Reklama
Koniec laby w Górniku
Artur Holewiński, Janusz Wolański i Piotr Matys pojawili się na pierwszym tegorocznym treningu beniaminka z Łęcznej. W czwartek przejdą dodatkowe badania w Warszawie, a następnego
dnia cały tercet ma już podpisać kontrakty. Z wypożyczenia do Motoru
Lublin powrócił Sebastian Szałachowski
- 06.01.2004 21:43
Chciałbym dobrze przygotować się do rundy wiosennej i zostać w Górniku. Nie chcę wracać do Motoru - wyznał Sebastian. Chyba ostatnim, który zameldował się po przerwie w siedzibie klubu był Ireneusz Kościelniak. - To nic. Zobaczysz, pierwsi będą ostatnimi. Ale drogę miałem beznadziejną i dotarłem dopiero w nocy - mówił jak zwykle tryskający humorem \"Kostek”, który zanim wkroczył do szatni, zdążył wcześniej wszystkim napotkanym osobom złożyć życzenia noworoczne. Z Ukrainy przyjechał też Andrij Griszczenko, obchodzący właśnie prawosławne święta. - Co było robić. W domu zostawiłem żonę i córkę, bo i tak wkrótce wyjeżdżamy na obóz. No, ale zobaczymy jak potoczą się sprawy.
Za to z całą rodziną z Łodzi przyjechał już do mieszkania w Lublinie Artur Kościuk. Z sylwestra spędzonego w okolicach Linzu zdążył wrócić Tomek Copik. Gdy wyjeżdżał na święta uskarżał się na ból w pachwinie. - I dalej boli jak diabli. Czeka mnie wyjazd na badania do Warszawy - skarżył się \"Copa”. Lepiej za to poczuł się Marcin Boguś: - Miałem podkręcone kolano, lecz już przestała doskwierać mi ta dolegliwość.
W porównaniu z ubiegłą rundą w Łęcznej nie pojawili się Maciej Pastuszka, Wojciech Jarzynka i Wojciech Korzan, którym \"podziękowano” za usługi. Był natomiast Piotr Wójcik, znajdujący się w identycznej sytuacji. - Na razie trenuję z zespołem, bo rozpoczął się okres przygotowawczy, ale to tylko sytuacja przejściowa. W tej chwili jeszcze nie wiem, gdzie odejdę - wyjaśnił Piotrek. Ze względów rodzinnych nie dojechał Tomasz Prasnal oraz kontuzjowany Krzysztof Kłosiński. Nie pojawił się też awizowany zawodnik Hetmana Zamość Tomasz Sobczyk.
Pierwsze zajęcia trenerzy Górnika zaplanowali na bocznym boisku. Upiekło się tylko Bartoszowi Rachowskiemu i Sylwestrowi Czereszewskiemu, przechodzącym rehabilitację. Obaj powędrowali do siłowni. Jednak zanim to nastąpiło, wszyscy piłkarze musieli stanąć na wagę. Każdy kilogram nadwyżki wyceniono na tysiąc złotych. - W dwóch przypadkach trzeba będzie płacić - stwierdził z tajemniczym uśmiechem kierownik drużyny Ryszard Majewski, ale nie chciał ujawnić o kogo chodzi. - O proszę. W czasie świąt straciłem trzy kilo i teraz klub będzie chyba musiał wypłacić mi trzy tysiące złotych - cieszył się drugi trener Jacek Fiedeń.
Po kilkunastominutowym bieganiu po śniegu przeprowadzono rozgrzewkę, a kwintesencją inauguracyjnego treningu była gierka 2 razy 25 minut. Jacek Zieliński podzielił piłkarzy na dwa zespoły - \"pomarańczowych” i \"zielonych”. W tym pierwszym znaleźli się: Mioduszewski, Bożyk, Kościuk, Boguś, Smolak, Bugała, Soczewka, Budka, G. Bronowicki, Szymanek, Griszczenko, a w drugim: Holewiński, Kościelniak, Jaroszyński, Copik, Wolański, P. Bronowicki, Skwara, Nowak, Wójcik, Matys, Szałachowski.
Przed pierwszym gwizdkiem trener uprzedził zawodników - Bez szaleństw. Nic nie trzeba udowadniać - tonował szkoleniowiec. Pierwszego gola w 2004 roku strzelił dokładnie o godz. 13 Piotr Wójcik, czyli ten, którego w rundzie wiosennej nie zobaczymy w Górniku. Przed przerwą z rzutu karnego podwyższył dla \"zielonych” Ireneusz Kościelniak. Po zmianie stron podwyższył pięknym kopnięciem z dystansu Konrad Nowak. Tomek Copik aż krzyknął z podziwu - Brawo Marek! (to od aktora Marka Kondrata). Po raz czwarty Roberta Mioduszewskiego pokonał Sebastian Szałachowski. - Czy zostanie u nas? Najpierw musi udowodnić, że tego chce - skwitował szkoleniowiec. A później zaczął dopingować przegrywających \"pomarańczowych”. - Jadą z wami, jak z furą obornika. Święta już się skończyły. \"Buła” wykop się z tego śniegu.
Gierka miała być spokojna, ale jak zwykle nie zbrakło przekomarzania. - Spalony - krzyknął któryś z piłkarzy. - Nie gramy na spalone - odparł trener Zieliński. - Jak to, nie gramy na spalone?! - zdziwił się zaskoczony Jacek Fiedeń, stojący daleko po drugiej stronie boiska. Grzegorz Skwara domagał się nawet czerwonej kartki za faul Artura Kościuka na \"Szałce”.
Paweł Bugała krytyczne słowa trenera wziął sobie do serca. W ciągu pięciu minut zdobył trzy gole. Zrobiło się tylko 3:4. \"Zieloni” zaczęli się denerwować. Ładnym indywidualnym atakiem popisał się Grzegorz Skwara, ale trafił tylko w słupek. Zieliński skwitował to komplementem. - Piękna akcja. Irek Kościelniak - \"prychając” miał inne zdanie: Piękna?! I teraz jadą z kontrą. Wracaj Mały!
Gdy wydawało się, że zemści to się golem wyrównującym, Skwara wykorzystał sytuację sam na sam, zdobywając piątego gola. Z rozłożonymi ramionami padł na śnieg i krzyknął - I tak się kończy ten mecz. Proszę o zdjęcie. - \"Zieloni” pokonali \"pomarańczowych” 5:3.
W tym tygodniu łęcznianie będą trenowali raz dziennie. Na pierwsze zgrupowanie do Szczyrbskiego Pleso na Słowacji pojadą 15 stycznia, a 28 stycznia rozegrają pierwszy sparing z Hetmanem
Piotr Matys
- Już się dogadałem i nawet podpisałem wstępną umowę. Kropkę nad \"i” postawimy po badaniach u dr. Śmigielskiego. Przez zespół zostałem normalnie przyjęty. Ze wspólnych występów w ŁKS znam się z Arturem Kościukiem. Żal było opuścić Widzew, ale tylko chłopaków z drużyny. Z trenerem Kasalikiem rozstawałem się bez żalu. Powiedział mi, że nie mam szans na granie u niego. Mam nadzieję, że w Górniku wywalczę sobie miejsce w pierwszym składzie i z meczu na mecz będę prezentował się coraz lepiej. Wierzę, że poradzę sobie z presją i swoją grą wzmocnię łęczyński zespół.
Janusz Wolański
- Szczakowianka nie wywiązała się z umowy, dlatego postanowiłem skorzystać z propozycji łęczyńskiego klubu. Od wielu osób słyszałem o nim wiele pozytywnych rzeczy, w tym od chłopaków występujących w Górniku. Przyszedłem grać na prawej pomocy. Nie mam konkurentów? Nie sądzę. A konkurencja zawsze jest potrzebna. Na razie mieszkam w klubowym hotelu, ale jak najszybciej chciałbym znaleźć mieszkanie w Lublinie.
28.01 - Hetman Zamość, 31.01 - Motor Lublin, 4.02 - Ceramika Opoczno, 7.02 - Polonia Warszawa, 11.02 - Tłoki Gorzyce, 14.02 - Górnik Zabrze i prawdopodobnie jeszcze jeden w nieustalonym terminie. 23 lutego łęcznianie wyjadą na zgrupowanie do Turcji, gdzie rozegrają trzy mecze z zespołami zagranicznymi. Do Polski powrócą 4 marca. Ostatni sparing rozegrają 6 marca z Siarką Tarnobrzeg.
Górnik jeszcze nie sfinalizował kontraktów z nowymi zawodnikami, a już myśli o przedłużeniu umów z dotychczasowymi piłkarzami. I bardzo dobrze, bo po 30 czerwca, po tych najlepszych może już nie być śladu. Konkurencja wcale nie śpi.
- Jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej zaproponujemy chłopakom, na którym nam zależy i z którymi wiążemy przyszłość, podpisanie nowych kontraktów, już na przyszły sezon - przyznał menedżer Waldemar Kwiatkowski. (ogor)
Reklama













Komentarze