Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z planem. Już w dziesiątej minucie Patryk Dorosz dał gościom prowadzenie. Wydawało się, że drużyna Marcina Zająca zejdzie do szatni z jedną bramką zaliczki.
Tymczasem jeszcze przed przerwą sędzia podyktował mocno kontrowersyjny rzut karny, którego na gola zamienił Tomasz Tymosiak.
Niespodziewanie, na początku drugiej połowy gospodarze poszli za ciosem. Maksymilian Frączek dał „Świdni” prowadzenie i w Świdniku zaczęło pachnieć niespodzianką. Tym bardziej, że spadkowicz z Betclic III ligi mógł jeszcze poprawić wynik, a przy okazji mocniej skomplikować życie piłkarzom z Biłgoraja.
Po chwili trener Zając dokonał trzech zmian, a na murawie pojawił się chociażby Kacper Zarczuk. Młody napastnik błyskawicznie zrobił swoje. Po centrze w pole karne po raz kolejny pokazał, że piłka szuka go pod bramką rywali. Udowodnił też, że świetnie gra głową, bo właśnie w ten sposób doprowadził do wyrównania. A przy okazji zdobył swojego szóstego gola w tym sezonie. Trzeba dodać, że za każdym razem wchodził na boisko z ławki rezerwowych.
W doliczonym czasie gry nie pierwszy raz w tym sezonie błysnął za to Patryk Czułowski, który przymierzył do siatki z około 20 metrów, w drugiej dodatkowej minucie gry. Dzięki temu Łada mogła się cieszyć z siódmego zwycięstwa z rzędu.
Trzeba jeszcze dodać, że zawody w Świdniku przebiegały w bardzo nerwowej atmosferze. Obaj trenerzy mieli mnóstwo pretensji do sędziów. Zresztą, obaj nie dokończyli zawodów na ławkach. Najpierw za „Ostentacyjne opuszczenie strefy technicznej” wyleciał Piotr Ciołkowski. Trener Zając i kierownik Łady obejrzeli za to kartki po decyzji o przyznaniu Świdniczance jedenastki. W tej sytuacji wydawało się, że to bardziej Bartłomiej Poleszak był faulowany. Nawet kibice miejscowych mówili, że to był karny z „kapelusza”.
ZDANIEM TRENERÓW
– Spodziewaliśmy się, że będzie ciężko, bo każdy mocno się na nas nastawia. Przeciwnicy bronią bardzo nisko, a nam nie jest łatwo przedrzeć się pod bramką. Mimo to szybko strzeliliśmy pierwszego gola. Później delikatnie mówiąc nie brakowało kontrowersji, przede wszystkim przy rzucie karnym. Rywale zrobili tak naprawdę jeden wypad pod naszą bramkę i wyrównali. Na początku drugiej połowy popełniliśmy błąd i zrobiło się 2:1. Trzeba jednak przyznać, że charakterem wyciągnęliśmy wynik i cieszymy się z kolejnego zwycięstwa – mówi Marcin Zając.
W gorszym nastroju był oczywiście szkoleniowiec gospodarzy, który żałował końcówki spotkania.
– Przegrywaliśmy 0:1, ale w drugiej połowie odwróciliśmy wynik, a później mieliśmy jeszcze dwie dogodne sytuacje, żeby zamknąć spotkanie. Zamiast strzelić na 3:1, w 65 minucie Łada wyrównała. Trzeba przyznać, że na koniec nas przycisnęli i jednak zgarnęli trzy punkty. To był jednak bardzo nerwowy mecz, w którym nie brakowało kontrowersyjnych decyzji sędziów – wyjaśnia Piotr Ciołkowski.
Świdniczanka – Łada 1945 Biłgoraj 2:3 (1:1)
Bramki: Tymosiak (45+2-z karnego), Frączek (56) – Dorosz (10), Zarczuk (66), Czułowski (90+2).
Świdniczanka: Trybulski – Kędra, Tadrowski, Tymosiak, Nowak, Guzewicz, Frączek, Badzian, Tama, Groszek, Świeboda.
Łada: Alfimov – Goncharevich, Figiel, Pytka, Kryvolapov, Yanchuk, Ziętek (60 Kutyła), Wachowicz (70 Duma), Czułowski, Poleszak (60 Pęcak), Dorosz (60 Zarczuk).
Sędziował: Tobiasz Kudelski (Zamość).
Komentarze