W marszu uczestniczyły m.in. Amazonki – kobiety, które mają za sobą raka piersi. Wśród nich była Ewa z Lublina, która zachorowała siedem lat temu, w wieku 68 lat.
– Zachorowałam w grudniu, a już w lutym byłam operowana. Miałam również radioterapię. Bardzo dobrze się mną zajęli. Wtedy jednak pojawił się koronawirus i praktycznie wszystko było pozamykane. Mimo to regularnie chodziłam na zabiegi.
W czasie leczenia Ewa trafiła do klubu Amazonek.
– Przełożona pielęgniarek zachęciła mnie, żebym zadzwoniła do klubu Amazonek. Powiedziała: „Będzie pani tam z nami, bo po takiej chorobie jest stres, są różne emocje”. Posłuchałam jej i zgłosiłam się do naszej obecnej szefowej, pani Chaberko. Od razu się mną zajęła. I tak jesteśmy razem do dzisiaj. Jest fajnie, jest jak w rodzinie. Jest nas dużo i bardzo się ze sobą zintegrowałyśmy. Są różne atrakcje, każda korzysta z tego, z czego może.
Mimo że leczenie zakończyło się lata temu, Ewa nadal pamięta o regularnych kontrolach.
– Jeśli chodzi o moje zdrowie, to teraz jest już dobrze. Jest tylko taki „strach”, że kiedy coś zaboli, człowiek od razu zaczyna się zastanawiać, czy to nie jest coś poważnego. Z tego, co opowiadają dziewczyny w klubie, wynika, że podobne obawy ma wiele z nas. Nawet po 30 latach, jeśli gdzieś została jakaś mała komóreczka, może się ona uaktywnić. Dlatego kontrola jest bardzo ważna. Profilaktyka również.
Apel do mężczyzn
Agata, jedna z uczestniczek marszu, podkreślała, by badać się niezależnie od wieku.
– Zachęcam młode kobiety, zachęcam mamy, babcie, zachęcam wszystkich, żeby wykonywali konkretne badania i żeby same się badały, również poprzez samobadanie piersi.
Jej zdaniem w profilaktykę powinni angażować się także mężczyźni.
– Zachęcam też panów – partnerów, mężów – żeby również zwracali uwagę na swoje partnerki i zachęcali je do badań. Jest bardzo dużo takich przypadków. Niedawno rozmawialiśmy z młodym mężczyzną, który zauważył coś niepokojącego u swojej żony. Dzięki temu szybciej trafiła na leczenie. Wczesne wykrycie choroby daje dużo większe szanse na skuteczne leczenie – mówi Agata.
Amazonki z regionu
Do Lublina przyjechały także Amazonki z Łęcznej. Wśród nich była Iwona, która osiem lat temu zachorowała na raka piersi.
– Miałam podwójną mastektomię. Lewa pierś została usunięta po chorobie, natomiast prawa została usunięta profilaktycznie, ze względu na mutację genu BRCA. Choroba została wykryta w październiku, dzięki badaniom mammograficznym. Miałam wtedy ponad 50 lat, więc regularnie wykonywałam mammografię.
Iwona działa w Stowarzyszeniu Amazonek w Łęcznej. Jak mówi, spotkania i wspólne działania pomagają kobietom wzajemnie się wspierać.
– Dzisiaj przyjechałyśmy z Łęcznej na zaproszenie naszych koleżanek z Lublina, żeby być razem z nimi w tym wyjątkowym dniu. U nas również organizujemy Marsz Różowej Wstążki. W tym roku odbędzie się 18 października.
Na koniec dnia – różowa iluminacja
Grażyna Chaberko, prezeska Lubelskich Amazonek, podkreśla, że marsz jest przede wszystkim wyrazem solidarności z kobietami, które wygrały walkę z chorobą, tymi, które nadal się leczą, oraz tymi, których już nie ma.
– Ale przede wszystkim chcemy dotrzeć do tych kobiet, które jeszcze nie dopuściły do swojej świadomości tego, jak ważne są badania. Trzeba mówić o profilaktyce. Słowa „profilaktyka” i „onkologia” nie powinny być dla nas słowami, których należy się bać. Trzeba je odczarować. Profilaktyka może uratować nam życie, a medycyna onkologiczna tak bardzo idzie do przodu, że również daje nam coraz większe możliwości leczenia i ratowania życia – mówi Chaberko.
Rak piersi pozostaje najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym u kobiet. Każdego roku w Polsce chorobę wykrywa się u ponad 20 tysięcy osób. Statystyki pokazują również, jak ważna jest szybka diagnostyka – im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większe są możliwości skutecznego leczenia. Dlatego Amazonki po raz kolejny przypominały, że badań nie warto odkładać na później.
– Coraz częściej chorują ludzie młodzi. Wpływa na to wiele czynników. Przede wszystkim stres. Kiedy żyjemy w stresie, często nie dojadamy, nie dosypiamy i to wszystko razem może mieć wpływ na nasze zdrowie. Młode pokolenie cały czas żyje w stresie, starsze również, tylko ten stres jest trochę inny. Martwimy się o dzieci, o wnuki, zastanawiamy się, co się wydarzy. Stres, stres, stres… Ja tak przynajmniej uważam, że stres w dużej mierze nas niszczy – mówi Grażyna Chaberko.
Po marszu na Placu Litewskim działały punkty informacyjno-konsultacyjne, można było skorzystać z badań i porad specjalistów. Wydarzeniu towarzyszyły również występy artystyczne. Wieczorem Lublin rozświetli różowa iluminacja – symbol solidarności z osobami dotkniętymi rakiem piersi.
Komentarze