Lekcja nr 1: Strajk o podwyżki i emerytury
Przywróćcie godność naszemu zawodowi - mówią nauczyciele i mobilizują się przed jutrzejszym strajkiem.
- 27.05.2007 18:22
Nie wyjdą na ulice i nie będą skandować haseł. Ale przestaną uczyć. Na razie przez dwie godziny.
Blisko 70 proc. szkół na Lubelszczyźnie przystąpi jutro do dwugodzinnego strajku ostrzegawczego organizowanego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. W części z nich strajkować będzie nawet 80-90 proc. nauczycieli.
- Będę strajkował, bo mam dość śmiania się ze mnie i z moich zarobków - czytamy na jednym z nauczycielskich forów. - Ukończyłem studia,
2 podyplomówki i chcę po prostu mieć na chleb. Za te 950 zł (jestem nauczycielem kontraktowym) nie stać mnie na nic.
Nauczyciel stażysta zarabia 700-800 zł na rękę. Pedagog z 20-letnim doświadczeniem 1200-1400 zł. Zdaniem, nauczycieli takie płace to kpiny. Chcą podwyżek. Domagają się też m.in. utrzymania uprawnień emerytalnych i zwiększenia nakładów na oświatę.
Strajk rozpocznie się rano, wtedy, gdy w szkołach są pierwsze zajęcia, a więc o godz. 7.30 lub 8. Potrwa dwie godziny. W samym Lublinie strajkować będzie blisko 60 proc. szkół i placówek oświatowych. Do strajku włączają się nie tylko duże miasta. W Szkole Podstawowej w Leśniowicach na przerwanie zajęć nie zdecydowali się tylko katecheci. Reszta jutro zaprotestuje.
- Ale uczniowie przyjdą na zajęcia - mówi Małgorzata Romańczuk, dyrektor placówki. - W końcu to nauczyciele strajkują, a nie szkoła. Bez problemu zorganizujemy dzieciom ten czas.
Również w wielkich szkołach dyrektorzy zapewniają, że przez dwie strajkowe godziny dzieci będą pod dobrą opieką.
Reklama












Komentarze