Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śmierć na górze straceńców

26-latka nie miała szans. Zjeżdżała na linie z wysokości kilkudziesięciu metrów i uderzyła z całym impetem w drzewo.
Policja sprawdza, czy zawinił organizator ekstremalnej rozrywki, czy był to nieszczęśliwy wypadek. Wczoraj przez cały dzień policjanci z Kazimierza przesłuchiwali uczestników zdarzenia. Ustalili, że w momencie wypadku byli trzeźwi. Funkcjonariusze zabezpieczyli też sprzęt służący do zjeżdżania oraz zdjęcia z amatorskiego aparatu cyfrowego, którym uczestnicy imprezy robili sobie zdjęcia. - Te dowody pozwolą wyjaśnić, czy zawinił instruktor, czy też był to po prostu nieszczęśliwy wypadek. Ale sprawdzanie wszystkiego może potrwać nawet kilka tygodni - zastrzega Roman Maruszak z puławskiej policji. Do tragedii doszło przedwczoraj wieczorem, policja poinformowała o niej wczoraj. Grupa pracowników dwóch firm telekomunikacyjnych bawiła się na imprezie integracyjnej zorganizowanej przez lubelską firmę Akademia Przygoda. W wąwozie na skraju kazimierskiego kamieniołomu pięciu pracowników miało zjechać na linie rozwieszonej między dwoma drzewami. Różnica wysokości wynosiła kilkadziesiąt metrów. Pierwszy ruszył instruktor, następnie jeden z uczestników imprezy. Trzecia była pochodząca spod Gdańska 26-letnia kobieta. Podczas zjazdu lina asekuracyjna służąca do wyhamowania przed ziemią, z nieznanych przyczyn wypięła się z szelek. Dziewczyna z ogromną siłą uderzyła w drzewo. Ze złamanymi nogami, żebrami, urazem klatki piersiowej i przebitą opłucną została przewieziona helikopterem do jednego z lubelskich szpitali. Mimo szybkiej pomocy lekarskiej, zmarła. Organizator imprezy nie chciał komentować okoliczności wypadku. - Nie wiemy, co mogło się stać. Zapewniam tylko, że sprzęt mamy najwyższej klasy, a nasi instruktorzy to zawodowcy z wszelkimi certyfikatami - twierdzi Marek Niedziałek z firmy Akademia Przygoda. Stroma góra, z której zjeżdżali uczestnicy imprezy, już od dawna jest mekką dla wielbicieli \"mocnych wrażeń”. - Aż dziw, że dopiero teraz doszło do wypadku, bo różni straceńcy szaleją tu średnio co tydzień. Ostatnio widziałam, jak próbowali na czterokołowcach wjechać pod skałę kamieniołomu. Kto im zezwala na takie imprezy? - dziwi się Anna Makijewska, która mieszka w pobliżu kamieniołomów. Władze Kazimierza rozkładają ręce. - Wydarzyła się straszna tragedia. Ale możemy jedynie apelować o zdrowy rozsądek, ingerowanie w organizację takich imprez nie wchodzi w grę - mówi Maciej Żurawiecki, zastępca burmistrza Kazimierza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama