Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Wielkie emocje” w Filharmonii. Koncerty dużych nazwisk i niewywietrzony smród po aferze

Władze Filharmonii Lubelskiej przedstawiły plan na sezon artystyczny 2026/27. Jest nowy honorowy pierwszy dyrygent Maciej Tworek. Będą wielkie nazwiska, czyli Dvořák, Czajkowski, Mahler, Beethoven, Karłowicz, Szymanowski, Penderecki, Pijarowski, McCreesh. I wschodzące gwiazdy, czyli Madejek, Pawlak czy Alexewicz. Wokół instytucji wciąż jednak unosi się smród po naszym demaskującym reportażu „Whiplash po lubelsku” o mobbingu i innych patologiach w Filharmonii. - Kiedy pracuje się na wysokich emocjach, pojawiają się różne sytuacje. Staramy się, żeby ich nie było. Teraz patrzymy na to jeszcze dokładniej, tak żeby takie sytuacje się nie pojawiały - mówi dyrektor Dominik Mielko.
„Wielkie emocje” w Filharmonii. Koncerty dużych nazwisk i niewywietrzony smród po aferze

Autor: JM

- To 82. sezon artystyczny Filharmonii Lubelskiej. W tym sezonie przyjęliśmy hasło „Wielcy kompozytorzy, wielkie emocje”. Fragment próby, którą mogliście państwo zobaczyć, doskonale oddawał to hasło: Antonín Dvořák, wielki kompozytor, wielkie emocje. Hasło wiąże się także z licznymi rocznicami przypadającymi w tym sezonie artystycznym: to 200. rocznica śmierci Ludwiga van Beethovena, 150. rocznica urodzin Mieczysława Karłowicza i 90. rocznica śmierci Karola Szymanowskiego. Usłyszymy też muzykę wielkich mistrzów: Czajkowskiego i Mahlera. Właściwie co tydzień w programie pojawiają się wielkie nazwiska - mówił Dominik Mielko, dyrektor Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie.

- Oferta jest bogata. Bardzo się cieszę i wielokrotnie dziękowałem za to panu dyrektorowi, że już na początku sezonu artystycznego mamy skompletowany właściwie cały program. Każdy może zobaczyć, co, kiedy i gdzie się odbędzie, i odpowiednio zaplanować swój czas. To ważne również dla osób odwiedzających Lublin i województwo lubelskie. W poprzednim sezonie zdarzało się, że osoby dowiadywały się o koncertach właśnie z tej publikacji i specjalnie przyjeżdżały z innych województw, żeby w nich uczestniczyć. To dobra praktyka - chwalił Marcin Szewczak, członek Zarządu Województwa Lubelskiego odpowiadający za kulturę.

Coraz większe nazwiska

Filharmonia Lubelska gościć będzie czołowych polskich i europejskich dyrygentów: Marka Pijarowskiego, Michała Klauzę, Tadeusza Wojciechowskiego, Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego, Łukasza Borowicza, Martę Gardolińską, Norberta Twórczyńskiego, Paula McCreesha.

- Bardzo się cieszymy i liczymy, że mimo tego, co dzieje się za wschodnią granicą, będą do nas przyjeżdżali artyści z całego świata. Dzięki doposażeniu orkiestry i zakupowi instrumentów za miliony złotych jej poziom cały czas rośnie. To moment, żeby do naszej instytucji przyjeżdżały coraz większe nazwiska - mówił Mielko.

W stolicy województwa lubelskiego wystąpią pianiści Piotr Pawlak i Piotr Alexewicz, znani z Konkursu Chopinowskiego.

- Podpisaliśmy także porozumienie z Międzynarodowym Konkursem Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Usłyszymy laureatów pierwszej i drugiej nagrody tegorocznego konkursu. Pojawi się również Royal String Quartet, tym razem nie kameralnie, ale z udziałem naszej orkiestry - relacjonował dyrektor Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego.

W listopadzie odbędą się projekt „Czułe struny” z Natalią Kukulską i inauguracja cyklu „Szlakiem Lubelskich Organów”. Planowane są koncerty dla najmłodszych słuchaczy.

- Planujemy „Piotrusia i wilka” i „Karnawał zwierząt”. Muzyce będą towarzyszyły animacje, a przez tę muzyczną opowieść będzie przeprowadzał publiczność aktor - zapowiedział dyrektor Mielko.

Melomani zachwyceni

Honorowym pierwszym dyrygentem Filharmonii Lubelskiej został Maciej Tworek, który przez wiele lat blisko współpracował z Krzysztofem Pendereckim, prowadząc liczne wykonania jego utworów w Polsce i za granicą, a także uczestnicząc w nagraniu wszystkich jego symfonii i koncertów instrumentalnych. Współpracował w czołowymi polskimi i zagranicznymi orkiestrami: NOSPR, Sinfonią Varsovią, Dresdner Philharmonie i Tonhalle-Orchester Zürich. W latach 2005–2012 był dyrygentem i zastępcą dyrektora Cappelli Cracoviensis.

- Mógłbym długo opowiadać o jego bogatym CV i doświadczeniu z orkiestrami. Dla nas niezwykle ważny był udział maestro w wykonaniu „Requiem” Verdiego pod koniec poprzedniego sezonu. Ta współpraca była bardzo udana. Reakcja orkiestry na dyrygenta była pozytywna, podobnie chóru i solistów. Przede wszystkim jednak nasi melomani byli zachwyceni tym koncertem - przedstawił go Dominik Mielko. 

Tworek zachwycał się możliwością pracy w Lublinie.

- Jestem wzruszony, traktuję to zaproszenie jako honor. Koncert, który miałem szczęście poprowadzić w maju, „Requiem” Verdiego, przyniósł mi mnóstwo radości. Marzyłem o tym utworze, właściwie był to mój debiut z „Requiem” Verdiego. Miałem wcześniej okazję przygotowywać ten utwór dla Krzysztofa Pendereckiego, z którym pracowałem przez dwie dekady. Pierwszy raz w Filharmonii Lubelskiej pojawiłem się zresztą u jego boku, jako jego asystent. To było w 2007 roku i wydawało mi się, że moja współpraca z Lublinem na tym się zakończy. Profesor Penderecki zmarł, a tu niespodzianka: po latach pojawił się Lublin i konsekwencją tego jest moja obecność tutaj - opowiadał honorowy pierwszy dyrygent Filharmonii Lubelskiej.

Pierwsza jaskółka

- Mam nadzieję, że sytuacja za granicą nie zakłóci naszej współpracy. Na razie tak się nie dzieje. W mieście czuje się spokój. Powtarzam, że po tej wschodniej stronie Polski jest w ludziach pewien rodzaj dobra, które emanuje na zewnątrz. Przyjeżdża się tutaj i człowiek czuje się bezpiecznie. Nie czuje zagrożenia, mimo że przeżyłem tutaj również pierwszy sygnał alarmowy. Postawa ludzi i ich charaktery bardzo sprzyjają budowaniu relacji - zachwycał się Maciej Tworek. 

Dyrygent wraz z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Lubelskiej wystąpi podczas uroczystej inauguracji sezonu artystycznego. W programie koncertu zaplanowanego na 2 października: „Musica Umbra” Kacpra Madejka, „Concerto doppio per violino, viola ed orchestra” Krzysztofa Pendereckiego, „IX Symfonia e-moll Z Nowego Świata, op. 95” Antonína Dvořáka.

- Mam nadzieję, że będzie to pierwsza jaskółka wysłana przez nas w stronę publiczności, która również jest aktorem wydarzenia. Chcemy, żeby tych emocji było jak najwięcej, oczywiście pozytywnych, i żebyśmy mogli ich państwu dostarczać. Pod moją batutą spotkamy się w tym sezonie czterokrotnie. Nazwiska wymienione przez pana dyrektora również gwarantują znakomite artystyczne przeżycia. Orkiestra wykazuje niezwykłą otwartość i chęć robienia dobrych rzeczy - stwierdził dyrygent Tworek.

Popłyną środki unijne

- Filharmonia Lubelska aplikuje o środki unijne. Jeśli uda się je pozyskać, będziemy mieli również rozbudowę od strony inwestycyjnej i poszerzenie przestrzeni dla naszych odbiorców. Ci przychodzi tu bardzo liczne. Gdyby zrobiło się więcej miejsca, z pewnością byłoby ich jeszcze więcej - dodawał Marcin Szewczak, członek Zarządu Województwa Lubelskiego odpowiadający za kulturę.

Zwrócił uwagę, że Filharmonia Lubelska drobnymi krokami zmierza w kierunku stabilizacji finansowej.

- Chociaż wiemy, że żyjemy w trudnych czasach. Kultura zawsze ściera się z innymi obszarami, jak zdrowie czy infrastruktura. Trzeba wyważać, które kwestie są bardziej priorytetowe dla naszych mieszkańców. Udaje nam się jednak nie wprowadzać radykalnych zmian. Poziom dofinansowania kultury, a zwłaszcza Filharmonii Lubelskiej, jest utrzymywany i systematycznie zwiększany. Dotyczy to wyposażenia, instrumentów, wsparcia pracowników administracyjnych, którzy zarządzają całą instytucją, nie tylko jej działalnością artystyczną. Mam nadzieję, że ten rok artystyczny minie spokojnie, bez większych niespodziewanych wydarzeń, które mogłyby zakłócić sezon - powiedział Szewczyk.

Dyrektor Mielko poinformował, że Filharmonia Lubelska złożyła cztery wnioski o dofinansowanie ze środków unijnych na łączną kwotę blisko trzydziestu pięciu milionów złotych.

- Jeszcze w tym roku planujemy kontynuację modernizacji górnego foyer, które ma otrzymać nowe funkcje i stać się salą kameralną. Otrzymaliśmy blisko trzysta tysięcy złotych dofinansowania z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dzięki wkładowi Urzędu Marszałkowskiego w wysokości osiemdziesięciu tysięcy złotych możemy doposażyć górne foyer i równolegle z koncertami symfonicznymi będziemy mogli organizować działania edukacyjne i koncerty kameralne. Na dolnym foyer niebawem otwieramy zaś kawiarenkę, punkt księgarski, a także bibliotekę. Myślę, że nastąpi to na przełomie października i listopada. Chcemy, żeby instytucja żyła cały czas, nie tylko podczas koncertów. Chcemy, żeby melomani pojawiali się tutaj również w tygodniu i dobrze kojarzyli to miejsce - przekonywał Mielko. 

Burza po „Whiplash po lubelsku”

Nie sposób było jednak udawać, że atmosfera wokół Filharmonii Lubelskiej nie jest toksyczna. Kwietniowy reportaż „Whiplash po lubelsku” redaktora Adriana Mańki na łamach „Dziennika Wschodniego” uruchomił lawinę wydarzeń: po opisaniu zarzutów dotyczących mobbingu, dyskryminacji i sposobu zarządzania instytucją do pracy przystąpiły Państwowa Inspekcja Pracy i kontrolerzy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.

Przypomnijmy, że „Whiplash po lubelsku” powstał w oparciu o dokumenty przekazane przez wszystkie trzy związki zawodowe działające w instytucji i relacje licznych pracowników Filharmonii Lubelskiej. Zarzuty dotyczyły przede wszystkim atmosfery pracy, sposobu traktowania pracowników, dyskryminacji, zwolnień i zachowań kierownika artystycznego. Wśród przytoczonych relacji pojawiały się opisy obraźliwych wypowiedzi, publicznego poniżania pracowników, stosowania presji psychicznej czy nawet molestowania seksualnego. 

Autorzy skargi przekonywali, że problem nie dotyczy pojedynczych incydentów i ma charakter systemowy. Niedługo po publikacji „Dziennika Wschodniego” doszło do pierwszych zmian personalnych: rezygnację złożył kierownik artystyczny, wobec którego formułowano najcięższe zarzuty. Późniejsze raporty Państwowej Inspekcji Pracy Kontrola i Urządu Marszałkowskiego wykazały szereg naruszeń przepisów prawa pracy i wewnętrznych procedur obowiązujących w Filharmonii. Dyrektor Mielko ogłosił zmiany w strukturze administracyjnej instytucji.

Wielkie emocje, ale dlaczego toksyczne?

Dyrektora Filharmonii Lubelskiej zapytaliśmy, jakie działania naprawcze podjął, żeby uzdrowić klimat i przeciwdziałać mobbingowi wewnątrz instytucji, którą zarządza.

- Zalecenia pokontrolne pojawiają się podczas kontroli w różnych instytucjach. Zazwyczaj są naprawiane jeszcze w trakcie kontroli. I tak było u nas. Jeżeli wskazano, że gdzieś brakowało podpisu którejś z osób w instytucji, było to niedopatrzenie. Teraz ten podpis zawsze się pojawia. A jeżeli chodzi o mobbing, nie został on udowodniony. Niektórzy dziwią się, że zdecydowaliśmy się na hasło „Wielkie emocje”, ale w instytucjach kultury emocje rzeczywiście są na wysokim poziomie. Wszyscy muzycy i pracownicy administracji angażują się w tworzenie dzieła. Kiedy pracuje się na wysokich emocjach, pojawiają się różne sytuacje. Staramy się, żeby ich nie było. Teraz patrzymy na to jeszcze dokładniej, tak żeby takie sytuacje się nie pojawiały - tłumaczył Mielko.

Dopytaliśmy, czy po licznych skargach na mobbing ze strony pracowników zmieniło się podejście dyrekcji do zespołu Filharmonii.

- Komisja badała sprawę i nie wskazała mobbingu. PIP tak samo nie wskazał, czy mobbing był, czy go nie było. Są zresztą różne szczeble jego stwierdzenia: jeżeli mobbing miałby zachodzić, można pójść na drogę sądową. Z mojej wiedzy wynika, że żadnych spraw tego typu nie było. Mogę powiedzieć, że pojawiła się pani zastępca dyrektora, które wspiera mnie w działaniach. Ja mam teraz czas, żeby skupiać się na inwestycjach. Wcześniej zrealizowaliśmy duży projekt unijny za 6,5 miliona złotych, a także mniejsze projekty ministerialne. Siłą rzeczy możliwość rozmowy była ograniczona, ponieważ przy projektach są terminy i trzeba ich dotrzymywać. Teraz jest pani dyrektor, która zawsze ma czas, żeby wysłuchać pracowników. Jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie, podjęliśmy działania, żeby zawsze była możliwość wysłuchania, zweryfikowania sytuacji, odniesienia się do niej i zareagowania. Jeżeli chodzi o inne uwagi z kontroli, we wrześniu rozpoczęliśmy proces wprowadzania elektronicznego obiegu dokumentów. To rozwiązanie pozwoli od razu weryfikować ewentualne nieprawidłowości. Myślę, że to bardzo dobry krok. Są też kierownicy i prowadzący grupy. Z nimi również były prowadzone rozmowy, żeby dokładnie obserwowali, co dzieje się w powierzonych im obszarach. Jest prowadzący grupę, inspektor orkiestry, menedżer orkiestry, kierownicy, zastępcy kierowników, zastępca dyrektora i dyrektor. Tych osób jest bardzo dużo i ścieżka jest odpowiednio wyznaczona. Muzycy i pracownicy są informowani, jak mają reagować na wszelkie nieprawidłowości - podsumował dyrektor Dominik Mielko.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama