Ojciec zabrał syna i zagrali
Cisom ledwo udało się skompletować jedenastkę do gry. - Było nas tylko dziewięciu.
- 03.03.2008 11:20
Zadzwoniliśmy do Tomasza Stanieckiego, zawodnika drugiej drużyny, który przyjechał i zabrał ze sobą swojego niespełna piętnastoletniego syna Kacpra - opowiada Andrzej Depta, trener nałęczowian.
Co ciekawe, Staniecki junior strzelił gola. Ale w pełnym składzie udało się Cisom zagrać tylko pierwszą połowę. W drugiej odsłonie kontuzji doznali Marcin Pyśniak i Wojciech Plewiński. Obaj upuścili boisko.
Problemów kadrowych nie ma za to Sygnał, który zawsze może liczyć na szeroki napływ swoich wychowanków. - Jestem zadowolony z postawy zespołu - twierdzi Janusz Dec, trener lublinian. - Przyjemnie było patrzeć na grę, zwłaszcza w pierwszej połowie. Do zespołu dobrze wkomponowali się juniorzy. Niektórzy z nich mają spore szanse na załapanie się do wyjściowej jedenastki.
Nałęczowianie zaś szukają jeszcze nowych twarzy. W kręgu ich zainteresowań znalazł się obrońca lubelskiego BKS Marek Lenartowicz. - Mam nadzieję, że się dogadamy - liczy Depta.
(mawi)
Bramki: K. Staniecki (78), Chudziak (82) - Charmast (8, 17, 45), Grabias (19), Stojak (38), Brzozowski (72).
Cisy: Gołębiowski - Bloch, T. Staniecki, Paluch, Plewiński, K. Staniecki, Grajewski, Chudziak, Depta, Łubkowski, Pyśniak.
Sygnał: Gwardyński - Zając, Paszczuk, Walencik (60 Gawda), Grabias (60 Banach), Pogorzelski (60 M. Kieliszek), Załuski (60 K. Kieliszek), Lemieszek (75 Brzozowski), M. Grzegorczyk, Charmast, Stojak (46 Siczek).
Reklama
Komentarze