Jak wynika z oficjalnych informacji przekazanych przez lubelską GDDKiA, cierpliwość urzędników do tureckiej firmy Kolin dobiegła końca. Chodzi o ponad 18-kilometrowy fragment trasy S17 między węzłami Zamość Południe a Tomaszów Lubelski Północ. Choć pozwolenie na budowę (decyzję ZRID) Wojewoda Lubelski wydał w grudniu 2025 roku, tempo prac w terenie jest śladowe – zaawansowanie robót wynosi zaledwie 9 proc.
Drogowcy uwzględnili już wcześniejsze roszczenia wykonawcy związane z przedłużającymi się procedurami formalnymi i przesunęli termin otwarcia drogi na drugą połowę 2028 roku. Mimo to mobilizacja na placu budowy nie nastąpiła. W konsekwencji GDDKiA sięgnęła po drastyczne środki: wykonawca otrzymał 28-dniowe ultimatum na wywiązanie się ze zobowiązań. Brak wyraźnej poprawy w tym terminie będzie skutkować natychmiastowym odstąpieniem od umowy z winy firmy.
Kontrast na mapie regionalnych budów
Sytuacja pod Zamościem drastycznie odstaje od tego, co dzieje się na sąsiednich fragmentach S17. Drogi budują się sprawnie na odcinkach Zamość Wschód – Zamość Południe oraz Tomaszów Lubelski – Hrebenne, gdzie prace przekroczyły już półmetek. Ten drugi, przygraniczny fragment uzyskał zresztą unijne dofinansowanie w wysokości ponad 61 mln euro z programu „Łącząc Europę”.
Równolegle trwają procedury administracyjne dla pozostałych części trasy aż do Warszawy, gdzie dla Wschodniej Obwodnicy Stolicy powstaje dokumentacja projektowa z uwzględnieniem rozwiązań tunelowych.
Zegar tyka, widmo paraliżu rośnie
Ewentualne wyrzucenie tureckiego wykonawcy z placu budowy to dla regionalnego ruchu drogowego czarny scenariusz. Inwentaryzacja terenu, przygotowanie nowych dokumentów przetargowych oraz wybór kolejnej firmy to procesy, które oznaczają realne ryzyko opóźnienia budowy o kolejne lata.
Docelowo droga ekspresowa S17 ma połączyć Warszawę, Lublin, Zamość i Hrebenne, licząc ponad 320 km. Dziś kierowcy korzystają z około 180 km tej trasy. Bez sprawnie wybudowanego odcinka wokół Zamościa cały ciąg transportowy w kierunku Ukrainy pozostanie rozerwany, a czas na uratowanie kontraktu nieuchronnie mija.

Komentarze