O fatalnej sytuacji w jednej z najważniejszych instytucji kulturalnych naszego regionu mówiło się nieoficjalnie od dawna. W lutym tego roku wiceminister kultury Maciej Wróbel, po niepokojących sygnałach od pracowników, mieszkańców i parlamentarzystów, zapowiedział kontrolę. Padły wtedy mocne słowa o „postępującej degradacji” placówki. Dziś znamy już oficjalne wyniki kontroli resortu i – jak wynika z dokumentów – czarny scenariusz się potwierdził.
Jedno wielkie zamieszanie organizacyjne
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego negatywnie oceniło m.in. formalnoprawne podstawy działalności instytucji, organizację pracy, prowadzenie ewidencji zbiorów, warunki zwiedzania oraz realizację zadań z zakresu zabezpieczenia i konserwacji.
Z kontroli wynika, że obowiązujący w muzeum regulamin jest niezgodny ze statutem, a zarządzenia dyrektora wykluczają się z regulaminem. Nie opracowano chociażby zintegrowanej strategii ochrony przed szkodnikami czy planów konserwatorskich dla zabytków nieruchomych, co w ocenie kontrolerów stwarza realne ryzyko „zniszczenia substancji zabytkowej”.
Ostre słowa krytyki spadły także na reorganizację z grudnia 2025 roku, kiedy to zlikwidowano stanowiska kierowników oddziałów, spłaszczając strukturę organizacyjną. Według resortu uniemożliwiło to pracownikom awans i niekorzystnie wpłynęło na realizację zadań statutowych.
Mniej badaczy, więcej papierologii
Dane kadrowe ukazują zatrważający trend. W latach 2020–2025 w Muzeum Nadwiślańskim zmniejszono liczbę pracowników merytorycznych aż o 47 proc. (spadek z 21 do 11 osób). Co ciekawe, w tym samym czasie ogólna liczba zatrudnionych w instytucji wzrosła z 53 do 57 osób.
Efekt? W muzeum nie ma obecnie ani jednego kustosza dyplomowanego. Z kolei kluczowa funkcja – głównego inwentaryzatora zabytków – została połączona z rolą konserwatora i zredukowana do pół etatu.
Osoba na tym stanowisku opiekuje się blisko 34 tysiącami obiektów (ponad 20 tys. muzealiów i 13,5 tys. depozytów) rozproszonych w sześciu obiektach w Kazimierzu Dolnym i Puławach. Jak wykazała kontrola, pracownik ten nie posiada nawet odpowiednich szkoleń z zakresu ewidencjonowania i inwentaryzacji zbiorów, a samo muzeum nie dorobiło się profesjonalnego programu komputerowego do spisu muzealiów.
Co istotne, kontrolerzy dostrzegli też jasne strony: pozytywnie oceniono samą wiedzę i zaangażowanie kadry, zabezpieczenia fizyczne i techniczne budynków przed zagrożeniami oraz działalność naukową i artystyczną (choć z zastrzeżeniami).
Pięciu dyrektorów w pięć lat
Tak duże zawirowania to efekt braku stabilności na samej górze. W latach 2020–2025 muzeum miało aż pięciu szefów.
Obecnie pełniącym obowiązki dyrektora jest Sławomir Bąk, który nie ukrywa, że sytuacja wymaga ostrych działań. Zastrzega jednak, że nie odpowiada za decyzje swoich poprzedników.
– Kontrola pokazała, że muzeum już nie funkcjonowało od 2020 roku i jest bardzo dużo rzeczy, które trzeba poprawić – przyznaje Sławomir Bąk w rozmowie z PAP. Zapowiada, że odpowiedź na 38 zaleceń pokontrolnych oraz program naprawczy są już w przygotowaniu. Szykowane są szkolenia oraz zakup oprogramowania do ewidencji zbiorów.
Władze województwa lubelskiego, pod które podlega placówka, ucinają jednak dyskusję o odpowiedzialności zarządu. Anna Nycz z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego poinformowała, że zgodnie ze statutem za całokształt odpowiada dyrektor i to do niego należy wdrożenie poprawek. 16 września Zarząd Województwa Lubelskiego ogłosił konkurs na nowego dyrektora (zgłoszenia przyjmowane są do 19 października, a rozstrzygnięcie zaplanowano do końca listopada). Start w konkursie zadeklarował obecny p.o. dyrektora Sławomir Bąk.
Związkowcy: „Najlepsze byłoby przejęcie przez ministerstwo”
Na zmiany liczy załoga, ale ma inną wizję przyszłości instytucji. Marcin Wawerski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Muzeum Nadwiślańskim, wskazuje, że placówka jest przewlekle niedoinwestowana, a duża rotacja dyrektorów uniemożliwiała racjonalne zarządzanie.
– Oczekujemy na nowe otwarcie. Że przyjdzie osoba kompetentna, która będzie znała się na muzealnictwie. Zabiegamy, żeby Muzeum Nadwiślańskie było instytucją samodzielną. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie placówki przez ministerstwo – uważa Wawerski.
Przypomnijmy, że pomysł współprowadzenia lub całkowitego przejęcia instytucji przez rząd rzucił w lutym wiceminister Maciej Wróbel, nie wykluczając wówczas nawet rozwiązania skrajnego – likwidacji obecnej struktury i utworzenia w jej miejsce nowej, bezpiecznej dla zbiorów placówki.
Kawałek historii
Muzeum Nadwiślańskie kontynuuje tradycje sięgające dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Kazimierza Dolnego rozpoczęto gromadzenie zbiorów w Kamienicy Celejowskiej. Oficjalnie powstało w 1963 roku. Dziś w swoich zasobach posiada ponad 20 tysięcy eksponatów, a rokrocznie odwiedza je ponad 150 tysięcy turystów.

Komentarze