Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sprzedam się diabłu byleby żyć wiecznie

Rozmowa z Krzysztofem Cugowskim, wokalistą Budki Suflera
- Nigdy. Jest zwykle tak, że zaraz po koncercie pakujemy się i wracamy do domu, albo do hotelu. Nie mam nawet pojęcia jak to wszystko wygląda. - Że urywa się kiść winogron z krzaków, potem jest taka wielka beka i niewiasty w podkasanych kiecach te kiście ugniatają. • Twoja wyobraźnia rzeczywiście daleko sięga... A jest tak, że ludzie wino przez cały tydzień piją. - A to im współczuję. Kiedyś miałem bardzo przykre zdarzenie związane z czerwonym winem. Studiowałem w Rzeszowie i moi koledzy tacy jak Romek Lipko przyjechali na gościnne występy. Natychmiast kupiliśmy skrzynkę wina czerwonego, tunezyjskiego, które było wówczas jedyne na rynku. • No i… - Wino z radością spożyliśmy w hotelu. Nie miałem mocy, żeby przejść do akademika, więc na noc zostałem z chłopakami. Rano się budzę, jakiś niepokój... idę do lustra i nie wierzę własnym oczom: przede mną stoi Indianin, gęba cała w czerwonych plamach. Jakieś uczulenie się przypałętało. No, w końcu we trzech obaliliśmy całą skrzynkę. W panice myśląc, że to już ostatnie chwile mojego życia, wsiadłem w PKS do Lublina, żeby w moim rodzinnym mieście dokonać żywota. Ale w Janowie zaczęło to gasnąć... Dlatego piję wyłącznie czystą. No, ale i tu już nie domagam, choć jeszcze parę lat temu dzielnie stawałem do zawodów. Dziś niestety, zdrowie zawodzi i głowa coraz bardziej boli. • To pogadajmy o żużlu. - Oooo, proszę bardzo! - W Gorzowie to zawsze była Stal Gorzów, a w Zielonej Górze był Falubaz, był Morawski, a teraz to bodajże znów są jakieś zmiany... • U nas jeździ ZKŻ Kronopol, a w Gorzowie Caelum Gorzów. - Kto taki?! Rany Boskie! Ani jedno, ani drugie nie wiem co to jest! Co za dziwne nazwy... Dla mnie Stal to Stal, a Falubaz, to Falubaz. • A naszych czołowych żużlowców mógłbyś wymienić? - W Zielonej Górze wiem na pewno, że Rafał Dobrucki, Grzegorz Walasek...hm... O, Protasiewicz jeszcze... Pan Piotr to jeździ po całej Polsce... A w Gorzowie Golob. Też jest takim obieżyświatem....Ale jakoś nie bardzo im idzie. • Nie najgorzej z twoją wiedzą. Ale jak na fana żużla, to ciut za mało. - Nie jestem, aż takim fanem, żebym znał składy, choć powinienem... Kiedyś w Lublinie był bardzo silny Motor Lublin, ale de facto od tego sezonu już prawie nie ma. Rok temu jeździła tak zwana liga amatorska...Niestety u nas brak jest poważnych sponsorów, bo ściana wschodnia jest biedna. A żużel nie jest sportem tanim. Nie wystarczy kupić trampki, majtki i koszulki i dać piłkę do ręki. Żal mi Motoru... Pierwszy raz na zawodach byłem w latach ‘50. Ojciec mnie zawsze zabierał. • A potem pewnie chciałeś zostać żużlowcem. - Nie. Ale, pod koniec lat ‘80 jak żył Witek Zwierzchowski, znaleziono dla mnie skórę z jakiegoś dużego żużlowca i przejechałem kilka kółek po torze. Do dziś od czasu do czasu jeżdżę motocyklem. • I jakie wrażenie z toru? - Tor to kartoflisko i jeśli ktoś myśli, że jest on równy jak stół, to się grubo myli. Po przejechaniu czterech okrążeń musiałem stanąć, bo mi kierownica wypadała z rąk. To sport dla ludzi, którzy są wytrenowani. I to widać na zawodach: kto trenuje, a kto własnym talentem próbuje. Są na przykład tacy zawodnicy, że przejadą dwa okrążenia i zaczynają przystawać, bo im siłki brak. Jak żużlowiec nie przepracuje właściwie zimy, to nie ma do czego już startować w lecie. To naprawdę szalenie trudny i ciężki sport. Każdy kibic dla własnej chęci powinien przejechać kółko i zobaczyć jak to jest. To tak samo jak z każdym sportem... Zresztą u nas w Polsce wszyscy są mistrzami sportu, najlepszymi kochankami, żużlowcami, kierowcami, politykami, lekarzami... • I artystami! - Ależ oczywiście ! W związku z tym nikt nie szanuje cudzych umiejętności. Mądry Polak, głupi świat. • Jesteś ryzykantem? - Nie da się przeżyć życia bez ryzyka. Ale ryzykantem nie jestem. • A jak siądziesz na motor to pewnie wiatr we włosach i mkniesz szosą bez opamiętania. - Jazdę na motorze to mi Romek zaszczepił, bo on pierwszy kupił motocykl. Ja sobie też kupiłem, ale po paru miesiącach doszedłem do wniosku, że w Polsce to na motocykl jest jeszcze za wcześnie. Większość kierowców nie widzi samochodów, a tym bardziej motocyklisty, więc pozbyłem się motocykla, żeby nie mieć pokus. Z jazdą samochodem też nie przesadzam. • Człowiek z wiekiem staje się ostrożny. - Nie ukrywam, że coraz bardziej zaczyna być ważny dla mnie spokój. I brak niepotrzebnych zakrętów życiowych, brak kłopotów... Gdy mam do wyboru jakąś atrakcyjną sytuację, to z niej rezygnuję. • Wolisz zapaść się w głęboki fotel, zamykasz oczy i przenosisz się w przeszłość. - Na pewno. Wiesz, im człowiek jest starszy, tym coraz częściej myśli o finale doczesnego pobytu. • Boisz się śmierci? - Pewnie. Tylko głupi się nie boi. Najchętniej żyłbym wiecznie. Dlatego świetnie rozumiem dylematy Fausta. Ja też chętnie sprzedałbym się diabłu. Albo w drugim wcieleniu jako pies chciałbym się odrodzić, bo bardzo lubię psy. Ale oczywiście nie chciałbym być psem w Chinach, bo by mnie jeszcze zjedli. Danuta Kuleszyńska/Gazeta Lubuska

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama