Reklama
Wracamy do domu!
Mateusz, Marlena i Milena uśmiechali się wczoraj od ucha do ucha. Po tygodniach walki o życie i zdrowie, w dobrym stanie wracają do mamy i taty.
- 20.07.2007 19:24
- Wszystko już spakowaliśmy? - Dorota Ornal, ich mama rozgląda się po sali, w której od ponad miesiąca leżały jej trzy pociechy.
Dzieci są już gotowe do wyjazdu. Marlena (11 lat) siedzi na łóżku po lewej, Milena (13 lat) po prawej. Dziewczynki zamieniły szpitalne pidżamy na odświętne spódniczki i bluzeczki. - Pierwszy raz będziemy na dworze od ponad miesiąca - obydwie są w wyśmienitych humorach. Namawiają mamę na grilla. - Dziś nie damy rady. Ale zrobimy jakąś imprezę w najbliższych dniach - obiecuje mama. - Dziś babcia szykuje dla was obiad.
- Kotlet z kurczaka - zgaduje Mateusz (10 lat), który był najbardziej poszkodowany, wybudził się ze śpiączki najpóźniej z rodzeństwa. - Mój ulubiony.
Chłopiec ma obydwie nogi w gipsie, a na nim pełno podpisów i autografów. - Ciocia się wpisała, koledzy, jak mnie odwiedzali - prezentuje zapisany opatrunek.
- To ja też się podpiszę - Jacek Świerczyński, nasz fotoreporter, chwyta za flamaster, wzbudzając tym radość chłopca.
Mirosław Ornal, tata, załatwia ostatnie formalności. Odbiera wypis ze szpitala. O godz. 15 przyjeżdża po rodzinę karetka transportowa, która zawiezie ich do domu.
- Ta rodzina wiele przeszła. Jak widziałam zdjęcia z wypadku w telewizji, to aż mi ciarki przechodziły. A przecież pracuję tu od kilkunastu lat - mówi jedna z pielęgniarek. - Jestem pełna podziwu dla nich wszystkich.
Dzieci są teraz w dobrej formie fizycznej i psychicznej. - Są po operacjach kończyn dolnych - mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. - Dziewczynkom wstawiliśmy pręty zrobione z tytanu. Takiego samego używa się przy budowie statków kosmicznych. Pręty scalają kości. Są bardzo wytrzymałe. Po kilku dniach można chodzić. Marlena i Milena stawiają już pierwsze kroki. Mateusz był operowany inną metodą. Dlatego na obydwu nogach ma jeszcze gips. Za 10 dni dzieci przyjadą do szpitala na kontrolę.
Reklama












Komentarze