Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mecz w Rzeszowie przełożony

Padający śnieg i deszcz uniemożliwił rozegranie pierwszego żużlowego meczu w Rzeszowie, w którym miejscowa Stal miała zmierzyć się z lubelskim TŻ Sipma. Nowego terminu nie uzgodniono i datę powtórki prawdopodobnie ustali Główna Komisja Sportu Żużlowego.
TŻ wyjechało do Rzeszowa w najsilniejszym składzie, ze Szwedem Peterem Karlssonem na czele. W kadrze znalazł się także niedawno pozyskany z pilskiej Polonii Mariusz Franków. Mimo trudnych warunków na torze lublinianie chcieli zaryzykować i przystąpić do rywalizacji. - Zależało mi na rozegraniu spotkania, ale po naradzie z zawodnikami doszliśmy do wniosku, że byłoby to zbyt ryzykowne - powiedział Jarosław Siwek, dyrektor TŻ Sipma. - Mecz na pewno byłby mało ciekawy, ale mieliśmy dużą szansę na wygraną. Decydowałby start, a później oglądalibyśmy jazdę gęsiego. Może rzeczywiście nie było sensu narażać zdrowia zawodników, zwłaszcza na początku sezonu, kiedy niektórym żużlowcom brakuje objeżdżenia. Nowego terminu nie uzgodniliśmy. Chcieliśmy jeździć w najbliższą środę, ale rzeszowianie uczestniczą w indywidualnych turniejach. Takich imprez będzie dużo w kwietniu, dlatego obawiam się, że będzie kłopot ze znalezieniem wolnego dnia. Już na najbliższą niedzielę zaplanowano drugą serię spotkań o mistrzostwo I ligi. Tym razem TŻ zaprezentuje się lubelskiej publiczności w meczu z GTŻ Grudziądz. Goście wymieniani są w gronie zespołów, które będą liczyły się w walce o miejsce w czołowej czwórce. GTŻ pozyskało przed sezonem Roberta Sawinę, a liderem zespołu zapewne będzie Amerykanin Billy Hamill. Po wielu latach na lubelskim torze ponownie zobaczymy Pawła Staszka, wychowanka Motoru. Kolejne ligowe spotkanie będzie rozegrane w Lublinie dopiero 3 maja. Wszystko przez wycofanie się z I ligi Polonii Piła, z którą TŻ miało rywalizować 18 kwietnia. Pilanie prawdopodobnie będą występowali w II lidze. Z tego powodu na pewno ulegnie zmianie regulamin rozgrywek w drugiej fazie sezonu, kiedy cztery słabsze zespoły I-ligowe miały walczyć z czterema czołowymi drużynami II ligi. Żużel to sport, w którym człowiek ściśle współgra z maszyną. Motocykl to przede wszystkim silnik. Dobrze spasowany motor to połowa sukcesu. Od 16 lat Tadeusz Waryszak w swoim Centrum Motoryzacji KEWT „szyje na miarę” silniki dla lubelskich żużlowców, a dokładnie układy korbowo-tłokowe. W żużlu zaplecze serwisowe jest niezwykle ważne, acz przez kibiców niedoceniane. • 16 lat wspomaga pan lubelski klub. Na czym polega pomoc? – Mam dwie pasje. Pierwsza to mechanika, a dokładniej silniki. Druga – żużel. Obie się ze sobą łączą. Zawodowo zajmuję się remontami dużych silników wysokoprężnych w Centrum Motoryzacji KEWT. No i stąd już droga prosta. 16 lat temu łyknąłem bakcyla czarnego sportu i zaczęła się moja życiowa przygoda. Wcześniej jednak przygotowywałem silniki (układy korbowo-tłokowe) dla Wiesława Steca, który wprowadził mnie w arkana sportów motorowych. Nasza współpraca trwa. Wykorzystując umiejętności i wiedzę pracowników oraz specjalistyczny sprzęt, przygotowuję silniki motocykli żużlowych. Dbam o część mechaniczną, czyli regenerację głowic, korbowodów, modernizację tłoków oraz wykonanie tulei cylindra. To wszystko musi grać jak w szwajcarskim zegarku. Potem do akcji wkracza tuner, który nadaje ostateczny wyraz silnikowi. A efekty naszej wspólnej pracy widać na torze. Albo motor jedzie, albo nie. • To dość precyzyjna robota… – O tak. Układ korbowo-tłokowy musi być bardzo dokładnie spasowany, do jednej setnej milimetra. Rygorystycznie przestrzegamy reżimu technologicznego oraz norm producentów silników. • 16 lat to jedno pokolenie żużlowców. Ile silników już przeszło przez pana ręce? – Pobieżnie licząc, to ponad 1000. • Czy ktoś docenił pana wkład jako sponsora i działacza? – W 1998 roku, z okazji 10 rocznicy współpracy z lubelskim żużlem, otrzymałem adres gratulacyjny od Pawła Bryłowskiego, prezydenta miasta Lublin. • Słyszałem, że ma pan też pewne sukcesy racjonalizatorskie… – Jedna z firm produkuje tłoki zgodnie z moją modernizacją. Jak zaczęliśmy się w KEWT bawić w żużel, to razem z inżynierami zastanawialiśmy się, co polepszyć w silniku żużlowym. Zmodernizowaliśmy kształt tłoczyska, co przyniosło bardzo dobre efekty. • Sponsorowanie lubelskiego żużla musiało sporo kosztować? – Nie wszystko robi się dla pieniędzy. Najważniejsze, aby pomóc klubowi i zawodnikom. • Jakie plany na ten sezon? – Marzy mi się ekstraliga. Zadanie trudne, ale dopóki motory na torze, to wszystko jest możliwe, posłużę się parafrazą słynnego powiedzenia Kazimierza Górskiego. Rozmawiał Paweł Puzio

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama