opróżnienia przejścia w razie zagrożenia. Rząd zapowiada też możliwość odsunięcia części kontroli w głąb kraju. – Jeżeli będzie nadchodziło zagrożenie, zrobimy wszystko, aby na terenie przejścia granicznego było jak najmniej osób – zapowiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Granica ma być gotowa na najgorszy scenariusz. 650 miejsc schronienia w Dorohusku

W Dorohusku pojawili się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Tematem spotkania była przede wszystkim ochrona przejść granicznych w związku z zagrożeniami związanymi z wojną w Ukrainie.

Jak mówił Kosiniak-Kamysz, decyzje o wzmocnieniu obecności wojska przy granicy zapadły tydzień wcześniej podczas odprawy u premiera Donalda Tuska. Na przejściach pojawiły się między innymi dodatkowe elementy ochrony oraz systemy obrony powietrznej, przeciwlotniczej, przeciwrakietowej i przeciwdronowej. W ciągu kilkunastu godzin pułki saperów miały również zbudować na przejściach umocnienia typu HESCO.

– To jest efekt współdziałania Wojska i Straży Granicznej – mówił wicepremier Kosiniak-Kamysz.

Wzmocnienie obrony przeciwlotniczej rozpoczęło się już na początku września. Powodem były informacje o działaniach Federacji Rosyjskiej w rejonie przejść granicznych Ukrainy z Mołdawią i Rumunią.

Według Kosiniaka-Kamysza szczególne znaczenie miał incydent z 13 września. Niedaleko polskiej granicy, po stronie ukraińskiej, dron odrzutowy miał uderzyć około 1–2 km od miejsca, w którym odbywała się konferencja.

– Mamy do czynienia z próbą destabilizacji odprawy granicznej i próbą niszczenia przejść granicznych pomiędzy Polską a Ukrainą – mówił minister obrony.

650 miejsc schronienia

W Dorohusku przygotowano miejsca schronienia dla 650 osób. Mają z nich korzystać nie tylko funkcjonariusze i żołnierze, ale także podróżni, którzy w chwili alarmu znajdowaliby się na terenie przejścia. Chodzi również o pracowników innych służb obecnych na granicy, choćby celnych i fitosanitarnych.

Według Kierwińskiego liczba 650 miejsc jest wystarczająca dla tego przejścia. W przypadku innych przejść sytuacja ma być różna.

– Tam, gdzie taka infrastruktura jest po prostu niedostępna, nie będziemy czekać na duże prace budowlane, tylko na modułowe rozwiązania, które dostępne są w tym zakresie. Myślę, że to jest perspektywa kilku najbliższych tygodni, aby takie miejsca powstały – zapowiedział szef MSWiA.

Minister przekonywał, że Dorohusk jest jednym z miejsc szczególnie narażonych na ewentualne prowokacje ze względu na sytuację po drugiej stronie granicy.

Kolejka może zostać odsunięta od przejścia

Służby przygotowały również procedury dotyczące tego, co ma się dziać w przypadku alarmu. Jednym z założeń jest ograniczenie liczby osób i pojazdów przebywających jednocześnie na terenie przejścia.

– Tak, aby w razie zagrożenia to przejście mogło być bardzo szybko opróżnione – mówił Kierwiński.

Padło również pytanie o to, co w praktyce oznaczałoby odsunięcie kolejki od terminala. Minister przyznał, że rozważane jest przeniesienie w sytuacjach szczególnych kontroli celnej w głąb kraju.

– Jeżeli będzie nadchodziło zagrożenie, zrobimy wszystko, aby na terenie przejścia granicznego było jak najmniej osób i aby jak najsprawniej te osoby z przejścia granicznego ewakuować – powiedział 50-letni polityk.

„To nie jest czas na dyskusję”

Przedstawiciele rządu podkreślali, że przygotowywane są również procedury dotyczące transportu zbiorowego i samochodów ciężarowych. Dotyczy to na przykład sposobu ewakuacji autokarów.

Kierwiński apelował do osób korzystających z przejść granicznych o stosowanie się do komunikatów służb.

– To nie jest czas na dyskusję, to jest czas tylko już na działanie – powiedział.

Jednocześnie rząd przekonuje, że wzmacnianie ochrony granicy nie jest zadaniem wyłącznie Straży Granicznej.

– Dziś całe państwo, oba resorty i MON, i MSWiA, robią wszystko, aby współpracować celem zabezpieczenia naszej infrastruktury krytycznej i naszych obywateli – mówił Kierwiński.

Jak przypomniał, infrastruktura przejść granicznych została dwa lata temu wpisana jako infrastruktura krytyczna.

Patriot i dodatkowa obrona przeciw dronom

Ochrona przejść ma być wzmacniana również od strony powietrznej. Kosiniak-Kamysz poinformował, że dodatkowe stanowiska obrony przeciwlotniczej zostały rozwinięte przy przejściach granicznych. W województwach lubelskim i mazowieckim rozmieszczone zostały już baterie Patriot. Dodatkowo funkcjonują pary dyżurne, które, jak mówił minister, są uruchamiane codziennie lub nawet kilka razy dziennie.

W działania angażują się również sojusznicy. Czechy są obecne na wschodniej flance NATO w Polsce ze swoimi śmigłowcami, a Słowacja ma w najbliższych dniach dostarczyć systemy radarowe.

Kosiniak-Kamysz mówił również o potrzebie wzmocnienia operacji Eastern Sentry, uruchomionej 19 września po nocnych wydarzeniach z 9 na 10 września 2025 roku.

Rząd mówi o „odporności populacyjnej”

Obaj ministrowie dużo miejsca poświęcili także przygotowaniu mieszkańców na sytuacje kryzysowe. Kierwiński poinformował, że w ostatnich miesiącach odbyło się prawie 3 tysiące wydarzeń i szkoleń dotyczących reagowania w sytuacjach alarmowych. Zapowiedział również dalsze działania edukacyjne oraz nowe wytyczne dotyczące ewakuacji w szkołach.

To właśnie ewakuacje placówek oświatowych, które odbywały się w ostatnim czasie, mają być jednym z powodów ponownego przeanalizowania procedur. Według ministra po czwartkowym alarmie (17 września) w województwie lubelskim około 90 procent ewakuacji przebiegło sprawnie. Pozostałe przypadki mają zostać przeanalizowane.

– My budujemy odporność populacyjną – podkreślał Kierwiński. – Każdy jest elementem tej odporności populacyjnej.

Zapowiedział również powtórzenie ćwiczeń reagowania w ciągu około dwóch tygodni. Kolejne mają być organizowane także w innych województwach.

Polska deklaruje pomoc państwom bałtyckim

Podczas konferencji padło również pytanie o przygotowania do ewentualnej ewakuacji ludności z państw bałtyckich. Kosiniak-Kamysz mówił o stałej współpracy Polski z państwami regionu, natomiast Kierwiński przypomniał, że plany ewakuacji są przygotowywane na poziomie województw, powiatów i gmin. Na pytanie, czy w przypadku ataku na Litwę Polska pomogłaby w ewakuacji ludności cywilnej, odpowiedział jednoznacznie:

– Tak, Polska pomoże. Pomogą Polacy, pomogą instytucje państwowe.

Jednocześnie podkreślono, że szczegółowe rozwiązania dotyczące takich scenariuszy są elementem planowania państwowego i nie wszystkie informacje są publicznie ujawniane.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama