Miał zostawić żonę na mrozie po tym, jak wcześniej doprowadził do jej ciężkich obrażeń. Prokuratura oskarżała Michała M. o zabójstwo, ale Sąd Okręgowy w Lublinie przyjął ostatecznie inną kwalifikację prawną.
Pierwsza rozprawa Michała M. odbyła się w październiku 2025 roku. Oskarżony nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku.
Autor: K. Nakonieczna (archiwum)
Do tragedii doszło w lutym 2025 roku w Trzydniku Dużym w powiecie kraśnickim. 39-letnia Paulina M. i jej mąż, 48-letni Michał M., mieszkali razem w domu jednorodzinnym.
W dniu tragedii małżonkowie odwiedzili dorosłą córkę, która mieszkała ze swoim partnerem. Oboje wrócili do domu po alkoholu. Według ustaleń śledczych między małżonkami doszło do kłótni. Jednym z powodów miało być zgubienie przez Michała M. kluczy, a kolejnym – pretensje mężczyzny dotyczące spożywania alkoholu przez żonę. Według ustaleń śledczych kobieta miała pierwsza uderzyć męża w twarz. Następnie doszło do szarpaniny. Początkowo prokuratura zarzucała Michałowi M. zabójstwo.
W toku procesu sąd ustalił jednak, że zachowanie oskarżonego należy zakwalifikować inaczej.
– Oskarżony co najmniej dwukrotnie, będąc silnym mężczyzną, który w chwili czynu ważył około 120 kilogramów, popchnął swoją żonę na drzwi wejściowe budynku – mówił podczas dzisiejszego (2.10) ogłoszenia wyroku sędzia Piotr Łaguna.
Jak wskazał, drzwi miały charakterystyczne, wystające drewniane elementy.
– To te elementy spowodowały obrażenia głowy. Poszkodowana upadła na betonowy chodnik i następnie oskarżony w nieustalony sposób spowodował u niej liczne obrażenia ciała, które zostały opisane w protokole podsekcyjnym – wyjaśniał sędzia.
Paulina M. została następnie pozostawiona na zewnątrz, mimo że była nietrzeźwa, a temperatura powietrza była ujemna. Jej mąż poszedł do mieszkającej w pobliżu ciotki, gdzie spędził noc. Po kilku godzinach wrócił do domu. Jak wynikało z jego wcześniejszych wyjaśnień, miał wówczas zdać sobie sprawę z sytuacji. Wyważył drzwi, wciągnął żonę do środka i przykrył ją kocem. Nad ranem kobieta nie dawała oznak życia. Ratownicy stwierdzili u niej głęboką hipotermię. Temperatura jej ciała wynosiła zaledwie 24 stopnie Celsjusza. Kobieta trafiła do szpitala w Lublinie. Mimo prowadzonej reanimacji i intensywnego leczenia zmarła. Biegli wskazali, że do śmierci doprowadziło skumulowanie następstw obrażeń ośrodkowego układu nerwowego oraz działania niskiej temperatury.
Sąd zmienił kwalifikację prawną
Proces rozpoczął się w październiku 2025 roku przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Jawność rozprawy została całkowicie wyłączona. Michał M. początkowo przyznał się do winy. Później zmienił swoje wyjaśnienia. Przekonywał, że nie chciał pozbawić żony życia i nie zdawał sobie sprawy z powagi jej stanu.
Przed ogłoszeniem wyroku sąd uprzedził strony o możliwości przyjęcia innej kwalifikacji prawnej czynu.
– Sąd uprzedził wcześniej strony o możliwości zakwalifikowania działań oskarżonego z innego przepisu i sąd też tak działanie oskarżonego zakwalifikował – powiedział sędzia Piotr Łaguna.
Ostatecznie Michał M. odpowiadał za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć człowieka.
– Jako okoliczność łagodzącą sąd uwzględnił postawę oskarżonego w czasie postępowania, skruchę, jaką wyraził, to, co się nieczęsto zdarza, i fakt, że oskarżony poczuwał się do swojego działania. Wziął odpowiedzialność za swoje czyny – zaznaczył sędzia.
Nielegalny alkohol w domu
To jednak nie jedyny czyn, za który odpowiadał Michał M. W jego domu policjanci znaleźli aparaturę służącą do wytwarzania nielegalnego alkoholu. Za ten czyn mężczyzna również został skazany – na 3 miesiące pozbawienia wolności. Po połączeniu kar sąd wymierzył Michałowi M. łączną karę 6 lat i 1 miesiąca pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono mu okres tymczasowego aresztowania od 9 lutego 2025 roku.
Areszt przedłużony
– W sprawach takich jak ta często mamy do czynienia ze stanem faktycznym, który pozostaje na pograniczu dwóch możliwych kwalifikacji prawnych. Pierwsza to zabójstwo z zamiarem ewentualnym, a druga to, tak jak sąd przyjął, spowodowanie ciężkich obrażeń ciała z następstwem w postaci skutku śmiertelnego – powiedziała prokurator Małgorzata Dziedzic z Prokuratury Rejonowej w Kraśniku. – W mojej ocenie sąd poczynił prawidłowe postanowienie – dodała.
Prokurator Małgorzata Dziedzic sprzeciwiała się zastosowaniu środków wolnościowych
Obrona zaproponowała zastosowanie wobec Michała M. poręczenia majątkowego zamiast dalszego tymczasowego aresztowania.
– Ta kara nie jest w rozumieniu kodeksu surowa, a dotychczasowa postawa oskarżonego wskazuje na to, że tu nie ma mowy, żebyśmy mieli do czynienia z jakimiś przesłankami szczególnymi, które leżą u podstaw stosowania środków zapobiegawczych – argumentował adwokat Kamil Hałabiś.
Sąd nie przychylił się jednak do tego wniosku. Tymczasowy areszt został przedłużony o kolejne 90 dni, do lutego 2027 roku. Wyrok nie jest prawomocny.
Komentarze