Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Na tropie malowideł na szkle

Rozmowa z Alfredem Schreyerem, ostatnim uczniem Brunona Schulza, który dziś śpiewał polskie tanga i żydowskie piosenki w synagodze w Kazimierzu
Historia odkrycia naściennych malowideł Brunona Schulza w Drohobyczu i ich potajemnego wywiezienia do Izraela odbiła się szerokim echem na świecie. Okazuje się, że autor \"Sklepów cynamonowych” namalował jeszcze obrazy na szkle. - Bruno Schulz znał dobrze niemiecki, został przez Niemców zmuszony do katalogowania rabowanych dzieł sztuki, składowanych w synagodze. Ponieważ był artystą malarzem, jeden z 32 tamtejszych gestapowców, Feliks Landau, wybrał sobie Schulza na \"swojego” Żyda. A że zgrywał się na konesera sztuki - zlecił Schulzowi wykonanie malowideł. - Tak. Dopiero niedawno się dowiedziałem i mało kto w Polsce o tym wie, że oprócz tych naściennych, o których powiem za chwilę, Bruno Schulz malował dla Landaua ryciny na szkle. - Pewnie tak myślał. Zastępcą Landaua był Gűnter, urodzony sadysta. Chodził po Drohobyczu z maleńkim damskim pistoletem i strzelał na lewo i prawo. Kierował komorą tortur. Pewnego dnia Landau stał na balkonie, a trzy dziewczynki żydowskie tynkowały ściany. Skończył im się materiał. Landau to zobaczył z góry i przez ulicę zastrzelił wszystkie trzy. Gűnter już był zły, że on zastrzelił jego Żydówki. - Potem zdarzyło się tak, że Landau zastrzelił dentystę Gűntera. Od tego dnia Gűnter zaczął polować na Schulza. - Udało mu się to 19 listopada 1942 roku. - Schulz namalował je w pokoju dziecinnym willi Landaua. Namalował baśnie. Jedna z postaci ma jego twarz. - Szukaliśmy ich po wojnie. Willę zbadano na wylot. Cudem dowiedziałem się, że są w... spiżarni. - Do Izraela. Może te na szkle się znajdą.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama