Reklama
Raz bramka, raz pudło
Wczorajszy strzelecki trening polskiej reprezentacji pokazał, kto gra w kadrze od dawna i zdecydowanie zasłużył na powołanie do reprezentacji, a kto otrzymał je na wyrost. Nie można do jednych zajęć przywiązywać zbyt wielkiej miary, ale widać po nich, na co kogo stać.
- 28.05.2002 20:36
W pierwszej grupie pewne miejsce należy się Emmanuelowi Olisadebe. Z przyjemnością patrzyło się na jego woleje, po których piłka wpadała do siatki. - Na treningach wychodzą czasami fajne rzeczy, ale w jakiej jestem formie, okaże się podczas pierwszego meczu - mówił Olisadebe.
Nie gorszy od \"Olego” był Jacek Zieliński, choć jest obrońcą i rzadko zapędza się pod bramkę przeciwników. Przyzwoite uderzenia prezentowali bliźniacy Marcin i Michał Żewłakow. Fatalnie wyglądały strzały Macieja Murawskiego, Pawła Sibika oraz Tomasza Kłosa.
- Po piłkę trzeba będzie chodzić do Seulu - nabijano się z \"Kłosa”, gdy futbolówka bardzo wysoko przelatywała nad bramką.
Murawski, do niedawna piłkarz warszawskiej Legii, niemal w ostatniej chwili został powołany do kadry trenera Jerzego Engela.
• Twoje strzały podczas treningu nie wyglądały najlepiej.
- Być może, bo jeszcze nie czuję się najlepiej w koreańskim klimacie. Słabo spałem w nocy. Poprosiłem lekarza o tabletki nasenne, ale odradził mi, bo to wydłużyłoby okres aklimatyzacji.
• Masz dużo wolnego czasu. Jak go spędzasz?
- Korzystam z Internetu, oglądam telewizję, ale najczęściej śpię. Wieczorem mamy odnowę biologiczną i wtedy chodzimy na basen.
• Po mistrzostwach wyjeżdżasz do Niemiec, gdzie podpisałeś kontrakt z beniaminkiem Bundesligi Arminią Bielefeld.
- Tak i dlatego zabrałem do Korei książki do nauki niemieckiego.
Także wczoraj koreańska telewizja zaprezentowała godzinny film o Polsce. Pokazano w nim papieża, obóz koncentracyjny w Oświęcimiu, fragmenty meczu Wisła Kraków - Polonia Warszawa, przedstawiono sylwetkę Emmanuela Olisadebe, który zdaniem wielu zagranicznych mediów ma być gwiazdą polskiej reprezentacji. - Ja uważam, że w tych mistrzostwach może zabłysnąć Maciek Żurawski - mówi natomiast Zbigniew Boniek.
Zobaczymy. Do rozpoczęcia mistrzostw już tylko dwa dni.
Bramkarz Adam Matysek nie martwi się, że w kadrze jest numerem 3 i cieszy się, że kłopoty ma za sobą
• Przed wyjazdem na Mistrzostwa Świata panu i kilku innym zawodnikom z reprezentacji wytykano, że nie zasłużyliście na wyjazd do Korei.
- Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii. Fakt jest jeden - przyjechałem na mistrzostwa i czuję się z tego powodu dumny. Uważam, że zasłużyłem na to powołanie. Swoją postawą na boisku udało mi się przekonać trenera Engela.
• Odnalazł pan w Daejeon psychiczny luz?
- Z pewnością. W Polsce miałem ostatnio sporo kłopotów - kontuzja, poszukiwania klubu. No, ale takie rzeczy przytrafiają się każdemu piłkarzowi. Ja jednak byłem w o tyle gorszej sytuacji, że musiałem przeżyć nagonkę na moją osobę. Celował w niej Jan Tomaszewski.
• Przed wyjazdem trener powiedział, że jest pan trzecim bramkarzem naszej reprezentacji. Jeszcze nie tak dawno walczył pan o pierwszeństwo z Jerzym Dudkiem, a tymczasem Dudek jest numerem 1, Radosław Majdan - numerem 2, zaś pan ostatni - numer 3.
- Ktoś musi być trzeci. Oczywiście wcale nie jestem zadowolony z tego faktu, bo ambicje mam większe, jednak nie ma powodów do rozpaczy.
• Czuje się pan gorszy od Dudka?
- Nie będę oceniał Jurka, bo po pierwsze nie jestem od tego, a po drugie głupio mówić o przyjacielu. Jurek ma swoje plusy, ja mam swoje. To, że Jurek jest numerem 1, nie może specjalnie dziwić. On w tej chwili gra w świetnym Liverpoolu, a ja szukam klubu.
• No dobrze, ale miał pan szansę na pozostanie w silnym zespole jakim jest Bayer Leverkusen
i włączenie się do rywalizacji bramkarzy.
- To wygląda trochę inaczej. Mogłem podpisać kontrakt z Bayerem i spokojnie siedzieć na ławce rezerwowych, jednak wtedy na pewno nie pojechałbym na mistrzostwa, choć na brak pieniędzy nie musiałbym narzekać. Życie napisało inny scenariusz. Odszedłem z Leverkusen, przyplątała się kontuzja i pojawiły się kłopoty ze znalezieniem nowego klubu. Wszystko to kosztowało mnie wiele nerwów, ale już się z tego otrząsnąłem.
• Koreańczycy są spokojni o zwycięstwo z nami. Dziennikarze żartowali sobie z formy polskiej reprezentacji w niedzielnym sparingu z mistrzem Korei.
- Powtarzam, że każdy ma własną opinię, a mnie zdanie Koreańczyków specjalnie nie obchodzi. 4 czerwca zobaczą, na co nas stać. Niedzielnego sparingu nie ma co brać serio, bo znaleźliśmy się akurat w najgorszym czasie aklimatyzacji. Teraz czujemy się w Korei coraz pewniej.
• Kto jest pańskim faworytem Mundialu?
- Argentyna, Włochy, Hiszpania, Brazylia, Francja. To moja piątka faworytów.
Reklama













Komentarze