Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wyjdą z grupy, a potem - co Bóg da...

Były piłkarz Wisły Kraków, a ostatnio trener polskiej reprezentacji do lat 19, Antoni Szymanowski - uczestnik dwóch mistrzostw świata - uważa, że polscy piłkarze wyjdą z grupy, ale potem nie mają dużych szans na odniesienie sukcesu. - Trudno być optymistą po obejrzeniu ostatnich występów polskiej reprezentacji. Grała bardzo słabo. Niektórzy twierdzą, że to kamuflaż. Trener Jerzy Engel nie chce bowiem ujawniać mocnych stron naszej drużyny. Jeśli to prawda, to naszego selekcjonera można uznać na mistrza kamuflażu. Ja w ten kamuflaż nie wierzę. Po awansie do finałów MŚ nasza drużyna narodowa stanęła w miejscu, nie czyniąc żadnych postępów. Pierwszy mecz Polski z Koreą Południową powinien rozwiać wszelkie nasze wątpliwości. Kazimierz Górski, który jako trener doprowadził polskich piłkarzy do trzeciego miejsca mistrzostw świata w 1974 roku uważa, że w meczu z Koreą zespół Jerzego Engela powinien przede wszystkim zachować spokój. - Sytuacja jest trochę podobna do tej z 1974 roku. Wówczas pierwszy mecz graliśmy z faworytem turnieju, Argentyną. Korea też będzie ciężkim rywalem. Trzeba pamiętać, że gospodarze zawsze dochodzą daleko i jeszcze nigdy nie przegrali pierwszego meczu. Koreańczycy są bardzo dobrze przygotowani kondycyjnie i prezentują agresywny futbol. Polski zespół musi panować nad sobą i grać spokojnie. Zawodnicy muszą wytrzymać nerwowo. Na agresywność należy odpowiedzieć agresywnością, ale nie można się wdać w żadne przepychanki, bo będzie po meczu. Lesław Ćmikiewicz, uczestnik piłkarskich mistrzostw świata w 1974 roku i trener, który ostatnio pracował z młodzieżową reprezentacją Polski uważa, że głównym faworytem zbliżających się mistrzostw świata jest Argentyna. - Gdybym miał jakąś wolną sumę pieniędzy, to postawiłbym na Argentynę. Oglądam czasami ich ligę, obserwuję piłkarzy występujących w Europie i uważam, że jest to zespół najbardziej kompletny: ma najmniej słabych punktów i łączy w swojej grze wszystkie elementy nowoczesnego futbolu. Udział w mistrzostwach świata jest sporym osiągnięciem polskiej drużyny. Tam nikt nie dostaje się przypadkowo i nie ma zespołów słabych. O awans do drugiej rundy, czyli o kolejny szczebel w światowej hierarchii będzie bardzo trudno. Obecny trener piłkarzy Wisły Kraków Henryk Kasperczak dwukrotnie grał z reprezentacją Polski w mistrzostwach świata - w 1974 roku w Niemczech i w 1978 roku w Argentynie. - Podczas mistrzostw w Niemczech mieliśmy bardzo dobrą drużynę złożoną z utalentowanych piłkarzy, co doskonale potrafił wykorzystać trener Kazimierz Górski. To nie był taki zupełny przypadek, że zajęliśmy trzecie miejsce, chociaż nikt na nas wtedy nie stawiał. Przecież już wygranie rywalizacji w eliminacjach z Anglią i to w ostatnim meczu, było wielkim osiągnięciem. Wiele osób widzi w czarnych kolorach występy naszej reprezentacji w Korei, ja może nie jestem aż takim pesymistą, ale uważam, że będą to dla nas bardzo trudne mistrzostwa. W eliminacjach mieliśmy kilka niezłych występów, ale w ostatnich meczach sparingowych nie widziałem żadnych pozytywnych elementów w grze naszej drużyny narodowej. Nie chcę niczego sugerować Engelowi, sam musi podjąć decyzję, a czy będzie ona dobra, czy też zła, przekonamy się wkrótce. Nie wykluczam, że może zdarzyć się cud i nasza reprezentacja zagra znakomicie, zaskakując rywali. Ale patrząc realnie - będzie nam bardzo trudno wyjść z grupy. Cieszyłbym się, gdybyśmy w pierwszym meczu z Koreą chociaż zremisowali.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama