Zawieszenie Moskala obowiązywać ma do czasu, gdy kierownictwo partii zapozna się z pełną informacją dotyczącą okoliczności sprawy Zondacrypto. Poseł PiS określił publikacje Wirtualnej Polski i TVN-u na swój temat jako „insynuatorski atak” i zapowiedział, że będzie popierał wszelkie inicjatywy zmierzające do wyjaśnienia sprawy.
Moskal zaprzeczył, że przygotowywał poprawki do ustawy o rynku kryptoaktywów lub miał wpływ na ich treść. Uważa, że wersja, pod którą złożył podpis, przygotowana została przez Janusza Kowalskiego. Poprawki ostatecznie nie weszły w życie. Moskal zapewnił, że nie współpracował z Zondacrypto i nie otrzymał od tej upadłej firmy pieniędzy.
- Mam również poważne podejrzenia dotyczące źródeł i mechanizmu próby przypisania mi odpowiedzialności za historię opartą na fałszywym założeniu, że wpływałem na kształt tych poprawek. Wątpliwości te dotyczą także możliwego działania obcych, w szczególności rosyjskich, służb wynikających z mojej aktywności poselskiej w tym: informacji, które pozyskałem i wkrótce będę ujawniał o nowej metodzie przemytu ludzi z Afryki przez Polskę, a także interwencjach, które podejmowałem między innymi w sprawie nieuczciwych praktyk ukraińskich spółek działających przeciwko polskiemu rynkowi i udziału w nich wschodnich służb specjalnych - napisał Michał Moskal w swoim oświadczeniu.
Poseł Moskal na Ibizie
Afera dotycząca posła Moskala i jego związków z Zondacrypto wybuchła pod koniec sierpnia 2026 za sprawą publikacji dziennikarzy Wirtualnej Polski i TVN-u. Moskal potwierdził, że rok wcześniej spotkał się na Ibizie z Przemysławem Kralem, ówczesnym szefem Zondacrypto. Polityk Prawa i Sprawiedliwości utrzymywał, że rozmawiał z Kralem zaledwie raz. Zapewniał, że ani on, ani Fundacja ORGiD, z którą współpracował, nie podjęli współpracy z kontrowersyjną firmą i nie otrzymali od niej pieniędzy.
Rafał Bochenek, rzecznik PiS, informował, że Moskal nie powiadomił kierownictwa partii o wyjeździe na Ibizę i nie reprezentował tam Prawa i Sprawiedliwości. Sam Moskal mówił później, że o sprawie rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim i Mariuszem Błaszczakiem.
Afera wokół Zondacrypto dotyczy zarzutów dotyczących działania platformy jako piramidy finansowej, oszustw znacznej wartości, a przede wszystkim wyprowadzania i prania brudnych pieniędzy na kwotę sięgającą kilkuset milionów euro. Wielowątkowe śledztwo połączono dodatkowo ze sprawą tajemniczego zaginięcia założyciela giełdy, Sylwestra Suszka.
Służby ujawniły szerokie powiązania biznesu kryptowalutowego z politykami i przedstawicielami instytucji publicznych, co przełożyło się na serię głośnych zatrzymań. Do tej pory w ręce policji i CBA trafili między innymi Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wieloletni wspólnik i kluczowy partner biznesowy Suszka – Roman Ż., ujęty w związku z ryzykiem ucieczki z kraju, były policjant - Artura K., a także osoby z otoczenia biznesowego giełdy – Anna P., Jaromira W. i Rafał Z., wobec których sąd zastosował już trzymiesięczny areszt.


Komentarze