Każdego dnia reprezentacyjny lekarz, doktor Stanisław Machowski robi \"przegląd wojska”. - Nawet najdrobniejsze kłopoty ze zdrowiem trzeba solidnie leczyć, by 4 czerwca na pierwszy mecz każdy był gotowy do gry - mówi doktor Machowski. Na razie tylko jednego z zawodników
- Michała Żewłakowa \"powaliło” zatrucie. Nie mógł on wystąpić
w niedzielnym sparingu.
Z Korei specjalnie dla Dziennika Piotr Wołosik
27.05.2002 22:01
- Zjadł za dużo owoców i chwyciły go ostre niestrawności. Na szczęście już dochodzi do siebie. Reszta jest w porządku, choć wiadomo, iż piłkarzom, szczególnie po meczach zawsze coś dolega. Zawodnicy są narażeni nie tylko na urazy. Wielu z nich nie służy zmiana klimatu. Inne powietrze, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach sprawiły tu w Korei, że kilku reprezentantów ma infekcję gardła. Szybko doprowadzę ich do pełnej dyspozycji, bo byłem przygotowany na podobne kłopoty - powiedział Dziennikowi doktor Machowski. Poproszony o komentarz charakteryzujący stan zdrowia każdego zawodnika waha się. W końcu wyraża zgodę, ale przestrzega: - To naprawdę drobne sprawy. Przecież wszyscy normalnie trenują. O zdrowie piłkarzy, przynajmniej dziś, kibice nie muszą się obawiać.
l piłkarska reprezentacja Tunezji, finalista MŚ w Korei i Japonii wystąpiła w towarzyskim meczu w identycznych biało-czerwonych strojach, co drużyna Polski. Czy firma \"Puma”, która ubiera naszych kadrowiczów nie wiedziała o tym? Piotr CICHECKI (przedstawiciel firmy \"Puma”, członek polskiej ekipy w Korei): - Wyposażyliśmy w sprzęt cztery reprezentacje biorące udział
w mistrzostwach: Polskę, Kamerun, Paragwaj oraz Tunezję. Jest to kolekcja, która ma identyczny krój. Tunezja dopiero pięć miesięcy temu zawarła umowę z \"Pumą”. Kontaktowałem się ze swoimi współpracownikami
w Polsce, którzy potwierdzili, że Tunezyjczycy posiadają niemal takie same stroje - niemal, bo koszulki mają inny odcień czerwonego koloru, niż u Polaków. Poprosiłem, by przysłano mi tu koszulkę Tunezji. Podstawowa koszulka meczowa Polski jest biała z elementami czerwonego, u Tunezyjczyków na odwrót - czerwony trykot z białymi wypustkami. Każdy z Polaków ma tyle kompletów strojów, ile potrzeba na dotarcie do finału... Na jedno spotkanie przewidziano po dwie koszulki dla zawodnika, tak, by jedną można było zmienić w przerwie.
Piłkarze reprezentacji Polski mają w ośrodku Samsung wszystko, czego dusza zapragnie. Mogą nawet oglądać filmy w dwóch, specjalnie na ich życzenie przygotowanych \"kanałach”. W jednym odtwarzana jest polska klasyka, drugi zarezerwowany jest dla produkcji zagranicznych. Większą popularnością cieszą się rodzime filmy. Skoro nasi gracze tak mocno interesują się kinem, to wypadało ich zapytać, czy doszły do nich słuchy, że polski reżyser Roman Polański otrzymał główną nagrodę festiwalu w Cannes. Piotr Świerczewski był mocno zaskoczony, że jakiś festiwal w ogóle odbywał się we Francji, zdziwiony był również Jacek Bąk. - W hotelu oglądałem \"Misia”
- powiedział Świerczewski. - Coralgola?
- zapytał ktoś z konferencyjnej sali. Zrobiło się wesoło. Świerczewskiemu chodziło o komedię \"Miś” Stanisława Barei i każdy dobrze
o tym wiedział, ale skoro dwaj gracze, którzy od kilku lat występują w ekstraklasie Francji nie wiedzą, że w Cannes odbywa się wielki festiwal, można było przypuszczać, że chodziło im o innego \"Misia”... Tomasz Rząsa obejrzał w hotelowym pokoju \"Rejs”. Nie ogląda filmów Polańskiego i nie słyszał o nagrodzie w Cannes. - Lubię amerykańskie kino. Uwielbiam filmy Quentina Tarantino - \"Pulp Fiction”, czy \"Wściekłe psy”. W Korei mam
w końcu czas na lekturę. Zabrałem jedną książkę, ale za to grubą. Jaką? Chętnie czytam Fiodora Dostojewskiego i Lwa Tołstoja, jednak tytuł książki zachowam dla siebie. Nie możecie wszystkiego wiedzieć. W ośrodku mamy wszystko, ale jednej rzeczy żałuję - nie zabrałem płyt do słuchania. Kiedyś królował
w mojej dyskografii ostry punk, ale człowiek starzeje się i teraz lubię posłuchać czegoś lżejszego - powiedział Rząsa. W Samsungu Tomek grywa najchętniej w bilard z Jerzym Dudkiem, który ma czas na doskonalenie swoich umiejętności w swoim domu
w Liverpoolu, gdzie znalazło się miejsce
na bilardowy stół.
Komentarze