Reklama
2:1 Górnika z Widzewem
Po sześciu meczach bez kompletu punktów beniaminek z Łęcznej przypomniał sobie wreszcie smak zwycięstwa. W samą porę! Bo z kim wygrywać, jeśli nie z Widzewem!? - można zapytać nieco sceptycznie. O \"wyszarpanej” wygranej przesądziła końcówka spotkania, w której łęcznianie zaprezentowali charakter z rundy jesiennej, a złotego gola zdobył debiutujący w ekstraklasie Sebastian Szałachowski
- 05.04.2004 09:19
BRAMKI
1:0 - Janusz Wolański (11) (głową), 1:1 - Rafał Pawlak (50), 2:1 - Sebastian Szałachowski (87).
SKŁADY
Górnik: Mioduszewski 6 - Kościelniak 6, Budka 5, Bożyk 6 - Wolański 6, Soczewka 6, P. Bronowicki 3 (34 Nikitović 4), Bugała 5 (84 Szałachowski 5), Wójcik 7 - Matys 3 (46 Griszczenko 4), Skwara 6.
Widzew: Tyrajski - Pawlak, Bruno, Kaliszan, Drajer - Nazaruk (90 Lelo), Rachwał, Rzeźniczak (46 Walburg), Ława - Masłowski (46 Seweryn), Juliano.
Żółte kartki: Ireneusz Kościelniak, Piotr Soczewka, Grzegorz Skwara (Górnik) - Patryk Rachwał, Sławomir Nazaruk, Juliano (Widzew). Sędziował: Robert Werder (Warszawa). Widzów: 7000.
Ocena meczu: 3.
Piłkarz meczu: Piotr Wójcik.
Gospodarze od początku rzucili się na Widzew i już w 28 sekundzie Grzegorz Skwara strzelił obok bramki. Rywale szybko zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, co chyba uśpiło podopiecznych trenera Zielińskiego, bo po nieporozumieniu obrońców Rafał Pawlak znalazł się sam przed Robertem Mioduszewskim. Na szczęście \"Miodek” wygrał ten pojedynek. Riposta Górnika była uderzająca. W 11 min z rzutu rożnego dośrodkował Wójcik, a mierzący 170 centymetrów Janusz Wolański obiegł obrońców i będąc \"na krótkim słupku” strzelił głową do siatki. Niewiele później Wójcik sam mógł zdobyć gola, ale po uderzeniu z rzutu wolnego piękną paradą popisał się Norbert Tyrajski. W 19 min w obozie gospodarzy zawrzało. Grzegorz Skwara założył siatkę Marcinowi Drajerowi, minął drugiego rywala i padł w polu karnym. - Byłem faulowany - zapewniał filigranowy napastnik, ale arbiter był innego zdania.
Jednak najlepszą okazję miejscowi stworzyli w 28 min. Mioduszewski szybko podał do Skwary, a ten po profesorsku zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Bronowickiego. \"Skuter” mógł zapytać Tyrajskiego: który róg chłopie wybierasz? Jednak nie potrafił podjąć żadnej decyzji, co jest gorsze nawet od podjęcia tej złej. Łódzki bramkarz bez pardonu wszedł w Piotrka i nie dość, że nie było gola, to jeszcze niefortunny strzelec musiał kontuzjowany opuścić boisko. Tuż przed przerwą groźnie było jeszcze pod obiema bramkami, po strzale Łukasza Masłowskiego i próbie strzału Piotra Matysa.
Już po pierwszej połowie powinno być \"po meczu”, ale na początku drugiej spotkanie zaczęło się od początku. W 50 min niemal kopia akcji z 11 minuty przyniosła wyrównującego gola. Juliano dośrodkował z rogu, a niewysoki Pawlak głową posłał piłkę do siatki. Tego Górnik nie spodziewał się. A Widzew zaczął \"gryźć trawę”. W 69 min Pawlak minął Budkę, po czym płasko strzelił; na szczęście piłkę złapał Mioduszewski. Dziesięć minut później chyba wszyscy widzieli piłkę w bramce. Bartosz Ława zagrał na wolne pole do Juliano, lecz strzał Brazylijczyka o centymetry minął bramkę. Na murawie i trybunach zaczęło robić się nerwowo.
Remis wisiał w powietrzu. W 84 min z boiska zszedł Paweł Bugała, do pomocy został cofnięty Skwara, a do ataku powędrował debiutujący w pierwszej lidze Sebastian Szałachowski. Trzy minuty później z rzutu wolnego dośrodkował Wójcik, a mierzący 174 centymetry \"Szałka” głową zdobył zwycięskiego gola! Stadion eksplodował radością.
• To chyba zaskoczenie, że wyszedłeś w pierwszym składzie?
- Zgadza się, bo też byłem zaskoczony. Powiem szczerze, że w ostatniej chwili miałem rozmowę z trenerem i powiedział, że postawi na mnie. Stwierdził, że mogą liczyć się stałe fragmenty gry i rzeczywiście, to się sprawdziło.
• Chyba spełniłeś oczekiwania trenera i wykorzystałeś szansę. Rozegrałeś bardzo dobry mecz.
- Myślę, że tak. A przynajmniej bardzo bym chciał, żeby trener postawił na mnie. Jeśli tak się stanie, będę starał się odwdzięczyć za zaufanie jak najlepszą grą.
• Do tej pory było dużo narzekań i utyskiwań na grę bocznych pomocników. W spotkaniu z Widzewem było już dużo lepiej.
- Wyszło nam kilka akcji, kilka dośrodkowań i najważniejsze, że przyniosło to wymierne efekty. Strzeliliśmy gole i - co najistotniejsze - wygraliśmy ten mecz.
• Ty również byłeś dwukrotnie blisko strzelenia goli z rzutów wolnych.
- Do pełni szczęścia zabrakło może pół metra, aby piłka trafiła do siatki. Może następnym razem?
• Chyba ostatnio dużo pracowałeś nad stałymi fragmentami gry...
- Owszem, na treningach sporo czasu poświęcałem rzutom rożnym i rzutom wolnym. No i to zaczęło wychodzić w meczu.
• Dlaczego tak długo nie potrafiliście otrząsnąć się po golu Widzewa?
- W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka sytuacji i praktycznie spotkanie mogło zostać rozstrzygnięte przed przerwą. Chwila nieuwagi, też przy stałym fragmencie, jeden z rywali został nie przykryty i stało się. To był taki bokserski cios. Dobrze, że w ostatnim momencie zdołaliśmy jednak otrząsnąć się z tego delikatnego nokautu i podnieść się na nogi.
• To będzie już przełamanie Górnika i znowu kibice zobaczą zespół taki, jak w rundzie jesiennej?
- Mam nadzieję, że tak i znowu Górnik będzie walczący. A następne mecze będą dla nas układać się zwycięsko. I oby wcześniej, nie w ostatnich minutach.
• Chyba już na stałe, po takim występie, wkroczysz do podstawowej jedenastki, na lewą pomoc?
- Chciałbym, i to jak bardzo! Ode mnie zależy to, w jakimś stopniu, ale również od trenera. Jednak jestem optymistą i myślę, że tak się stanie. Będę się starał. Zwycięstwo z Widzewem dedykuję mojej rodzinie, żonie Magdzie i córeczce Oliwii. Dla nich gram i teraz cieszę się z obu goli oraz trzech punktów.
• Lepszego debiutu w ekstraklasie nie mogłeś sobie wymarzyć.
- Oczywiście, że jestem niezwykle zadowolony. Moja bramka była uwieńczeniem walki całego zespołu. Co prawda zagramy jeszcze w Katowicach, ale cieszę się, że już teraz sprawiłem kolegom i sobie trochę radości przed świętami.
• Zdobyłeś gola, pomimo nie najwyższego wzrostu, głową.
- Nieważne jak się strzela, ważne, że piłka wpadła do siatki. Wychodziłem z myślą, aby zdobyć gola i udało się.
• Wszedłeś w 84 min przy stanie 1:1. Gdyby Górnik w tym momencie prowadził dostałbyś szansę debiutu?
- Z tym pytaniem trzeba już zwrócić się do trenera.
• Czułeś tremę?
- Nie, w ogóle o tym nie myślałem.
• Z trzeciej ligi do ekstraklasy to spory przeskok.
- Po rundzie jesiennej wróciłem z wypożyczenia, z Motoru Lublin. Występy w trzeciej lidze były dla mnie dobrym przetarciem przed wejściem na pierwszoligowe boiska.
• Podobno wkrótce bierzesz ślub.
- To prawda. W \"lany poniedziałek”. Korzystając z okazji chciałbym zwycięstwo Górnika zadedykować Marcie, mojej przyszłej żonie.
Tomasz Łapiński
Spotkanie zaczęło się dla nas bardzo źle, za bardzo byliśmy cofnięci. Drugą połowę zagraliśmy całkiem przyzwoicie, byliśmy drużyną lepszą. Mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo. Nie zdobyliśmy punktów w Łęcznej i musimy zacząć szukać ich gdzieś indziej. To, że gole strzelili nam akurat dwaj niscy zawodnicy, też jest dla mnie zagadką. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, dlatego jest bardzo mała szansa abym wrócił na boisko. •
Franciszek Smuda
- Musimy coś zrobić tym składem, który jest. Mamy mało pierwszoligowego materiału, ale widzę jeszcze szansę. I trzeba ją wykorzystać. Staram się robić to jak najlepiej. Ja tego nie \"holowałem” od początku. Brakuje mi zawodnika takiego jak Rysiu Czerwiec, który pod koniec meczu potrzymałby piłkę. Brakuje mi takich zawodników, którzy potrafią pokierować resztą. Namawiam do powrotu Tomka Łapińskiego, ale nie wiem, czy mi się uda. Mój poprzednik, Jerzy Kasalik, nie jest ciągle rozliczony z Widzewem, dlatego nie mogłem oficjalnie poprowadzić zespołu, tylko wystąpiłem w roli II trenera.
1. Wisła Kraków 17 42 14-0-3 48-20
2. Legia Warszawa 17 38 11-5-1 33-13
3. Amica Wronki 17 36 11-3-3 33-16
4. Groclin Dyskobolia 17 31 9-4-4 41-15
5. Górnik Łęczna 17 26 8-2-7 18-27
6. Wisła Płock 17 26 7-5-5 27-26
7. Górnik Zabrze 17 24 6-6-5 18-20
8. Odra Wodzisław 17 22 6-4-7 20-26
9. GKS Katowice 17 21 6-3-8 14-30
10. Lech Poznań 17 17 4-5-8 27-26
11. Polonia Warszawa 17 15 3-6-8 16-30
12. Górnik Polkowice 17 12 3-3-11 13-27
13. Widzew Łódź 17 11 2-5-10 17-29
14. Świt Nowy Dwór 17 8 1-5-11 10-30
8 kwietnia: Legia Warszawa – Górnik Polkowice (godz. 19), 10 kwietnia: Polonia Warszawa – Widzew Łódź (17), Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Odra Wodzisław (17), GKS Katowice – Górnik Łęczna (17), Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. – Lech Poznań (18.15), Wisła Płock – Wisła Kraków (17), Amica Wronki – Górnik Zabrze (17).
Reklama













Komentarze