Reklama
PIŁKARSKA II LIGA * MC Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Łęczna 2:2 (1:2)
- 14.10.2002 11:57
d Do ostatniej minuty Górnik prowadził w Bielsku-Białej 2:1. Od początku sezonu jeszcze żadnemu zespołowi nie udało wyjechać z kompletem punktów ze stadionu beniaminka. Jednak łęcznianie też nie będą tymi pierwszymi. Już w doliczonym czasie gry gospodarze po rzucie rożnym zdołali doprowadzić do wyrównania.
Paweł Kowalski, zgodnie z zapowiedzią, ponownie dokonał korekt w składzie. Na ławce rezerwowych usiadł Paweł Bugała. Do obrony powrócił Wojciech Jarzynka, na lewą pomoc Piotr Wójcik, a do ataku Sebastian Szałachowski.
Mecz zaczął się niekorzystnie. Już w 2 min Marcin Klaczka kopnął z 20 m w poprzeczkę, piłka wróciła przed pole karne, ale silna dobitka Grzegorza Więzika znalazła drogę do siatki. W odpowiedzi Dawid Bułka złapał piłkę po uderzeniu Andrija Griszczenki. Do 25 min goście, na bardzo grząski boisku uzyskali przewagę, a bliski powodzenia był Szałachowski oraz ponownie Griszczenko. Podbeskidzie otrząsnęło się po szturmie \"górników” i stworzyło kilka groźnym okazji do podwyższenia. Adrian Sikora w sytuacji sam na sam z Maciejem Mielcarzem nie trafił do bramki, Bartosz Woźniak strzelił w boczną siatkę, a \"bombę” Klaczki odbił łęczyński bramkarz.
Goście szybko uporządkowali grę i po jednej z akcji i \"główce” Szałachowskiego drogę piłce do bramki zagrodziło... błoto. W 36 min kombinacyjny atak Grzegorza Skwary i Griszczenki zakończył się wreszcie celnym strzałem z bliska Ukraińca. Jeszcze Podbeskidzie nie wróciło do równowagi, gdy tuż przed przerwą straciło drugiego gola po rzucie wolnym Jarzynki. Szansę na podwyższenie miał znowu \"Seba”, ale po raz kolejny piłka zmierzająca do siatki stanęła w błocie...
Druga połowa rozpoczęła się od rzutu karnego dla MC, podyktowanego na wyrost, za starcie Piotra Jaroszyńskiego z Piotrem Czakiem. Na szczęście Mielcarz nie dał się pokonać z 11 m Więzikowi. Od tej pory gospodarze zaczęli grać bardzo chaotycznie. Łęcznianie wykorzystali to, popisując się dojrzałością i spokojem. Dwukrotnie bliski powodzenia był Grzegorz Bronowicki. Nic nie zapowiadało, aby Górnik mógł stracić wygraną. Aż do 76 min. Wówczas Bartłomiej Wilk za kopnięcie rywala bez piłki zobaczył czerwony kartonik; po meczu sam przyznał, że było to głupie zachowanie. Grając w przewadze miejscowi zepchnęli \"zielono-czarnych” do defensywy. Arbiter przedłużył mecz o 4 min i właśnie w doliczonym czasie gry, po kolejnym rzucie rożnym rezerwowy Tomasz Żukowski zdobył wyrównująca bramkę. (ogor)
BRAMKI
1:0 Więzik 2, 1:1 Griszczenko 36, 1:2 Jarzynka 42, 2:2 Żukowski 90
SKŁADY
Podbeskidzie: Bułka - Jendryczko, Piekarski, Bujok - Klaczka - Woźniak (70 Hajduczek), Szłapa, Więzik (57 Gałgan), Bogdan (57 Żukowski) - Sikora, Czak.
Górnik: Mielcarz - Jaroszyński, Jarzynka, B. Wilk, Boguś - G. Bronowicki, P. Bronowicki, Skwara (85 Bugała), Wójcik (90 Bożyk) - Griszczenko, Szałachowski (66 Bański).
KARTKI
Czerwona: B. Wilk (G) w 76 min za kopnięcie rywala bez piłki. Żółte: Bujok, Hajduczek, Bogdan (P) - Jaroszyński, B. Wilk, Skwara (G). Sędziował: Mariusz Podgórski z Wrocławia. Widzów: 4500.
Paweł Kowalski (Górnik)
Nie ma się z czego cieszyć, jeśli w ostatniej chwili wymykają się trzy punkty. Byliśmy zespołem lepszym. Graliśmy lepszy futbol, ale zabrakło nam szczęścia. Jeżeli Wilk powiedział, że za głupotę dostał czerwoną kartkę, to nie widzę powodu, aby to komentować. Natomiast jeśli chodzi o rzut karny, to najlepiej by się stało, aby sędziowie z takich powodów ich nie dyktowali.
Wojciech Borecki (Podbeskidzie)
Już zwątpiłem w osiągniecie korzystnego rezultatu. Jednak okazuje się, że w futbolu trzeba wierzyć do końca. Jestem uradowany, że udało się sięgnąć po jeden punkt z tak wymagającym rywalem. Ten remis cieszy bardziej od nie jednego zwycięstwa w II lidze. Z innej strony nie wiem co by się dalej działo, gdyby przy naszym prowadzeniu, w środku pierwszej połowy, udało się zdobyć drugiego gola...
- Gdybyśmy stracili kolejnego gola, to w Łęcznej chyba by się zapaliło... - wtrącił trener Kowalski.
Reklama













Komentarze