Reklama
Rehabilitacja Motoru
d Grzegorz Komor po raz trzynasty wystąpił w roli pierwszego trenera piłkarzy Motoru i „trzynastka” okazała się szczęśliwa. Jego drużyna pokonała w sobotę czwarty zespół III ligi – Górnika Wieliczkę, rehabilitując się za pierwszą wiosenną wpadkę w Rzeszowie, gdzie przed tygodniem lublinianie przegrali z dużo niżej notowaną Resovią.
- 28.03.2004 21:43
BRAMKI
1:0 – Nowak w 20 min, 2:0 – Ziółkowski (samobójcza) w 87 min.
SKŁADY
Motor: Sejud – Maciejewski, Ryczek, Różański, Szynkaruk, Nowak, Maziarz, Kubiak, Zajączkowski (81 Syroka), Prędota, Popławski (63 Koczon).
Górnik: Juszczyk – Powroźnik, Baran, Ziółkowski, Harłacz, Gruszka, Musiał, Wejnar, Kusia (25 Cebula), Zegarek, Kopyść (46 Suchan, 75 Szczepański).
Czerwona kartka: Baran (w 86 min).
Żółte kartki: Harłacz, Baran.
Sędziował: Zdzisław Sadowski (Ciechanów). Widzów – 1000.
yższali przeciwników. Goście z trudem konstruowali akcje ofensywne i praktycznie tylko raz poważnie zagrozili lubelskiej bramce (w 90 min po strzale Macieja Musiała, Paweł Maziarz wybił piłkę z linii bramkowej). Jeżeli w polu karnym Motoru dochodziło do nielicznych spięć, to był to wynik niefortunnych zagrań Roberta Różańskiego. Jedno z nich mogło zakończyć się utratą gola. W 58 min obrońca Motoru próbował wyekspediować piłkę jak najdalej od własnej bramki, ale w efekcie... podał do Piotra Gruszki. Na szczęście 33-letni pomocnik Górnika zachował się jak nowicjusz. Mógł sam wykończyć akcję, mógł podać do Pawła Zegarka, ale ostatecznie wybrał inny wariant. Uwikłał się w walkę z dwoma zawodnikami gospodarzy i skończyło się tylko na strachu. To było wszystko, na co pozwolili rywalom lubelscy piłkarze.
Przewaga Motoru nie podlegała dyskusji. Już pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się golem. Atak zainicjował bardzo pracowity i najczęściej faulowany przez przeciwników Marcin Popławski. Płasko dośrodkował z lewej strony, a Konrad Nowak uprzedził defensora Górnika i strzałem z bliska trafił do siatki. W 40 min znowu oglądaliśmy bardzo ładną akcję Motoru. Tym razem Popławski świetnie współpracował z Piotrem Prędotą. Po wymianie podań między tymi zawodnikami, Popławskiego w ostatniej chwili powstrzymał Powroźnik. Pod koniec pierwszej połowy próbkę strzeleckich umiejętności dał Marcin Kubiak. Najpierw odebrał piłkę, a chwilę później huknął z 20 m, minimalnie nad poprzeczką.
Bardzo aktywny był w tym meczu Piotr Prędota, wciąż imponujący dużą szybkością. Napastnik Motoru mógł podwyższyć prowadzenie w 47 min, ale uderzył obok słupka. W 50 min nad bramką strzelił Paweł Zajączkowski (z rzutu wolnego, z 19 m). W 63 min przestrzelił Maziarz, a po chwili jeszcze bliżej celu był Prędota. Strzelił głową po precyzyjnym dośrodkowaniu Zajączkowskiego, jednak piłka minęła bramkę. Następną okazję miał Daniel Koczon. Po podaniu Nowaka mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z Marcinem Juszczykiem, ale został sfaulowany przez Grzegorza Barana, który za to przewinienie otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Obrońcy Górnika, coraz mocniej naciskani przez lublinian, nie ustrzegli się kolejnego błędu. W 87 min niepewnie interweniujący Bartosz Szczepański trafił w Roberta Ziółkowskiego, a ten skierował piłkę do własnej bramki, przypieczętowując zasłużone zwycięstwo Motoru. •
Reklama













Komentarze