Strażacy uratowali chłopca
O dużym szczęściu w nieszczęściu może mówić trzyletni malec, który wczoraj przed południem wpadł do studni. Upadek z 15 metrów zakończył się dla niego złamaniem nogi.
- 21.10.2004 22:59
Do zdarzenia doszło w Kolonii Wierciszów w gminie Bychawa. Mieszkanka tej wsi razem z trzyletnim synkiem wracała z grzybów. W pewnym momencie dziecko pobiegło za psem i trafiło na opuszczone gospodarstwo. – Na środku była stara studnia. Nie była niczym zabezpieczona – mówi Ryszard Starko, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
Chłopczyk wpadł do studni. Jego matka pobiegła do sąsiadów po pomoc. Ci wezwali straż pożarną. Studnia na szczęście była bez wody. Na głębokości 15 metrów były tylko śmieci i trochę gałęzi. Kilka minut po godz. 12 na miejsce przybył zastęp straży pożarnej z Bychawy. Jednego ze strażaków opuszczono do studni na lince ratowniczej. Ratownicy szybko wyciągnęli chłopczyka.
Niemal w tym samym czasie lądował śmigłowiec ratowniczy. Trzylatek trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Chodźki w Lublinie. – Chłopczyk ma złamaną nogę, ale czuje się dobrze – poinformował nas profesor Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii DSK.
Reklama













Komentarze