Początek spotkania nie zapowiadał aż tak wyraźnej przewagi gospodyń. Lublinianki dotrzymywały kroku Miedziowym, a po dwóch trafieniach Aleksandry Rosiak doprowadziły do remisu 4:4. Od tego momentu inicjatywę zaczęły jednak przejmować zawodniczki Zagłębia. Już w dziewiątej minucie prowadziły 7:4, a kolejne minuty tylko potwierdzały, że podopieczne Pawła Tetelewskiego będą miały tego wieczoru sporo problemów.
Przyjezdnym brakowało przede wszystkim skuteczności i dokładności w rozegraniu. Do przerwy popełniły aż dziewięć błędów technicznych, podczas gdy gospodynie zanotowały ich zaledwie pięć. Lublinianki raz po raz zatrzymywała też pewnie interweniująca Barbara Zima. Nie potrafiły również należycie wykorzystać okresów gry w przewadze liczebnej. Zupełnie inaczej wyglądało to po drugiej stronie parkietu. Gdy w 17. minucie dwuminutowymi karami ukarano Aleksandrę Rosiak i Joannę Andruszak, Zagłębie wykorzystało osłabienie rywalek, powiększając prowadzenie do sześciu trafień (13:7).
Pierwszoplanową postacią w szeregach gospodyń była Kinga Jakubowska, która w ciągu trzydziestu minut zdobyła sześć bramek. Miedziowe schodziły do szatni przy prowadzeniu 17:11, a ich zwycięstwo wydawało się coraz bardziej prawdopodobne.
Atomowa druga połowa
To, co wydarzyło się po zmianie stron, trudno było jednak przewidzieć. Na parkiet wyszły jakby dwie zupełnie inne drużyny.
Lublinianki od pierwszych sekund ruszyły do odrabiania strat. Po przejęciach błyskawicznie przechodziły do ataku, a dwa pierwsze trafienia zapisały na swoim koncie Sarah Dalsgaard Paulsen i Dagmara Nocuń. Przy obu asystowała Aleksandra Rosiak, która chwilę później sama dwukrotnie pokonała bramkarkę Zagłębia. W 35. minucie przewaga gospodyń stopniała już do trzech bramek (17:14).
Tymczasem mistrzynie Polski, które przed przerwą niemal całkowicie kontrolowały wydarzenia na boisku, nagle straciły skuteczność. Kolejne ataki kończyły się niepowodzeniem, a coraz większą przeszkodą dla Miedziowych stawała się Caroline Martins. Bramkarka PGE MKS-u raz za razem zatrzymywała próby gospodyń, dając swoim koleżankom szansę na odrobienie strat. W całym spotkaniu zanotowała dwanaście skutecznych interwencji, z czego aż osiem w drugiej połowie.
W 40. minucie, po trafieniu Rosiak z rzutu karnego, na tablicy wyników widniał rezultat 19:17. Zagłębie wciąż prowadziło, ale jego przewaga systematycznie topniała. Lublinianki grały coraz pewniej, z większą swobodą i skutecznością, której tak bardzo brakowało im przed przerwą.
Punktem zwrotnym okazały się wydarzenia między 45. a 47. minutą. Najpierw Natalia Pankowska zmniejszyła straty do jednej bramki, następnie Daria Przywara doprowadziła do remisu 21:21. Chwilę później ponownie trafiła Pankowska, a PGE MKS El-Volt Lublin po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszedł na prowadzenie (22:21). Przy wszystkich trzech trafieniach asystowała grająca dziś na innym poziomie Rosiak.
Rozpędzone lublinianki nie zamierzały się zatrzymywać. Kolejne trafienia Pankowskiej i Przywary pozwoliły im w 50. minucie prowadzić już 24:21. Gospodynie próbowały jeszcze wrócić do gry, ale tym razem to one musiały szukać sposobu na przełamanie dobrze funkcjonującej defensywy rywalek.
Ostatnie minuty należały do przyjezdnych. Ważne trafienia dołożyła Dagmara Nocuń, a wynik spotkania ustaliła Natalia Pankowska. Lublinianki wygrały 29:25, zdobywając w drugiej połowie aż osiemnaście bramek i tracąc zaledwie osiem.
Przywódczyni, Liderka - Aleksandra Rosiak
Na osobny akapit zasługuje Aleksandra Rosiak, która rozegrała nieprawdopodobne zawody. Rozgrywająca PGE MKS-u zakończyła spotkanie z dziesięcioma bramkami i dziesięcioma asystami, mając bezpośredni udział w dwudziestu z dwudziestu dziewięciu trafień swojej drużyny. To właśnie ona napędzała ofensywę lublinianek i była jedną z głównych architektek spektakularnego powrotu.
Skalę przemiany najlepiej pokazują statystyki. W pierwszej połowie MKS rzucał z zaledwie 50-procentową skutecznością, po przerwie poprawiając ten wynik do 72 procent. Zagłębie przeszło odwrotną drogę – z 68 procent skuteczności przed przerwą do niespełna 35 procent w drugiej części spotkania.
Klasyk polskiej piłki ręcznej po raz kolejny dostarczył wielkich emocji. Lublinianki wróciły dziś z bardzo dalekiej drogi i mogły świętować zwycięstwo na parkiecie odwiecznych rywalek.
KGHM MKS Zagłębie Lubin – PGE MKS El-Volt Lublin 25:29 (17:11)
KGHM MKS Zagłębie Lubin: Zima, Maliczkiewicz, Piotrowska – Jakubowska 8, Oliveira Fernandes 3, Janas 3, Drabik 3, Cesáreo Romero 2, Machado Matieli 2, Cavo 1, Grzyb 1, Weber 1, Galińska 1, Bednarczyk, Dydek, Cardoso de Castro.
PGE MKS El-Volt Lublin: Martins, Wdowiak – Rosiak 10, Pankowska 4, Przywara 3, Dalsgaard Paulsen 3, Nocuń 3, Andruszak 2, Radosavljević 1, Monkielewicz 1, Domagalska 1, Lopes dos Santos 1, Kowalik, da Silva Lima, Prieto Omullony.

Komentarze