Zwycięzca tego starcia miał wziąć wszystko - w tym przypadku "wszystkim” był awans z grupy A. Meksykanie do osiągnięcia celu potrzebowali jednak tylko remisu, większą presję przed tym meczem mieli więc Chorwaci, którzy musieli ten mecze koniecznie wygrać.
Obie drużyny zaczęły dosyć zachowawczo, widać było, że ich zadaniem na początek spotkania jest przede wszystkim utrzymanie czystego konta.
Jako pierwsi zaatakowali piłkarze trenera Miguela Herrery. W 16 minucie gry z dystansu bardzo mocny strzał na bramkę Chorwatów oddał Hector Herrera, po którym piłka wylądowała na poprzeczce.
W kolejnych minutach gra było dosyć wyrównana, brakowało jednak składnych akcji ofensywnych, które mogłyby dać któremuś z zespołów prowadzenie.
W drugiej części meczu potrzebujący gola Chorwaci starali się przejąć inicjatywę. Piłkarze z Europy mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje pod bramką Meksyku.
Swoje sytuacje stwarzała za to ekipa "El Tri”. W 64 minucie gry strzał jednego z Meksykanów w polu karnym Chorwacji trafił w rękę Dario Srny, ale sędzia nie zdecydował się zarządzić rzutu karnego. Za chwilę po dośrodkowaniu, a właściwie strzale z rzutu rożnego piłkę zmierzającą bezpośrednio do bramki niemal z linii wybił Vedran Corluka.
Wraz z upływającymi minutami coraz groźniej robiło się pod bramką Chorwatów. Ataki "Azteków” przyniosły efekt w 71 minucie spotkania. Dośrodkowanie w pole karne spadło na głowę Rafaela Marqueza, który precyzyjnym uderzeniem umieścił ją w bramce rywali.
Cztery minuty później było już właściwie po meczu. Meksykanie skontrowali Chorwatów, piłkę na prawej stronie otrzymał Oribe Peralta, który podał do Andresa Guardado, a ten skutecznym strzałem podwyższył wynik spotkania na 2:0.
Chorwaci nie chcieli się jeszcze poddawać. Za chwilę w odpowiedzi świetnym indywidualnym rajdem popisał się Ante Rebić, który wbiegł w pole karne i oddał strzał, piłka minęła już bramkarza, ale w ostatniej chwili sprzed bramki wybili ją wracający defensorzy "El Tri”.
Aby rozwiać wszelkie wątpliwości w 83 minucie Meksykanie dołożyli Chorwatom trzeciego gola. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę głową strącił Marquez, a do podania przy długim słupku bramki doszedł Javier Hernandez, który zamknął całą akcję, pakując futbolówkę do bramki z bliskiej odległości.
Chorwaci zdołali jeszcze strzelić gola honorowego. Pięknym podaniem piętą w polu karnym popisał się Ivan Rakitić, który wyłożył piłkę Ivanowi Perisiciowi, a ten celnym strzałem nie dał szans bramkarzowi reprezentacji Meksyku.
Jeszcze w 89 minucie meczu czerwoną kartkę za brutalny faul obejrzał Rebić, ale nie miało to już żadnego wpływu na wynik rywalizacji.
Ostatecznie "El Tri” pokonali Chorwatów 3:1, pewnie punktując rywali w końcówce meczu. Meksykanie wykorzystali błędy przeciwników i zasłużenie znaleźli się w 1/8 finału brazylijskiego mundialu.
Piłkarze trenera Miguela Herrery zajęli drugie miejsce w grupie A z dorobkiem siedmiu punktów. Oznacza to, że w 1/8 finału zmierzą się ze zwycięzcą grupy B - Holandią.
Chorwaci z kolei wracają już do domu, w grupie zajęli trzecie miejsce, po dwóch porażkach i jednej wygranej piłkarze z Bałkanów uzbierali trzy punkty.
Chorwacja - Meksyk 1:3 (0:0)
Bramki: Perisić (87) - Marquez (71), Guardado (75), Hernandez (83).
Chorwacja: Pletikosa - Vrsaljko (58 Kovacić), Lovren, Corluka, Pranjić (75 Jelavić ) - Modrić, Rakitić, Srna, Olić (69 Rebić), Perisić - Mandżukić.
Meksyk: Ochoa - Rodriguez, Marquez, Moreno, Herrera - Aguilar, Vazquez, Guardado (84 Fabian), Layun - Peralta (78 Pena), dos Santos (63 Hernandez).
Żółte kartki: Rakitić - Marquez, Vazquez.
Czerwona kartka: Rebić (89) za faul.
Sędzia: Ravshan Irmatov (Uzbekistan)
Mundial 2014: Chorwacja - Meksyk 1:3. "El Tri" wypunktowali Chorwatów w dwanaście minut
W Recife wygrał lepszy, czyli reprezentacja Meksyku. "Aztekowie wywalczyli sobie awans do 1/8 finału punktując Chorwatów w drugiej części spotkania, a potrzebowali na to jedynie dwunastu minut. Podopieczni trenera Niko Kovaca wracają do domu, Meksykanie w 1/8 zmierzą się zaś z ekipą "Oranje.
- 24.06.2014 00:49














Komentarze