Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

POLSKA LIGA KOSZYKÓWKI * Old Spice Pruszków – Start Lublin 100:62 (31:18, 20:21, 28:7, 21:16)

d Koszykarzom lubelskiego Startu nie udało się sprawić drugiej niespodzianki. Przed tygodniem drużyna trenera Arkadiusza Czarneckiego pokonała w Warszawie faworyzowaną Polonię, ale w minioną sobotę przeciwnik z Pruszkowa, od czwartku sponsorowany przez Old Spice, okazał się bardziej wymagający. Sobotni mecz był dla pruszkowian okazją zaprezentowania nowego sponsora – Old Spice, producenta kosmetyków. Nic zatem dziwnego, że gospodarze chcieli jak najlepiej wypaść przed nowym dobrodziejem. Jak twierdzili miejscowi obserwatorzy, pruszkowianie rozegrali najlepszy mecz w sezonie. Niestety, „czerwono-czarni” nie utrudnili rywalom zadania. Nie błysnęli formą, która dopisała tydzień wcześniej. Lublinianie mieli olbrzymie kłopoty z trafianiem do kosza, mimo, iż dogodnych pozycji nie brakowało. Największym błędem lubelskich koszykarzy było niedokładne rozgrywanie akcji i pospieszne oddawanie rzutów. Goście chcieli jak najszybciej odrobić straty, często rzucając już w 5 sekundzie, przeważnie niecelnie. To była woda na młyn miejscowych, którzy zbierali większość piłek i kontrowali. Tuż po rozpoczęciu spotkania doszło do pierwszego pojedynku Słoweńców – Samo Plevnika (Start) i Milosa Sporara (Old Spice), który miał występować w lubelskim zespole. Sporar zabrał piłkę kozłującemu Plevnikowi i po kontrze gospodarze objęli prowadzenie. Można tylko żałować, że kierownictwu Startu nie udało się namówić Sporara do występów w Lublinie. Rozgrywający pruszkowian umiejętnie kierował grą kolegów. Po kolejnych punktach gospodarzy było 4:0. W odpowiedzi Michał Marciniak trafił zza linii 6,25 m, ale to samo uczynił Sherell Ford. Plevnik nie chciał być gorszy i także trafił za 3 pkt, doprowadzając w 2 min do remisu 7:7. Był to ostatni korzystny dla Startu wyniki, a Plevnik i Marciniak nie byli już tak skuteczni. W kolejnych akcjach świetnie zaprezentował się Brant Bailey, który w grze jeden na jednego przewyższał lubelskich zawodników. W 12 min gospodarze prowadzili już 42:20, jednak goście zdołali zmniejszyć różnicę, głównie dzięki lepszej grze wysokich Marka Miszczuka i Piotra Misia. Ich krótko trwająca dobra passa sprawiła, że przewaga miejscowych stopniała do 12 pkt (51:39). Trzecia kwarta była kluczowa dla losów spotkania. W tej części meczu Start zdobył tylko 7 pkt, pruszkowianie aż 28. Na początku ostatniej odsłony Ford trafił trzy razy z rzędu za 3 pkt i odebrał lublinianom ochotę do dalszej walki. Z Pruszkowa Artur Toruń SKŁADY I PUNKTY Old Spice: Bailey 29, Ford 27 (5 x 3), Jonusas 13, Heinrich 10, Sporar 3 (1 x 3) oraz Seweryn 9, Brazys 7 (1 x 3), Lenkiewicz 2, Świech 0, Adamek 0. Start: Olejniczak 13, Miś 11, Marciniak 11 (1 x 3), Plevnik 6 (2 x 3), Sikora 4 oraz Miszczuk 13, Bielak 2, Łuszczewski 2, Pelczar 0, Ostrowski 0. Sędziowali: Andrzej Zaleski (Poznań) i Leszek Pujdak (Koszalin). Trenerskim okiem Arkadiusz Czarnecki, trener Startu – Byliśmy słabsi w każdym elemencie gry. Zawiodła skuteczność, ale i w zbiórkach w obronie też nie wypadliśmy najlepiej. Do Pruszkowa przyjechaliśmy bez dwóch podstawowych zawodników – Pawła Kosiora i Brahima Konare. W naszej sytuacji kadrowej, kiedy nie możemy liczyć na wzmocnienia, to duża strata. W zespole nie było lidera, który wziąłby ciężar gry. Brakowało też skutecznych wykonawców akcji. To co wychodziło na pierwszoligowych parkietach, w lidze zawodowej jest dużo trudniejsze do osiągnięcia. Mimo wszystko, nie powinniśmy przegrać aż taką różnicą punktów. Takie porażki są bolesnymi lekcjami. Arkadiusz Koniecki, trener Old Spice Pruszków – Po naszej wpadce w Tarnowie i zaskakującym zwycięstwie Startu nad Polonią, moi zawodnicy wyszli na parkiet skoncentrowani. Nie mogliśmy lekceważyć rywala, który przed tygodniem udowodnił, że potrafi być groźny. Mecz ze Startem był sprawdzianem rzetelności pruszkowskich koszykarzy. W naszej grze jest jeszcze sporo przestojów, co cechuje młode zespoły, a takim przecież jesteśmy. Dlaczego nie wystąpił Aleksander Gołubiew? Już się z nim pożegnaliśmy i czekamy na przyjazd rosyjskiego centra. Statystycznie Old Spice Pruszków: skuteczność za 2 pkt – 61 proc. (30 celnych rzutów na 49 prób), za 3 pkt – 35 proc. (8/23), rzuty wolne – 70 proc. (16/23), zbiórki – 48 (11 w ataku i 37 w obronie), bloki – 3, asysty – 20, przechwyty – 10, straty – 12. Start Lublin: za 2 pkt – 39 proc. (23/59), za 3 pkt – 16 proc. (3/19), rzuty wolne – 50 proc. (7/14), zbiórki – 33 (14 i 19), bloki – 4, asysty – 10, przechwyty – 9, straty – 14. Najlepszym zawodnikiem pruszkowskiej drużyny był Brant Bailey, który zdobył 29 pkt, uzyskując 71-procentową skuteczność w rzutach za 2 pkt (12/17). Poza tym zebrał 8 piłek (4 i 4). Nieznacznie ustępował mu Sherell Ford, imponujący rzutami zza linii 6,25. Amerykanin trafił pięć razy za 3 pkt na 9 prób (56 proc. skuteczności), taki sam wynik uzyskał w rzutach za 2 pkt, zebrał 7 piłek (1 i 6), ale miał aż 5 strat. Najskuteczniejszy w podkoszowej walce był Christian Heinrich – 11 zbiórek (5 i 6). W lubelskim zespole niemal wszyscy zawodnicy razili brakiem skuteczności. Piotr Miś trafił 5 razy za 2 pkt na 14 prób (36 proc.), Marek Miszczuk uzyskał 38-procentową skuteczność za 2 pkt (6/16), Michał Marciniak rzucał siedmiokrotnie, trafiając dwa razy. Samo Plevnik spudłował czterokrotnie za 2 pkt (0 proc.). W tym elemencie gry lepiej wypadli Jacek Olejniczak – 75 proc. (6/8) i Michał Sikora – 67 proc. (2/3). Za 3 pkt rzucało 8 lublinian. Plevnik miał 22-procentową skuteczność (2/9). Najwięcej piłek zebrali: Marek Miszczuk – 9 (4 i 5), Piotr Miś – 8 (3 i 5), Jacek Olejniczak – 6 (3 i 3). Najwięcej strat mieli Plevnik i Sikora – po 3. Piotr Miś popisał się trzema blokami, powstrzymując ataki Forda i Bailey’a. Srebrny pakiet Old Spice Dziennikarze obecni na meczu Old Spice ze Startem zastanawiali się ile pieniędzy przekazała firma za wejście do nazwy pruszkowskiego zespołu. Klubowi sternicy jak zawsze zasłaniali się tajemnicą handlową. Paweł Gmoch, prezes rady nadzorczej, powiedział nam, że Old Spice wykupił srebrny pakiet, a to oznacza, że w przypadku możniejszego sponsora, będzie na drugim miejscu nazwy. – Dwa lata temu za srebrny pakiet mogliśmy otrzymać nawet milion dolarów – powiedział Gmoch, syn byłego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, również obecnego na meczu Startu. – Dzisiaj trudno o takie pieniądze. Cieszymy się z każdej złotówki. W przypadku Old Spice liczymy, że nasza współpraca dopiero się rozwinie. To sponsor na przyszłość. W kuluarach mówi się, że cena „srebrnego pakietu” to ok. 400 tys. zł. Minuta ciszy Przed meczem Startu pruszkowscy kibice uczcili minutą ciszy tragiczną śmierć pięciu członków rodziny Brahima Konare, którzy utonęli podczas katastrofy promu. Konare miał zagrać w Pruszkowie, jednak nie dostał biletów na samolot i powrót do Polski musiał przesunąć na niedzielę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama