Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gniazdko Kwaśniewskich

Dyskretnie i bez rozgłosu podzielili się jajkiem z Marią Jaworską, która sprzedała im swój dom. Z Warszawy wysłali do Kazimierza dwa samochody z najbardziej potrzebnymi rzeczami. W pobliskim ośrodku wypoczynkowym zarezerwowali pokoje dla funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy wiją sobie gniazdko w Kazimierzu.
Kazimierskie koguty płaczą z żalu, bo zeszły na drugi plan. Zeszły, gdy w środę po raz pierwszy otwarto basztę górującą nad zamkiem. Turyści ciągną na wieżę z białego kamienia, by z góry zobaczyć willę Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. - Przyjechaliśmy z Warszawy. Chcieliśmy zobaczyć dom eksprezydenta. Nawet liczyliśmy, że spotkamy ich córkę, która tak fantastycznie wypadła w \"Tańcu z gwiazdami” - z lekka zadyszką mówią Ewa i Olek. - Nie, nie podawajcie naszych nazwisk, bo urwaliśmy się tu bez zgody rodziców. Widać jak na dłoni dom i ogród Kwaśniewskich. - Nic dziwnego, że gdy prezydent Kwaśniewski z prezydentem Kuczmą jedli obiad w dawnym \"Karliku”, to na baszcie stali snajperzy z BOR - opowiada mieszkaniec domu sąsiadującego z \"Karlikiem”. W \"Karliku” dziś jest wypoczynkowy ośrodek jednego z banków, można tu zjeść fantastyczny obiad i nowi mieszkańcy Kazimierza będą mieć go pod nosem. Stoimy na baszcie. Zgada się. Nie trzeba lornetki, żeby zobaczyć świeżutko wymyte okna domu państwa Kwaśniewskich, policzyć gont na dachu i zobaczyć, co smaży się na ogrodowym grillu. - Nie tak łatwo, nie tak łatwo - śmieje się architekt Tadeusz Michalak, który zaprojektował dom na ulicy Góry. Wspomina, jak stał na baszcie, w dole chodzili właściciele z tyczkami. Ustawiał je tak, by przyszły dom jak najmniej było widać z góry. Stąd ogromy, rozłożysty dach strzeże tajemnic mieszkańców i z góry wygląda jak arka Noego. Willa powstała w 1976 roku w kazimierskim stylu. Michalak zaprojektował 400 metrów przestrzeni z ogromną jadalnią, w której stanęły biedermeierowskie meble warte duże pieniądze. Do zaprojektowania ozdobnych kominków zatrudniony został drugi architekt. W domu mieszkał przez kilka lat malarz i kompozytor Jan Wołek, właściciel kazimierskiej galerii \"Suszarnia”. - Pamiętam, że dom i jego wnętrze opisano później w czasopiśmie \"Ładny dom”. Jako dom Wołka. Ani słowem nie zająknięto się o architekcie - śmieje się Tadeusz Michalak. Ile Kwaśniewscy zapłacili za posiadłość z cudownym widokiem na Wisłę? - Kupę szmalu. Co najmniej 2 miliony złotych - mówią sąsiedzi. Ale do końca nie jest to pewne. Dom był wystawiony na sprzedaż od co najmniej dwóch lat. W ofercie jednej z agencji nieruchomości w Warszawie figurował za 1 milion dolarów. W Kazimierzu coraz głośniej mówi się o tym, że poszedł za 4 miliony złotych. - To prywatna sprawa prywatnego człowieka - mówi twardo Michalak. - Opisaliście Kwaśniewskich na wylot. Czego jeszcze chcecie? Nie ma co na siłę szukać sensacji - dodaje Stefan Kurzawiński, bliski sąsiad Kwaśniewskich. I ma rację. Nie tak dawno \"Życie Warszawy” podało, że fiskus sprawdzi, skąd Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy mieli pieniądze na zakup willi w Kazimierzu. Skoro kilka miesięcy temu kupili apartament w najdroższej dzielnicy Warszawy. Ale Bogusława Dygaszewicz, z-ca naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa Mokotów, którą zacytowało \"Życie Warszawy”, powiedziała nam, że jej urząd nie ma nic do Kwaśniewskich, bo nie mieszkają w dzielnicy Mokotów. - Nie komentujemy indywidualnych spraw podatników z uwagi na obowiązującą tajemnicę skarbową - mówi Dygaszewicz, która otwarcie przyznaje, że w sprawę Kwaśniewskich została wmanewrowana. Kazimierz jest na topie od lat. - Jest jedną z najsłynniejszych kolonii artystycznych w Europie - tłumaczy dr Waldemar Odorowski z Muzeum Nadwiślańskiego. Przez wiele lat w Bochotnicy, niedaleko Kazimierza, miał willę Krzysztof Zanussi. Za potężną bramą widać biały dom z ciemnymi okiennicami, altanę, stodołę, drewutnię i studnię z żurawiem. W Kazimierzu wybudował dom Romuald Lipko z Budki Suflera. Jego rezydencja pyszni się ogromnym dachem, fantazyjnymi kominami i ozdobnym ogrodzeniem. W pobliskim Męćmierzu mieszka znany aktor Daniel Olbrychski. Na płocie strzegącym skromnej, ale pięknej, chałupy wisi tabliczka: \"Uwaga, zły pies, a gospodarz jeszcze gorszy”. Cieszą się mieszkańcy. Jeden za drugim. - Może ktoś wreszcie ruszy to miasteczko do przodu. Weźmie się za drogi - mówi Alina Marchocka, sprzedawczyni w tutejszym sklepie. Zacierają ręce restauratorzy. - Wiadomo, Olek lubi dobrze zjeść - mówi jeden z restauratorów. Aleksander Kwaśniewski bardzo ceni sobie kuchnię w \"Zielonej Tawernie”. Lubi także podjeść u Barbary i Cezarego Sarzyńskich. - Poczęstuję go tatarskimi czeburiekami - mówi Robert Sulkiewicz, właściciel modnej restauracji \"U Fryzjera”. Kto się nie cieszy? - Burmistrz Andrzej Szczypa. Kwaśniewscy się sprowadzają, a tu Wisła bulwar i wały podmywa. Śmietnisko jak w najgorszej wsi. Wstyd - mówi właściciel jednej z galerii. Ale nazwiska swojego nie poda. Jeszcze się narazi. - Dotychczas Kwaśniewski był w Kazimierzu tabu. Dostęp do niego miało dwóch ludzi. Wołek. I Sarzyński. A teraz Olek jest nasz. Po prostu sąsiad - dodaje taksówkarz, który pod pomnikiem psa czeka na pasażerów. Dodają sąsiedzi. Janusz Kowalski, właściciel Folwarku \"Walencja”, przycina drzewa i podlewa trawnik. - Odkąd podaliście w prasie o Kwaśniewskich nie ma dnia, żeby nie podjechał samochód na obcej rejestracji z pytaniem, czy aby nie ten dom kupił pan prezydent - śmieje się Kowalski. - To pokazuję. Zbierają się do auta i jadą, żeby na tle wejścia zrobić sobie pamiątkowe foto. Marek Sosik, który w Kazimierzu mieszka od 50 lat i do domu najsławniejszych Kazimierzaków w Polsce, ma przez płot - sprząta koło domu. Siadajcie, siadajcie - mówi z ciepłym uśmiechem. Nie kryje radości z nowego sąsiada. - Jak to będzie, jak to będzie - powtarza z przejęciem. - Chyba mi wypadnie pierwszemu pójść, przedstawić się i przywitać. A potem zaprosić na pachnącą naleweczkę... Waldemar Sulisz Jerzy Pawlik Warszawa - Kazimierzacy powinni się cieszyć z nowych mieszkańców. Podciągną miasteczko w górę. Słyszałem, że ktoś odbudowuje słynną Esterkę, pow- stają supernowoczesne hotele. • Renata Mokijewska, Kazimierz - Nie przesadzałabym z wpływem Kwaśniewskich na nasze miasto. Więcej będzie z tego szumu i pożytku. • Magdalena Mieziencew, Warszawa - Kazimierz jest perełką w Polsce. Nie ma drugiego takiego cuda. Jest tak znany, że chyba już nie potrzeba mu promocji. Czy Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy na coś Kazimierzowi się przydadzą? Nie da się ukryć, że są to ludzie ustosunkowani i gdyby tylko chcieli użyć swoich wpływów, to mogą zdziałać wiele. • Grażyna Grabczak, Kazimierz - Według mnie był dobrym prezydentem Polski. Dobrym gospodarzem. Powinien być wzorem dla naszego burmistrza. Może nawet mu pomoże. Na przykład ściągnie pieniądze na lepsze drogi. Turyści przyjadą i pojadą, a my tu żyjemy. Bardzo wierzę, że jak będzie naszym sąsiadem, to i nam będzie lepiej. • Barbara Jakubowski, Niemcy - Choć mieszkam poza Polską, to co roku wpadam do ukochanego Kazimierza i chcę, by był coraz atrakcyjniejszy. Jolanta Kwaśniewska jest prawdziwą damą i doda miastu blasku. To jest super, że tu zamieszka. Robi dużo akcji charytatywnych i dobrze by było, żeby odbywały się także w Kazimierzu. Jej mąż liczy się w świecie, jeździ z wykładami, jest przed nim międzynarodowa kariera. Lepszego ambasadora Kazimierz mieć nie będzie. • Wanda Błażewicz Kazimierz - Mówcie, co chcecie, mnie nie przekonacie. Sparzyłam się na politykach i kolejnych ekipach władzy. Myślą o tym, żeby sobie zrobić dobrze. Z tego, że Kwaśniewski tu zamieszka guzik będziemy mieli i już. Obym się myliła. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama