Tegoroczna inauguracja wakacyjnego cyklu odbyła się w nowej lokalizacji – w sektorze Miasteczka Prowincjonalnego. To właśnie tam powstał „parkiet pod gwiazdami”, który przez kilka godzin niemal nie pustoszał.
Za oprawę muzyczną odpowiadała Maciejowa Kapela, która od pierwszych dźwięków porwała uczestników do wspólnej zabawy. W repertuarze nie zabrakło tradycyjnych oberków i polek, ale także walczyków oraz tang, przy których tańczyły kolejne pary.
„To obowiązkowy punkt lata”
Wśród uczestników była pani Marta ze Świdnika, która na potańcówkę przyjechała z przyjaciółkami.
– Czekałam na tę potańcówkę cały rok. To wyjątkowe miejsce i wyjątkowy klimat. Tutaj można zapomnieć o codzienności, spotkać znajomych i po prostu cieszyć się muzyką. Dla mnie to obowiązkowy punkt lata – mówiła.
Na parkiecie nie zabrakło również małżeństw z wieloletnim stażem. Jedna z par, świętująca w tym roku 40-lecie ślubu, przyznała, że wieczór w skansenie był sentymentalnym powrotem do dawnych zabaw tanecznych.
– To wspaniały powrót do przeszłości. Kiedyś takie zabawy były czymś naturalnym, poznawaliśmy się przy muzyce i tańcu. Dziś znów możemy poczuć ten sam klimat. To piękne przeżycie – podkreślali zgodnie.
Randka w rytmie oberka
Potańcówka przyciągnęła także młodszych mieszkańców regionu. Anita i Jacek postanowili spędzić sobotni wieczór w nieco inny sposób niż zwykle.
– Wybraliśmy się tutaj na randkę i to był strzał w dziesiątkę. Klimat jest niesamowity, muzyka świetna, a wspólny taniec pod gołym niebem ma w sobie coś magicznego – opowiadali.
Nie brakowało również turystów. Krystyna z Krakowa wraz z mężem po raz pierwszy odwiedziła lubelski skansen.
– Jesteśmy zachwyceni tym miejscem. A w dodatku trafiliśmy na taką atrakcję! Czy gdzieś jeszcze w Lublinie można potańczyć boso na trawie przy żywej muzyce? Nie sądzę! Właśnie taka zabawa doskonale pasuje do tego miejsca – mówiła z uśmiechem.
Tradycja, która łączy pokolenia
Sobotni wieczór pokazał, że potańcówki w Muzeum Wsi Lubelskiej od lat mają wierne grono miłośników, a jednocześnie przyciągają nowych uczestników. Na parkiecie spotkali się zarówno doświadczeni tancerze, jak i osoby, które po prostu chciały poczuć atmosferę wspólnej zabawy.
Jedni z pasją wirowali w oberkach i polkach, inni kołysali się w rytm muzyki lub obserwowali tańczących z drewnianych ławek ustawionych między zabytkowymi zabudowaniami. Wszystkich łączyło jedno – przekonanie, że takich wydarzeń w Lublinie powinno być jak najwięcej.
Wieczór w skansenie był czymś więcej niż koncertem czy zabawą taneczną. W otoczeniu historycznej architektury i przy dźwiękach muzyki ludowej uczestnicy symbolicznie rozpoczęli wakacje – wspólnym tańcem, spotkaniami z bliskimi i atmosferą, która sprawia, że do Muzeum Wsi Lubelskiej chce się wracać.

Komentarze