Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nasza życzliwość silniejsza od burzy

Lodówka, pralka, meble, łóżeczko, pieluchy, kosmetyki dla niemowląt, śpioszki, ubranka - taką pomoc dla rodziny Jachów oferują lubelskie firmy
oraz mieszkańcy Lubelszczyzny. Wczoraj opisaliśmy dramat rodziny z Kolonii Dratów. W niedzielę po południu trąba powietrzna uderzyła w ich dom i zniszczyła cały dobytek. Kilka godzin wcześniej żona pana Stanisława urodziła w szpitalu córeczkę. Teraz matka i dziecko nie mają dokąd wrócić. Szybko zareagował Urząd Gminy w Ludwinie. Przekaże poszkodowanej rodzinie 6 tys. zł, ale to nie pokryje wszystkich strat. Po naszej publikacji w redakcji rozdzwoniły się telefony. Firma Media Markt z Lublina jeszcze dziś przekaże rodzinie Jachów pralkę. Kupno lodówki obiecał prezes Lubelskiego Rynku Hurtowego \"Elizówka”. - Trzeba pomóc potrzebującym - zaznacza prezes Wojciech Włodarczyk. Nie zabraknie też rzeczy dla maleństwa. - Przygotowaliśmy wyprawkę. Kupiliśmy śpioszki, ubranka, becik - wylicza Krzysztof Przystupa, prezes Lubelskiej Izby Aptekarskiej. Również lubelski Cefarm wesprze rodzinę Jachów paczką z darami: pieluchami, zasypkami, oliwkami. - Maleństwu na pewno się przydadzą - przekonuje Bogdan Walko, prezes Cefarmu. - Rozważymy możliwość pomocy rodzinie Jachów, gdyż ten przypadek jest szczególnie dramatyczny - obiecuje Magdalena Olborska z biura prasowego PZU w Warszawie. Nie zawiedli też nasi Czytelnicy. - Ludziom trzeba pomagać, zwłaszcza takim, którzy stracili wszystko. Pomyśleliśmy, żeby dołożyć swoją cegiełkę i przekazać córeczce państwa Jachów łóżeczko z materacem i wózek - mówi Małgorzta Dąbrowska z Lublina. Mieszkańcy Lubelszczyzny dzwonią również bezpośrednio do poszkodowanej rodziny. - Oferują meble, wózki, inne dary - mówi wzruszony Stanisław Jach. - Bardzo się cieszę, że mam dziecko i że tak wiele osób jest mi życzliwych, tak wielu chce nam pomóc: nie tylko najbliżsi, ale też gmina, sąsiedzi, a nawet obcy ludzie. Prawdopodobnie dziś pani Jach opuści szpital położniczy. - Na razie zatrzyma się z córeczką u teściowej. Zostaną tam dopóty, dopóki w naszym domu nie będzie odpowiednich warunków - dodaje pan Stanisław.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama