Reklama
Zwyciężyły bez problemów
Zamieszanie wokół osoby pierwszego trenera nie odbiło się na formie zawodniczek Bystrzycy Lublin. Mistrzynie Polski pokonały na wyjeździe Łącznościowca Szczecin, umacniając się na prowadzeniu w tabeli ekstraklasy.
- 23.11.2003 22:01
Łącznościowiec: Sziwierska, Kociuba – Całużyńska 5, Andrzejewska 2, Kowalewska 2, Naumienko 3, Piątke 1, Sawicka 4, Szott 2, Brzozowska 1, Stefaniuk, Stankiewicz, Salatyńska. Kary: 4 min.
Bystrzyca: Chemicz – Aleksandrowicz 3, Damięcka 5, Rola 4, Majerek 2, Silantiewa 5, Luberecka 6, Wolska 5, E. Malczewska, Marczuk, Hipnarowicz. Kary: 16 min.
Sędziowali Chmielewski i Wiśniewski z Kwidzyna.
Mecz pierwszego zespołu w tabeli z ostatnim był wyrównany tylko do 9 min, kiedy wynik był remisowy (3:3). Później wzięło górę doświadczenie i umiejętności przyjezdnych, które szybko odskoczyły na pięć bramek. Już do końca pierwszej odsłony stale utrzymywała się przewaga 6–7 trafień na korzyść Bystrzycy.
W 35 min lublinianki prowadziły 20:12 i było w zasadzie po meczu. Mistrzynie Polski nie pozwalały szczeciniankom na zbliżenie się bliższe niż 8 bramek. Jednak dopiero na pięć minut przed końcową syreną przewaga przyjezdnych osiągnęła dziesięć trafień (27:17).
Kolejny udany mecz rozegrała bramkarka Magdalena Chemicz. Dobrze spisywała się wysoka obrona Bystrzycy, choć rywalki nie unikały ostrej walki – Wioletta Luberecka została uderzona w nos. Niestety, lubliniankom ponownie przytrafiały się przestoje w grze. Gdyby je wyeliminować wygrana mistrzyń Polski mogła być jeszcze bardziej okazała. Lepszych momentów było jednak więcej i zespół gości mógł sobie pozwolić na efektowną grę, m.in. tak lubiane przez kibiców wrzutki. Trzeba także pamiętać o zmęczeniu, bo dla Bystrzycy był to już trzeci mecz w przeciągu tygodnia. Przedmeczowa nerwowość nie odbiła się na szczęście na poczynaniach zawodniczek. Zespół poprowadził trener Edward Jankowski, zaś Tomas Kutka na razie oglądał mecz.
Reklama













Komentarze